Nagrody dla odważnych

Nagrody dla odważnych

Portfel Roku BusinessWeeka - najlepsze polskie firmy i produkty finansowe roku 2004.
Jeśli chcesz zabłysnąć na zatłoczonym i bardzo konkurencyjnym rynku, wymyśl coś nowego. PKO BP zaoferowało akcje dla wszystkich Polaków, Bank Millennium postawił na kredyty hipoteczne, choć nie miał tu wielkiego doświadczenia, Bank BPH w okamgnieniu z kopciuszka stał się potentatem pod względem emisji kart kredytowych i obsługi biznesu przez internet. Dużej klasy przedsiębiorcy również nie zasypiali gruszek w popiele. Leszek Czarnecki na fundamentach starych instytucji buduje Getinbank. Sławomir Lachowski skutecznie rozwijał mBank i Multibank, co uhonorowano powierzeniem mu obowiązków prezesa BRE. Powstała nowa sieć doradców finansowych Open Finance.
To oznacza jedno - na rynku finansowym jest jeszcze dużo miejsca. Dość powiedzieć, że udzielone kredyty hipoteczne stanowią w Polsce 3,6 proc. PKB, podczas gdy w Niemczech - 54 proc. Widząc tę przepaść, niemal 30 banków zaczęło konkurować o względy klientów kupujących domy i mieszkania.
Niszę na proste i szybko dostępne produkty dla Kowalskiego w ubiegłym roku dostrzegł Eurobank i jego twórca Mariusz Łukasiewicz. W tym roku w jego ślady poszedł Leszek Czarnecki.
W tegorocznej, trzeciej edycji konkursu Portfel Roku BusinessWeeka postanowiliśmy docenić tych, którzy poczynili największy postęp w swoim biznesie, wymyślili i wprowadzili, nie bojąc się ryzyka, nowe produkty i systemy sprzedaży.
Portfel Roku trafi do rąk nagrodzonych w siedmiu kategoriach: menedżer instytucji finansowej, instytucja finansowa, fundusz inwestycyjny, otwarty fundusz emerytalny, produkt finansowy i innowacja roku. Dwie nowe kategorie - najlepszy kredyt hipoteczny i innowacja roku - wprowadziliśmy, czując puls rynku, który żył właśnie kredytami hipotecznymi i niebanalnymi nowościami. Czy kredyty hipoteczne pokrzepią banki na długie lata, a nowości sprawdzą się, trudno wyrokować. Wkładając do naszego portfela reprezentanta każdej z siedmiu kategorii, wierzymy, że nie będą to gwiazdy jednego sezonu, ale aktywa procentujące przez lata.

Unikorona Akcji
Bez sieci, ale z sukcesem

Ten rok nie był łatwy dla funduszy inwestycyjnych, poważną konkurencją stała się dla nich warszawska giełda, a w szczególności duża liczba debiutów, i to zwykle z niezłym, kilkunastoprocentowym przebiciem cenowym. To wpłynęło na spadek wartości aktywów zarządzanych przez wszystkie TFI z 34,7 mld zł do 34,1 mld zł (dane na koniec października). Zdaniem Marka Łukaszewskiego, prezesa Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (STFI), nie bez znaczenia dla malejącej popularności był też spadek skłonności Polaków do oszczędzania.
W takiej sytuacji na szacunek i tytuł najlepszego funduszu roku 2004 zasłużyła UniKorona Akcji FIO należąca do TFI Union Investment. Od 2 grudnia 2003 roku jednostki uczestnictwa tego funduszu zyskały 35,9 proc., co jest drugim najwyższym wskaźnikiem wśród ponad 120 funduszy obecnych na rynku (pierwszy jest Arka Akcji - 38,4 proc.). UniKrona Akcje w ciągu roku powiększyła swoje aktywa ze 130,5 mln zł do 370 mln zł, osiągając historyczne maksimum (fundusz działa od 1997 roku).
Wybraliśmy UniKoronę Akcji nie tylko ze względu na wyniki, ale także z powodu stałej, trzyletniej obecności w czołówce funduszy akcyjnych. Zdaniem Maurycego Kuhna, wiceprezesa Open Finance Doradcy Finansowi, w wypadku funduszy ważniejsze jest stałe wysokie miejsce, bo to budzi zaufanie klientów, niż epizodyczne pojawienie się w czołowej szpicy. Za funduszem Union Investment przemawiają również wskazania ekspertów uzyskane w ankietach BusinessWeeka i podczas dyskusji redakcyjnej. - Przewaga nad funduszem, który osiągnął najwyższą stopę zwrotu, polega na niższym ryzyku, jakie z sobą niesie inwestycja w UniKorona Akcje - przesądza Grzegorz Raupuk, ekspert od TFI z firmy Analizy Online. W ciągu trzech lat fundusz UniKorona Akcje przyniósł 80,7-
-procentową stopę zwrotu, co jest najlepszym wynikiem na rynku.
Bardzo dobre wyniki UniKorony Akcje to ewenement pod jeszcze jednym względem. Otóż jej jednostki są sprzedawane nie w specjalnie zorganizowanych punktach sprzedaży, ale poprzez firmy pośrednictwa finansowego, np. Expandera, banki (Citibank, BGŻ, BRE Bank, Deutsche Bank) i biura maklerskie (DI BRE Banku i DM BGŻ).
Wyróżnionym w tym roku funduszem od pięciu lat zarządza Ryszard Rusak, absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego, w branży od 10 lat. Pytany przez nas o patent na dobre wyniki na pierwszym miejscu wymienił odpowiedni dobór spółek. - Mamy w portfelu większość spółek z WIG 20, ale także małe firmy. Pod uwagę biorę analizę fundamentalną, jakość podstawowej działalności spółki, przewagę nad konkurencją, sprawdzam, czy jej wskaźniki finansowe rosły szybciej od średniej rynkowej i wreszcie oceniam perspektywy na przyszłość - wylicza Rusak.
W strukturze portfela, którym zarządza Rusak, znalazły się m.in. Ceramika Nowa Gala, PKM Duda, Polimex Cekop, Forte, InterCars. W wypadku każdej z tych spółek zarządzający potrafił jednym zdaniem wyjaśnić, dlaczego je wybrał. - To jest mieszanka sztuki inwestowania, doświadczenia, wiedzy i intuicji - komentuje. - Cieszą mnie dobre wyniki funduszu, pokonywanie średnich rynkowych, indeksu giełdowego, znajdowanie się w czołówce i rywalizacja z innymi zarządzającymi - dodaje Rusak.

OFE Dom
Średniak, który przewodzi

Otwarte fundusze emerytalne jeszcze przez długie lata pozostaną wielką niewiadomą polskiego rynku finansowego. Choć działają już 5 lat, to dopiero za kolejne 15 lat okaże się, który z 15 działających funduszy najlepiej zainwestował nasze składki i da najwyższą emeryturę.
W tym roku do redakcyjnego Portfela Roku zdecydowaliśmy się włożyć OFE Dom należący do TUiR Warta SA, uznając go za najlepszy. Zrobiliśmy to z trzech powodów. Po pierwsze, ze względu na osiągnięte wyniki w ostatnich 12 miesiącach, a był to wzrost wartości jednostek uczestnictwa o 17,55 proc. - najwyższy na rynku. Po drugie, z uwagi na trzeci, najlepszy wynik inwestycyjny od początku istnienia - 99,6 proc., za ING NN OFE z 105,4 proc. (wygrał w Portfelu Roku 2003) i Sampo OFE - 100,6 proc. I po trzecie, za nim głosowali eksperci.
Dom OFE ma już w kieszeni składki 256 tys. przyszłych emerytów o wartości miliarda złotych. Plasuje go to w grupie rynkowych średniaków.
Jaka jest strategia funduszu? - Postawiliśmy na spółki giełdowe, a to, że parę razy załapaliśmy się na hossę, przyniosło widoczne efekty - wyjaśnia Marek Jandziński, prezes PTE Dom. Dodaje, że cały czas pilnie przyglądają się temu, co robią największe fundusze, i liczą średnią ważoną wartości jednostki. - To jest nasza latarnia morska - mówi nam Jandziński. Żeby utrzymać właściwy kurs, raz w tygodniu odbywa się spotkanie szefów firmy z zarządzającymi portfelem (są to trzy osoby), a raz na miesiąc zbiera się komitet inwestycyjny, który jest swoistą radą mędrców złożoną z makroekonomistów, wyznaczającą długookresową strategię (nie mają oni wglądu w stan portfela).
W portfelu OFE Dom aż jedną trzecią stanowią akcje polskich spółek, reszta to mieszanka wszystkich dostępnych na rynku instrumentów. - Nie inwestujemy już za granicą, bo bezpieczniejsze i bardziej rentowne są lokaty krajowe. Inwestowaliśmy w USA; jeśli ponownie wyjdziemy poza kraj, to na rynek europejski - tłumaczy prezes.
Żeby firma zaczęła przynosić zysk operacyjny i zwróciła poniesione nakłady, musiałaby mieć co najmniej 400 tys. kont - przyznaje Jandziński. Osiągnięcie takiej liczby nie jest jednak możliwe bez agresywnej i kosztownej akwizycji lub poprzez fuzję. Dom nie chce się bić o nowych kosztownych klientów za wszelką cenę, ma niewielki roczny odpływ członków - 2-3 tys., liczy na ich dopływ przy losowaniu, tj. zasileniu przez tych, którzy do systemu wchodzą po raz pierwszy. - Naszym głównym celem jest teraz przyrost wartości jednostki przy rozsądnym ryzyku - wyjaśnia prezes.
Warto dodać, że kandydatem do naszej nagrody był również OFE Bankowy - ze względu postęp, jaki uczynił w efektywności zarządzania. Parę lat temu akcjonariusze musieli wyrównywać z własnej kieszeni niską wartość jednostek. W ostatnich 12 miesiącach fundusz jest na drugim miejscu, osiąga 17,22 proc. pod względem zwrotu z inwestycji - i to doceniali jego zwolennicy.

Millekredyt Dom
Hipoteka dla każdego

W tym roku bankowcy polubili klientów, którzy marzą o własnym domu lub mieszkaniu. Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych może sięgnąć 15 mld zł. Z punktu widzenia banków ich olbrzymią zaletą jest niski wskaźnik niespłacalności, wynoszący 3,6 proc. przy średniej dla wszystkich kredytów 17,2 proc. To argument, który przemówił do wszystkich banków z krajowej czołówki. Wzmocniły one swoje departamenty obsługujące kredyty hipoteczne. Do liderów - PKO BP i Banku BPH - dołączył Bank Millennium, który w tym roku może się poszczycić już ponad
4-procentowym udziałem w rynku. Produkt Banku Millennium pod nazwą MilleKredyt Dom miał imponującą dynamikę wzrostu w kolejnych kwartałach, od 58 mln w I kw. roku do 140 mln zł w II kw. i 175 mln w III kwartale. Był on najczęściej wskazywanym produktem hipotecznym w naszej redakcyjnej ankiecie i to zadecydowało, że zwyciężył w tym roku w nowej kategorii Portfela Roku -najlepszy kredyt hipoteczny. Fachowcy wyrażają się o tym produkcie w samych superlatywach. - Typując ten kredyt, braliśmy pod uwagę jego konkurencyjność z punktu widzenia klienta, korzystne warunki kredytowania, elastyczność w podejściu do źródeł uzyskiwania dochodów przez klienta - argumentowała Katarzyna Nowakowska reprezentująca Andersen Business Consulting (ABC).
Nasi eksperci podkreślali cztery zalety kredytu. Po pierwsze, akceptację wielu różnych źródeł dochodów, także nieudokumentowanej pomocy rodziny. Po drugie, bank rozpatruje też wnioski osób niemających stałej umowy o pracę. Po trzecie, w ofercie jest najdłuższy okres kredytowania na rynku - do 35 lat. I po czwarte, należy docenić możliwość skorzystania z tzw. raty balonowej, tj. jednorazowej spłaty do 20 proc. kredytu na koniec okresu. Warto też podkreślić możliwość kredytowania do 100 proc. wartości nieruchomości.
Bank udziela kredytu we wszystkich swoich oddziałach i wyspecjalizowanych 15 centrach kredytów hipotecznych
(w 2005 roku będzie ich 20). Aż 90 proc. kredytów MilleKredyt Dom nominowane jest we frankach szwajcarskich, realna stopa oprocentowania wynosi 1,88 proc. przy kwocie kredytu od 100 tys. franków.
Odpowiedzialnym za hipoteczne uderzenie Banku Millennium jest Zbigniew Kudaś, który od połowy roku pełni funkcję członka zarządu banku, a wcześniej pracował dla GE Bank Mieszkaniowy. Kudaś swoją misję w banku widzi w prosty sposób: iść szybciej niż rynek, który co roku rośnie o 20 proc. W jaki sposób?
- Zapewniając łatwy do wzięcia i do spłacenia kredyt dla Kowalskiego - odpowiada. Konkurencję, którą określa jako niezwykle ostrą, zamierza pokonać jakością obsługi i siecią bardzo kompetentnych, lepszych niż u konkurencji doradców kredytowych dostępnych 7 dni w tygodniu. Oferta banku dostępna jest m.in. w Open Finance i Expanderze i w portalach typu Onet.pl lub Bankier.pl.
Konkurentami MilleKredyt Dom w naszym redakcyjnym konkursie był kredyt hipoteczny Banku BPH SA (18 proc. udziału w rynku) i Własny Kąt Banku PKO BP (43 proc. udziału w rynku).

IKE
Nowość dla zapobiegliwych

Jak dotychczas reforma systemu emerytalnego sprzed pięciu lat należy do najbardziej udanych. Czy podobnym sukcesem będą indywidualne konta emerytalne (IKE), które są częścią tzw. III filaru ubezpieczenia emerytalnego? To się okaże za lat kilkadziesiąt. W tym roku jest to jednak jedna z największych innowacji na rynku finansowym, dlatego IKE znalazły się w naszym Portfelu Roku 2004.
Ustawodawcy szacowali, że w pierwszym roku działania IKE konta założy od 1,5 mln do 3,5 mln osób, lokując na nich 3-4 mld zł. Na razie, po trzech miesiącach od startu systemu, liczba otwartych kont przekroczyła 50 tysięcy.
Zachętą do oszczędzania na emeryturę poprzez IKE ma być zwolnienie dochodów ze zgromadzonych środków od tzw. podatku Belki (19 proc.). W IKE oszczędzać może każdy, kto ukończył
16. rok życia, wypłaty zgromadzonych oszczędności dokonać będzie można dopiero po nabyciu uprawnień emerytalnych, wcześniejsze wycofanie się lub przelanie środków z IKE spowoduje obłożenie zysków 19-procentowym podatkiem.
Eksperci wskazują na jeden poważny mankament IKE. - Zwolnienie z podatku od zysków nie jest wystarczającą zachętą do długoterminowego oszczędzania. Taką zachętą byłaby ulga w podatku dochodowym - twierdzi Mariusz Wójcik z firmy Xelion Doradcy Finansowi. Nie wiadomo, czy podatek Belki będzie obowiązywał za kilkadziesiąt lat, więc korzyść jest w tej chwili domniemana. - IKE jest ważną nowością, jeśli chodzi o sposoby zachęcania Polaków do długoterminowego oszczędzania - argumentuje Marek Łukaszewski z STFI.
W kategorii innowacja roku najpoważniejszym konkurentem IKE były: BusinessNet - oferta Banku BPH SA kompleksowej obsługi konta firmowego przez internet oraz nowe standardy obsługi produktów kredytowych przez banki. Zdaniem Katarzyny Nowakowskiej z ABC, liderem był tu Eurobank ze swoimi Mcoddziałami. W tym roku kolejne duże instytucje przeprowadzały zmiany w procesach kredytowych, by móc szybciej i efektywniej oferować nowe produkty klientom. Można to było niedawno zauważyć podczas publicznej oferty Banku PKO BP. W bardzo krótkim czasie banki zaproponowały produkty, w których duża część ryzyka została przejęta przez kredytodawcę, a sama procedura przyznawania kredytu została drastycznie skrócona, m.in. dzięki upowszechnieniu się systemu scoringowego.

Leszek Czarnecki
Bankier i przedsiębiorca

Rok temu menedżerem roku został Mariusz Łukasiewicz. W tym roku idziemy tym samym tropem, wyróżniając Leszka Czarneckiego, przedsiębiorcę działającego na własny rachunek w finansach, wrocławianina i człowieka, który nie boi się nowych wyzwań i związanego z nimi ryzyka. Leszek Czarnecki po dwóch latach powrócił do gry, zmieniając jedynie branżę z leasingowej na bankową.
Właściciel Getin Holding zasłużył na miano najlepszego menedżera z co najmniej trzech powodów, choć lista może być znacznie dłuższa. Po pierwsze, kurs giełdowy Getin Holding od początku roku systematycznie rośnie (od stycznia o 25 proc.), co świadczy o zaufaniu, jakim spółkę obdarzają inwestorzy, w tym tacy jak PTE Commercial Union, które posiada 10 proc. akcji. Wiosną Getin z sukcesem dokonał emisji swoich akcji, co dało mu 329 mln zł. Po drugie, Czarnecki odkupił od BPH za 255 mln zł zyskowny i silny w Małopolsce i na Śląsku Górnośląski Bank Gospodarczy z 44 oddziałami (od jesieni nosi nazwę Getin Bank). Po trzecie, w ciągu paru tygodni otrzyma formalną zgodę KNB na przejęcie banku Przemysłowego i jego 27 oddziałów, które zostaną wcielone w struktury Getin Banku. Inne powody to mocne wejście na trudny, ale zyskowny rynek kredytów hipotecznych z marką Dom Bank. W ciągu trzech miesięcy udzielił 100 mln kredytów i znalazł się w pierwszej piątce banków hipotecznych. Od ośmiu lat Czarnecki działa w Rosji przez swoją spółkę leasingową Carcade, która obecnie jest w grupie
12 największych firm tego typu na wschód od Bugu, dysponuje 18 oddziałami i zawarła umowy z 400 sprzedawcami samochodów. Carcade leasinguje samochody małym i średnim rosyjskim firmom.
Leszek Czarnecki nie ukrywa, że jego uwaga koncentruje się wokół Getin Banku i chwali się tym, co już zrobił: podniósł sumę bilansową banku o jedną trzecią, od maja zwiększył akcję kredytową o 180 mln zł i po trzech kwartałach zysk doprowadził do rekordowego poziomu 41 mln zł. - Zmieniamy profil banku na consumer finance, wdrażamy scentralizowany system IT - zapowiada. Wszystkie projekty wrocławski przedsiębiorca zamierza finansować z kolejnych emisji i z własnych środków.
Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku, podkreśla umiejętności menedżerskie Leszka Czarneckiego. - Miał pomysł na wykorzystanie banku, który zbywał BPH, i pozyskał do projektu poważnych inwestorów. Kupił rentowny Górnośląski Bank Gospodarczy bardzo tanio. Bardzo dobrym pociągnięciem jest rozpoczęcie sprzedaży przez przejętą sieć GBG, poza kredytami samochodowymi, kart kredytowych i kredytów hipotecznych. Na uwagę zasługuje pomysł sprzedaży kredytów przez pośredników.
Leszek Czarnecki wyrasta na czołowego gracza w segmencie banków niszowych. Docenić trzeba jednak tych menedżerów, którzy działają w wielkich strukturach i też odnoszą sukcesy. W tym roku na wyróżnienie zasługuje Wojciech Sobieraj, wiceprezes Banku BPH SA, za postęp, jaki bank zrobił na rynku kart kredytowych i kredytów hipotecznych. Wiele głosów zebrał także Sławomir Lachowski, twórca mBanku i Multibanku, a od niedawna prezes Grupy BRE Bank SA.

Bank BPH
Przyczajony smok

Rok zajęŁo prezesowi Józefowi Wancerowi, by po przeprowadzonej fuzji nowy bank pokazał pazury. Niedawno umieszczony na budynku warszawskiej siedziby ogromny neon ma wymiar symboliczny - "uwaga: wyrósł potentat", który może już niedługo zagrozić wielkiej trójce: PKO BP, Pekao SA i Bankowi Handlowemu.
Olbrzymia dynamika zmian i postęp, jakiego bank dokonał niemal we wszystkich segmentach rynku, zdecydowały o przyznaniu mu w tym roku przez redakcję BusinessWeeka tytułu najlepszej instytucji finansowej roku 2004. W roku ubiegłym w tej kategorii zwyciężyła dynamiczna Grupa Allianz Polska. W tym roku nagradzamy instytucję, która rozwija się szybciej niż rynek (wzrost sumy bilansowej o 21,9 proc. w ciągu trzech kwartałów roku wobec 8,7 proc. dla całego sektora), osiąga znakomite wyniki finansowe (596,1 mln zł zysku netto po 9 miesiącach, o 117 proc. więcej niż rok wcześniej) i atakuje konkurentów w najważniejszych segmentach rynku - kredytach hipotecznych (18-procentowy udział w rynku i druga pozycja) i kartach kredytowych, gdzie od końca III kw. 2003 do III kw. tego roku bank wydał 104 tys. nowych kart (przyrost o 157 proc., wobec 80-procentowej dynamiki całego rynku, trzecia pozycja). Zdaniem prezesa Banku BPH Józefa Wancera, kluczem do dalszego rozwoju banku będzie obsługa klientów detalicznych, którzy już teraz generują 64 proc. przychodów. - Położymy szczególny nacisk na kredyty hipoteczne, karty kredytowe i kredyty konsumpcyjne - zapowiada prezes. - Bank będzie starał się powalczyć o klientów na polu funduszy inwestycyjnych, które uruchomił niedawno i ma dopiero 3-procentowy udział w rynku - dodaje.
Bank BPH SA był bardzo często wskazywany w naszej redakcyjnej ankiecie nie tylko w kategorii najlepsza instytucja, ale też najlepszy produkt (karta BPH jako jedyna na rynku kredytuje debet do 116 dni), innowacja (BusinessNet - jedna z nielicznych na rynku internetowych platform obsługi korporacji) czy najlepszy kredyt hipoteczny. Wojciech Sobieraj, wiceprezes Banku BPH, był największym konkurentem Leszka Czarneckiego w pojedynku o miano najlepszego menedżera rynku finansowego. Zdaniem Maurycego Kuhna, to Wojciech Sobieraj włożył największy wkład w sukces bankowości detalicznej banku, ale na uznanie zasługuje cały zarząd banku, zarząd pomysłowych i agresywnych 40-latków dowodzonych przez doświadczonego Józefa Wancera.

Kredyty europejskie
Wędka dla przedsiębiorców

W przyszłym roku do dyspozycji polskich przedsiębiorców będą łącznie 4 mld euro z funduszy unijnych. Ławica pieniędzy płynąca do nas z Brukseli będzie do złowienia przez przedsiębiorców jedynie wtedy, gdy w rękach znajdą się odpowiednie narzędzia. Wędką są kredyty pod dotacje. Do Portfela Roku w kategorii produkty finansowe postanowiliśmy włożyć: Program Europejski Banku PKO BP i Kredyt pod Dotacje Fortis Banku Polska.
Niemal każdy przedsiębiorca będzie potrzebował współfinansowania do realizacji projektu. Przy wyborze odpowiedniego kredytu istotne są procedura i czas uzyskania promesy (w PKO BP rozpatrywanie wniosku trwa 12 dni, w Fortisie 14 dni), prowizje i opłaty bankowe (w obu bankach negocjowalne) oraz usługi doradcze towarzyszące kredytowi. Fortis na ten ostatni element położył szczególny nacisk i proponuje nie tylko indywidualną pomoc, ale w miastach, gdzie bank ma swoje oddziały, organizuje również specjalistyczne szkolenia całych grup przedsiębiorców pod nazwą Spotkania Europejskie. PKO BP ma dwa silne punkty w swoim produkcie - olbrzymią sieć oddziałów oraz pomoc przy emisji obligacji korporacyjnych i samorządowych. Pretendentami do nagrody byli również m.in. akcje PKO BP, karta kredytowa BPH, pakiet BusinessNet BPH.

Jak wybieraliśmy
Podstawowym kryterium wyboru produktu, usługi lub instytucji była ich powszechna dostępność i sukces rynkowy, tj. wysoka dynamika sprzedaży, zwrot z inwestycji lub dominujący udział w danym segmencie. Braliśmy pod uwagę: wyniki finansowe, czynnik nowości oraz przewagę nad produktami konkurencji.
Wybór zwycięzców odbywał się trzystopniowo. W pierwszym etapie skierowaliśmy 50 ankiet do banków, towarzystw ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych, powszechnych towarzystw emerytalnych i firm. Respondenci wskazywali faworyta w każdej kategorii wraz z  uzasadnieniem. W drugim etapie wyniki ankiety poddane zostały dyskusji panelowej z udziałem niezależnych ekspertów rynkowych, doradców, bankowców oraz przedstawicieli instytutu badawczego. W trzecim etapie pretendentów poddaliśmy kolejnej merytorycznej ocenie, przede wszystkim pod kątem wiarygodności rynkowej i wyników finansowych. Ostateczną decyzję po uwzględnieniu wyników ww. etapów podjęła redakcja BusinessWeeka.

Czytaj także

 0

Czytaj także