Nie było korupcji, ale jest skandal

Nie było korupcji, ale jest skandal

Sejmowa komisja śledcza ds. PZU ma szansę na wyjaśnienie kilku niejasnych wątków prywatyzacji. Czym się zajmie?
Nie trzeba było specjalnie namawiać parlamentarzystów do przesłuchiwania byłych ministrów, polityków i ludzi biznesu, którzy mieli związki z prywatyzacją PZU. Nawet jeśli posłowie swój udział w komisji przemienią w kampanię przedwyborczą, to i tak charakter związków świata polityki i biznesu zostanie w znacznej części wyświetlony, podobnie jak kilka innych wątków z listy BusinessWeeka.
Niektórzy bohaterowie afery PZU, m.in. Emil Wąsacz czy Władysław Jamroży, oficjalnie wyrażają zadowolenie z powstania komisji, licząc na zwycięstwo argumentów ekonomicznych. Podkreślają, że proces prywatyzacji był przeprowadzony rzetelnie, wynegocjowana cena uczciwa, a kontrahent, któremu sprzedano 30 proc. akcji, wybrany prawidłowo. Mniej szczęśliwi są przedstawiciele ABN Amro, które było doradcą przy prywatyzacji PZU. Nie chcą komentować sprawy, ale mówią, że się nie boją ewentualnych pytań, bo swoją pracę wykonali rzetelnie.
Nie dziwi, że nie skaczą z radości na myśl o spotkaniu z posłami z komisji menedżerowie, którzy kiedyś pracowali dla PZU, a dziś już dla innych firm. Twierdzą, że trzeba było prywatyzować firmę i że w pewnym momencie polityka wzięła górę nad ekonomią. Na to jednak nie mieli wpływu - zastrzegają.
Wyjątkowa zgodność wszystkich opcji politycznych, by powołać komisję, dowodzi, że PZU to wciąż łakomy kąsek dla polityków. Wcześniej było doskonałym źródłem finansowania partyjnych interesów, dziś można na nim zbić kapitał polityczny.

Emil Wąsacz
minister skarbu od października 1997 r.
do sierpnia 2000 r.

Dla mnie sejmowa komisja śledcza ds. PZU
to szansa na wyjaśnienie sprawy i przedstawienie informacji, których obecnie nie mam możliwości zaprezentować opinii publicznej. Nie spodziewam się jednak, że odkryte zostaną jakieś rewelacje dotyczące samego procesu prywatyzacji. Sprawa była już badana i przez prokuraturę, i przez NIK, wyświetla ją sejmowa komisja odpowiedzialności konstytucyjnej i nie sądzę, aby komisja śledcza mogła odkryć wiele nowego.
Inaczej może być z wątkiem panów Wieczerzaka i Jamrożego. Liczę, że w tym wypadku uda się wyjaśnić motywy podejmowanych przez nich decyzji i kroków, powiązania tych panów.
Ze swej strony mogę potwierdzić, że oferta Eureko była najlepsza - zarówno ze względu na cenę, jak i zabezpieczenie interesów skarbu państwa. Śmieszy mnie, gdy ktoś mówi, że to była słaba firma. Czy piąty największy ubezpieczyciel w Europie jest nieodpowiednim kandydatem?
To prawda, że politycy lobbowali, ale gdy przeprowadzałem prywatyzację, to nie ingerowali w jej przebieg i z czystym sercem mogę powiedzieć, że zwyciężyła oferta najlepsza. Potem jednak za sprawą działań Wieczerzaka i Jamrożego zaczęły dziać się dziwne rzeczy.
Dlaczego nagle wstrzymano prywatyzację PZU? Niestety to wpływ środowiska politycznego, gdzie w pewnym momencie zwyciężyły tendencje antyprywatyzacyjne. Moim zdaniem, proces należało kontynuować, tym bardziej że istniały możliwości ochrony interesu skarbu państwa. Można było np. przeprowadzić emisję małego, kilkuprocentowego pakietu akcji.

Aldona Kamela-Sowińska
minister skarbu od lutego do października 2001 r.

Prace komisji mogą skończyć się albo konkluzjami ekonomicznymi, albo politycznymi.
Gdyby komisja miała pracować merytorycznie, to powinna ocenić zakończenie procesu prywatyzacji PZU oraz podpisanie aneksu do umowy prywatyzacyjnej pozytywnie, bo to było jedyne racjonalne rozwiązanie. A cena, którą wynegocjowałam, była niemal dwukrotnie wyższa, niż szacowali analitycy. W tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia.
Jak może się to skończyć, jeśli komisja będzie prowadzić działania typowo polityczne? Prawdopodobnie nie dość, że w komisji zabraknie osób kompetentnych, bo analizę prywatyzacyjną trzeba umieć przeczytać, to jeszcze wszystko będzie polane sosem emocji przedwyborczych. Wiele wskazuje na to, że prace komisji nie przyniosą efektów, bo ci ludzie nie mają pojęcia o ekonomii. Działania śledczych będą niestety jedną wielką akcją polityczną, a nie merytoryczną.

Władysław Jamroży
były prezes PZU SA

Jestem zadowolony z powołania komisji i wiążę z nią ogromną nadzieję na ostateczne wyjaśnienie wszystkich okoliczności prywatyzacji PZU. Moim zdaniem, ustali ona, że od strony ekonomicznej prywatyzacja PZU była korzystna. Dzięki temu media i opinia publiczna zmienią zdanie na temat wydarzeń w PZU sprzed kilku lat.
A na temat politycznych konsekwencji powstania tej komisji nie chciałbym się wypowiadać.

Wiesław Kaczmarek
minister skarbu od października 2001 r. do stycznia 2003 r.

Trudno powiedzieć, czym komisja się zajmie, bo jeszcze nie znamy jej składu. Efekt jej pracy w dużej mierze zależy od kompetencji członków tego ciała, więc jest to wróżenie z fusów. Po drugie, ten parlament nie ma już czasu na pracę takiej komisji, bo jeśli wybory będą w czerwcu, to posłowie staną przed trudnym wyborem: albo poświęcą się intensywnej pracy, albo rozpoczną własną kampanię wyborczą.
Przypuszczam, że efektem pracy komisji będzie rozgrzebanie iluś spraw, ale nie dojdzie do żadnych konkluzji. Niewykluczone, że uda się odsłonić kuluary podejmowania decyzji w sprawie wyboru inwestora.

Andrzej Chronowski
minister skarbu od sierpnia 2000 r. do lutego 2001 r.

Trudno przewidzieć, czym to się skończy. Wie to chyba jedynie sam Pan Bóg. Obawiam się, że komisji nie będzie chodziło o wyjaśnienie tej sprawy.

Czytaj także

 0

Czytaj także