Opętani sztuką - najwybitniejsze prywatne polskie kolekcje

Opętani sztuką - najwybitniejsze prywatne polskie kolekcje

To miłość do sztuki, a nie chęć zysku sprawia, że powstają wybitne kolekcje
Zamiłowanie, dociekliwość, inwestycja - nie ma znaczenia, z jakich powodów powstają najwybitniejsze kolekcje, ich wspólnym mianownikiem jest pasja. Cezary Pieczyński, poznański antykwariusz, początki kolekcjonowania sztuki wiąże z prestiżem i snobizmem. Kiedyś koncentrował się bowiem na sztuce z kręgu ƒcole de Paris, koloryzmu polskiego i kapistów. Dopiero później odkrył w swojej pasji rodzaj intelektualnej przygody. Inni, jak Franciszek Starowieyski czy January Gościmski, zamiłowanie do zbierania wszystkiego co piękne odziedziczyli po przodkach.
Najwybitniejsi kolekcjonerzy nie myślą o sztuce jako o inwestycji. Nie kupują kolejnych dzieł, by ulokować kapitał. Mają jednak świadomość, że są właścicielami skarbów, które czasami warte są miliony. Niektórzy z obawy przed złodziejami nie chcą się przyznać do wielkości swoich zbiorów, a ci, o których głośno, jak o Franciszku Starowieyskim czy największym polskim kolekcjonerze mieczy japońskich - Jacku Sosze, najcenniejsze przedmioty chronią w skrytkach bankowych.

Multikolekcje
Franciszek Starowieyski zbiera niemal wszystko, co zostało wykonane przed XIX wiekiem. Na wystawach jego kolekcji można podziwiać po kilkaset eksponatów: zegarów, wyrobów złotników, witraży, dawnej broni, przyrządów mierniczych, chińskiej porcelany w kolorze niebieskim, sreber sakralnych, obrazów, rzeźb, medali, moździerzy, miniatur pochodzących ze zbiorów rodzinnych, starych książek i rycin.
Janusz Palikot jest nie tylko przedsiębiorcą, ale również mecenasem sztuki o rozlicznych zainteresowaniach. Antykwariusze wskazują go głównie jako kolekcjonera sztuki współczesnej. Jest właścicielem unikatowego zbioru książek poświęconych zabytkowym parkom i ogrodom. Palikot kolekcjonuje też rzadkie i ładnie wydane książki o architekturze i malarstwie włoskim oraz winach. Białe kruki zwozi z całego świata.
January Gościmski ponad wszystko uwielbia stare meble i XVIII-wieczne polonika. W jego kolekcji znajduje się również współczesne malarstwo, stara broń i grafika.

Mariaż pasji z interesem
Bodźcem do stworzenia wartościowego zbioru jest instynkt poznawczy i chęć zdobywania wiedzy. Kolekcjonerem z prawdziwego zdarzenia, zdaniem największych pasjonatów, stanie się tylko ten, kto nieustannie pogłębia swoją wiedzę, ogląda, ogląda i ogląda stare przedmioty, i - jak mówi Franciszek Starowieyski - ma poczucie harmonii, które nie wszystkim jest dane, ale można się go nauczyć. Janusz Miliszkiewicz, znawca rynku antykwarycznego i prywatnych kolekcji, podkreśla, że kolekcjonerów cechuje ogromna wiedza na temat zbieranych przedmiotów. - Jest ona większa niż wiedza naukowców z akademickim wykształceniem - zaznacza.
Dlatego wielu wybitnych zbieraczy może prowadzić dziś własne antykwariaty i galerie.
Michał Maksymiuk i Maciej Żywolewski, właściciele krakowskiego Nautilusa, kolekcjonują grafikę. Leszek Macak, najwybitniejszy w Polsce kolekcjoner sztuki nieprofesjonalnej, jest właścicielem krakowskiej Galerii Sztuki Nieprofesjonalnej. Leszek Wąs, właściciel galerii w Bielsku-Białej, zbiera zegary, meble, szkło, porcelanę, srebra i brązy. Dziś nimi również handluje. Antykwariuszem jest znany krakowski kolekcjoner starych zabawek i fotografii Marek Sosenko, który jest właścicielem największej i najwszechstronniejszej polskiej kolekcji pocztówek i form przedpocztówkowych. Jak podaje Poradnik polskiego kolekcjonera, w grudniu 2002 r. jego kolekcja liczyła blisko 600 tys. obiektów, w tym m.in. jedyne znane egzemplarze ołomunieckich zawiadomień o śmierci pochodzące z drugiej połowy XVIII wieku, które są najstarszymi na świecie formami przedpocztówkowymi. Ma także listy z pierwszym znaczkiem świata (tzw. czarną pensówką) oraz z pierwszym znaczkiem polskim. Swoją pasją Marek Sosenko zaraził całą rodzinę. Jego córka ma jedną z największych w Polsce kolekcji piór wiecznych. Syn pasjonuje się fotografią, druga córka zbiera buteleczki po pachnidłach.
Legendą za życia został również Andrzej Starmach, krakowski antykwariusz i niestrudzony propagator sztuki współczesnej, przede wszystkim prac Jerzego Nowosielskiego.

Prosto od artysty
Niektórzy kolekcjonerzy przyznają wprost, że zakup dzieł sztuki to dobra inwestycja. - Kolekcjonowanie dzieł sztuki, bez względu na to, czy posiada się ich kilka czy kilkaset, daje wiele satysfakcji. To także umiejętność inwestowania własnych pieniędzy z przeświadczeniem, że lokowanie w sztukę da większe zyski niż inne operacje finansowe. W moim wypadku ta zasada się potwierdziła - przyznaje Wojciech Jędrzejewski, właściciel kolekcji blisko tysiąca prac fotografików polskich i zagranicznych. - Najwięcej satysfakcji daje kupowanie fotografii od artystów. Wówczas uzyskuje się najniższe ceny zakupu i pewność, że fotografie są autentyczne. Fotografię Petera Lindbergha Christy Turlington American Voque 1998 kupiłem przed pięcioma laty za 3,5 tys. dolarów. Dotarcie do artysty i jego agentów nie było wówczas łatwe. To była prawdziwa przygoda. - Na ubiegłorocznym Paris Photo agenci Petera Lindbergha sprzedali kilkanaście prac tego artysty z identycznej serii za kilkanaście tysięcy euro za sztukę - mówi dumnie Wojciech Jędrzejewski.

Kolekcjonerzy i filantropi
Niektórzy właściciele kolekcji nie zawsze zbierają tylko dla siebie, często myślą o przekazaniu zbiorów potomnym. Do największych kolekcjonerów i mecenasów sztuki zaliczani są poznaniacy: Grażyna Kulczyk i Piotr Voelkel, właściciel firmy Vox. Grażyna Kulczyk niechętnie mówi o swojej kolekcji.
Piotr Voelkel interesuje się sztuką od czasów studenckich, kiedy to udało mu się nawiązać kontakty z młodymi twórcami. Dziś jego fundacja Vox Artis wspiera sztukę, a Poznań zyskał kolekcję rzeźb Magdaleny Abakanowicz.
Wiele wybitnych kolekcji trafia też do muzeów. Przykładem może być niezwykły zbiór kilkuset prac m.in. Jana Matejki Piotra Michałowskiego Maksymiliana Gierymskiego Józefa Brandta i Stanisława Wyspiańskiego gromadzony przez dziesiątki lat przez Jana Nowaka-Jeziorańskiego przekazany przed jego śmiercią Ossolineum. January Gościmski, pasjonat m.in. klawikordów, też nie pozostawił swoich najcenniejszych eksponatów potomnym, tylko ofiarował je muzeum w Łańcucie, Muzeum Wojska Polskiego i muzeum w Malborku. Piotr Dmochowski, adwokat mieszkający w Paryżu i pasjonat sztuki, który zgromadził m.in. 175 obrazów Beksińskiego, już przekazał część tych dzieł organizatorom muzeum tego artysty, które ma powstać w Częstochowie.
Zapisanie swojej kolekcji muzeum rozważa także prof. Juliusz Wiktor Gomulicki, nazywany niekiedy "królem warszawskich bibliofilów". Należy do niego jedna z ciekawszych prywatnych kolekcji starych książek. Bibliofilską pasję zaszczepił w profesorze ojciec, zmarły w 1919 roku poeta i pisarz Wiktor Gomulicki. Pierwszy księgozbiór profesora spłonął w czasie powstania warszawskiego. Po wojnie został odbudowany. Obecnie zbiór liczy ponad dziesięć tysięcy egzemplarzy, a w jego skład wchodzi największa w Polsce kolekcja prac o Norwidzie i dzieł tego poety. Profesor Gomulicki regularnie wyprzedaje część swoich zbiorów. Robi to jednak wyłącznie po to, by finansować zakup nowych książek.

Dawne początki fortuny
Kupowane przed laty za bezcen prace polskich twórców związanych ze szkołą monachijską dziś warte są miliony. Wiesław Ochman trzydzieści lat temu za prace Gierymskiego czy Siemiradzkiego, uchodzące wówczas za anonimowe, płacił niekiedy zaledwie 100 dolarów. Okazyjnie kupował też prace Chełmońskiego, Malczewskiego czy Boznańskiej.
Z kolei warszawski kolekcjoner Bolesław Nawrocki w tym samym czasie zgromadził kilkadziesiąt prac Meli Muter, za które dzisiaj kolekcjonerzy płacą na aukcjach po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a wrocławski miłośnik Jerzego Dudy-Gracza przez ostatnich kilkanaście lat tworzył jedną z największych prywatnych kolekcji prac tego artysty. Kolekcjonowanie sztuki jest więc też inwestycją.
Najlepszym tego dowodem jest zbiór Wojciecha Fibaka. Początkowo Fibak zainteresowany był przede wszystkim ƒcole de Paris, co przyniosło mu niezłe profity. Z czasem, mimo że nie mieszkał w Polsce, zainteresował się sztuką współczesną: pracami Lebensteina, Kobzdeja, Potworowskiego i Nowosielskiego. Dziś jego kolekcja wciąż się zmienia, a w utworzonej przez siebie galerii, obok twórców lat 60., wiesza prace znacznie młodszych artystów: Marcina Maciejowskiego czy Wilhelma Sasnala. I mimo sceptycznego podejścia niektórych znawców sztuki, którzy uważają, że wyzbył się tego, co najcenniejsze, wciąż wie, co robi.

Pokazać, nie pokazać
Niewielu kolekcjonerów chwali się swoimi zbiorami. - Z wystawami wiąże się ryzyko zniszczenia najrzadszych okazów - uważa Jacek Snopkiewicz, kolekcjoner varsavianów.
- Zdarzyło się, że moje najcenniejsze widokówki poprzebijano szpilkami - dodaje. Dziś unika więc wystaw.
Są jednak i tacy, którzy chcą podzielić się swoimi zbiorami z innymi. Dwa lata temu można było podziwiać w Toruniu 30 gwaszy Andrzeja Wróblewskiego z lat 1948-1957, które zgromadził prywatny przedsiębiorca i kolekcjoner z Pakości - Antoni Michalak. W ubiegłym roku wydarzeniem była wystawa w Orońsku jednej z największej w Europie prywatnych kolekcji sztuki współczesnej należącej do łódzkich przedsiębiorców Dariusza i Krzysztofa Bieńkowskich.
Do nielicznych kolekcjonerów wystawiających często swoje zbiory należy też wybitny znawca i kolekcjoner starych map Tomasz Niewodniczański. W ubiegłym roku prezentował je w Kijowie, Lwowie, Charkowie, Gdańsku, Bremie i Darmstadt. Jest właścicielem największej na świecie prywatnej kolekcji dawnych map Polski. Jego kartograficzne zbiory liczą ponad 3,5 tys. pozycji. Od początku lat 70. mieszka w Niemczech, w Bittburgu. Ale jak przyznaje, to właśnie opuszczenie Polski rozbudziło w nim pasję kolekcjonerstwa. Bezpośredni impuls dała jego żona, która sprezentowała mu pierwszy eksponat.
Zdaniem marszandów, o kolekcje powinno się dbać, eksponować je i katalogować. Dopiero wtedy nabierają wartości materialnej. Kolekcjonerzy, którzy myślą o inwestycji, wypożyczają więc swoje skarby muzeom. Informacja o wystawieniu prac np. w Muzeum Narodowym ułatwia sprzedaż, jest potwierdzeniem autentyczności i usprawiedliwia wysoką cenę wywoławczą.

Na marginesie
Najmniejszym powodzeniem wśród kolekcjonerów cieszy się rzeźba. - U nas prawie nikt jej nie zbiera, a jeśli nawet, to stare dzieła kilku najbardziej znanych rzeźbiarzy jak Dunikowski, Kunka, Laszczka - mówi Zuzanna Sokalska z warszawskiej galerii New Art Media.
W Krakowie jest pod tym względem lepiej. Pojawili się kolekcjonerzy rzeźb Tadeusza Łodziany i Bronisława Krzysztofa.
- Mamy klientów, którzy kupują wszystko, co się tylko pojawi, mimo że na przykład duże brązy Bronisława Krzysztofa wymagają odpowiedniej ekspozycji, a ich ceny kształtują od 45 tys. do 100 tys. zł - mówi Beata Pacana z PDA Sztuka w Krakowie. Zdaniem znawców, za kilkadziesiąt lat będzie to prawdziwa gratka.
Do nielicznych zaliczyć można również polskich kolekcjonerów zabytkowych samochodów. Unikatową kolekcję starych aut posiada rodzina Pedów z Gostynia Wielkopolskiego. W końcu lat 60. Jan Peda dostrzegł stojącego w krzakach studebakera. - W 1970 roku ojciec kupił wymarzone auto. I tak się zaczęło - opowiada Maciej Peda. - Gdy przyszedłem na świat w 1971 roku, byłem już dziedzicznie obciążony miłością do starego żelastwa - przyznaje.
W kolekcji Pedów znajduje się tylko 13 samochodów, ale są to unikaty w skali światowej. W skład kolekcji wchodzi m.in. REO gentelman’s roadster z 1908 roku. Jest to obecnie najstarszy zarejestrowany samochód w Polsce. Innym rarytasem jest lorraine-dietrich SMHI z 1913 roku, przedstawiciel aut z górnej półki motoryzacji francuskiej. - To jedyny zachowany egzemplarz na świecie. Auto z historią, pierwszy samochód barona Goetza, właściciela browaru okocimskiego - dumnie podkreśla Maciej Peda. - Preferujemy auta unikatowe. Wolimy tracić czas i pieniądze na coś naprawdę niepowtarzalnego - tłumaczy Maciej Peda. Jak przyznaje, restauracja zabytkowego samochodu w wariancie bardzo optymistycznym trwa rok. Nad niektórymi trzeba pracować nawet dekadę.

Za granicą łatwiej
Największe kolekcje wciąż powstają za granicą. Tam gromadzenie dzieł jest znacznie łatwiejsze. Można bowiem kupować obrazy nie tylko na aukcjach i u marszandów, ale również w muzeach. Przykładem mogą być prace Wojciecha Fangora kupowane przez Wojciecha Fibaka w Muzeum Guggenheima.
Życie ułatwiają też przepisy podatkowe. W Niemczech zakup sztuki współczesnej można odpisywać od podatku. Na działalność kolekcjonerów nastawione są również banki, które oferują usługi pod nazwą art banking. Specjalizują się w nich Deutsche Bank, Citigroup i szwajcarski bank inwestycyjny UBS AG. Karl Schweizer, dyrektor Art Banking & Gold and Numismatics, UBS Wealth Management & Business Banking, podkreśla, że nawet pod kątem inwestycyjnym powinno się kupować dzieła, które dla kolekcjonera mają przede wszystkim wartość emocjonalną, a nie finansową. Podobnego zdania jest Zofia Szukalska z Domu Aukcyjnego "Agra Art". - Nie wiem, dlaczego tak jest, ale dzieła, które się nam podobają, zawsze potem można łatwiej sprzedać. Radzi też, aby pod kątem inwestycyjnym nie kupować dzieł jednego artysty. - W wypadku sprzedaży trudno uzyskać dobrą cenę za całą kolekcję, bo pojawienie się na rynku kilkunastu obrazów automatycznie wpływa na obniżenie ich wartości rynkowej - uzasadnia.

Strach przed złodziejami
Częste kradzieże unikatowych obiektów sprawiają, że środowisko numizmatyków i filatelistów jest niezwykle hermetyczne. Ludzie ci niechętnie opowiadają o swoich kolekcjach. Dlatego nieprędko wybitne kolekcje znaczków i monet ujrzą światło dzienne. Mimo to rynek ten się rozwija, a ceny numizmatów i znaczków rosną. Polskie znaczki pocztowe z kolekcji Wojciecha Grabowskiego zostały sprzedane na aukcji za ponad 1 mln dolarów.
Za unikatową uchodzi też kolekcja 1620 znaczków ze 123 krajów świata poświęcona Janowi Pawłowi II zgromadzona przez ks. prof. Waldemara Chrostowskiego. Filateliści podkreślają, że jest to jedyny tak kompletny zbiór znaczków poświęconych polskiemu papieżowi.
Wszystkich wybitnych kolekcjonerów, bez względu na to, co zbierają, łączy jedno - pasja, której oddają się bezgranicznie. Kolekcjonerstwo jest dla nich misją, a oni sami wcielają się w role misjonarzy sztuki. Niechętnie mówią o wartości posiadanych eksponatów, choć wiadomo, że często warte są fortunę. To jednak sprawa drugorzędna. Kolekcjonuje się nie dla zysku. I chyba to sprawia, że na naszych oczach wciąż powstają wybitne kolekcje.


KolekcjonerZawartość kolekcjiCzas powstawania kolekcjiLiczba dzieł
Franciszek Starowieyskizegary, wyroby złotników, witraże, dawna broń,przyrządy miernicze, chińska porcelana, srebra, obrazy, rzeźby, medale,stare książki i rycinyokoło 50 lat-
Janusz Palikotsztuka współczesna, książki-5,5 tys.
Marek Sosenkopocztówki-600 tys.
Wojciech Jędrzejewskifotografie6 lat1 tys.
Grażyna Kulczykobrazy Eugeniusza Markowskiego--
Juliusz Wiktor Gomulickistarodruki60 lat10 tys.
Wiesław Ochmanmalarstwoponad 30 lat-
Wojciech Fibakmalarstwo--
Tomasz Niewodniczańskimapy, archiwalia, rękopisy, starodrukiponad 30 lat3,5 tys.
Jan i Maciej Pedazabytkowe samochodyponad 30 lat13
ks. Waldemar Chrostowskiznaczki pocztowe poświęcone Janowi Pawłowi II-1,6 tys.
Wojciech Siemionsztuka ludowa, malarstwookoło 50 latb.d.
Michał Poniżplakaty5 tys.ponad 10 lat
Ireneusz Szarekporcelanaponad 50 lat400
January Gościmskistare meble, XVIII-wieczne polonika, malarstwo współczesne, stara broń, grafika--
Michał Maksymiuk, Maciej Żywolewskigrafika--
Leszek Macaksztuka nieprofesjonalna--
Leszek Wąszegary, meble, szkło, porcelana, srebra, brązy--
Bolesław Nawrockimalarstwo--
Jacek Snopkiewiczpocztówki (varsaviana)--
Antoni Michalakmalarstwo--
Dariusz i Krzysztof Bieńkowscymalarstwo--
Robert Smoktunowiczart. deco--
Wojciech Grabowskiznaczki pocztowe--

Czytaj także

 3
  • Andrzej IP
    Bardzo bym chciał żeby wprost wrócił do tego tematu. W Poznaniu prywatne kolekcje i fundacje sztuki powstają jak grzyby po deszczu. Mam wrażenie, że nadszedł idealny czas na kupowanie polskich artystów i unikatów w ogóle. Z wielką ciekawością przeczytam najnowsze zestawienie.
    • xxx IP
      http://malopolska.policja.gov.pl/node/345
      • anka IP
        Artykuł jest bardzo przedawniony, dlatego może warto go aktualizować!? dodałabym Michała Borowika, obecnie jedyny tak młody kolekcjoner w Polsce

        Czytaj także