"W LPR nie ma rozłamu"

"W LPR nie ma rozłamu"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Posłowie Ligi Polskich Rodzin zaprzeczają doniesieniom medialnym o rozłamie w LPR. "Nikt z naszego grona nie zamierza 'opuścić niebawem klubu LPR', jak sugeruje 'Nasz Dziennik'" - podkreślili posłowie LPR.
"Nasz Dziennik", opierając się na nieoficjalnych informacjach, poinformował, że klub LPR "może opuścić niebawem kilku najbardziej znanych polityków partii". "To jednak tylko początek problemów Giertycha - całe struktury terenowe w kilku województwach Polski są zdecydowane opuścić to ugrupowanie. Od  kilku tygodni lokalni działacze negocjują już warunki przejścia do  PiS" - czytamy w "ND".

Informacje na temat rozmów o przejściu terenowych działaczy LPR do PiS w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" potwierdził wiceszef klubu PiS Tomasz Markowski.

W oświadczeniu posłów Ligi zaznaczono, że "zarządy wojewódzkie wszystkich okręgów LPR, które zebrały się w ostatnich dniach, nic nie wiedzą na temat sugerowanego 'rozłamu w LPR'".

"Ponieważ insynuacje te, jak czytamy w 'Naszym Dzienniku' pochodzą od posłów PiS, wymienionych z nazwiska, apelujemy do  władz PiS o zaniechanie tego typu nieczystych ataków wobec LPR" -  czytamy w oświadczeniu.

Wiceprezes Ligi Wojciech Wierzejski powiedział, że poprzez oświadczenie klub chciał dać "jasną i czytelną deklarację". "W  Lidze nie jest spodziewany żaden rozłam" - podkreślił.

Prezes LPR Roman Giertych ocenił z kolei, że w klubie Ligi "są jedna, dwie osoby, które są zwolennikami bliższych relacji z PiS; 15 osób, które wyklucza w ogóle jakiekolwiek rozmowy i jest także parę osób pośrednich, takich jak on". "Ale powoli zbliżam się do  tej większości" - dodał.

Pytany, czy może ręczyć za tych posłów, którzy są zwolennikami współpracy z PiS, że nie przejdą do partii Jarosława Kaczyńskiego, Giertych odpowiedział, że "nie może ręczyć za nikogo". "Ale przechodzić dzisiaj do PiS i poddać się pod rządy Przemysława Gosiewskiego. Nie sądzę, aby ktokolwiek z LPR miał na to ochotę" -  podkreślił.

Jak powiedział Giertych, w LPR toczy się dyskusja, ale z tego "nie należy wyciągać wniosków co do pęknięć czy rozłamów". "Takich sygnałów nie ma, jesteśmy chyba najbardziej jednolitym klubem" -  stwierdził.

Oświadczenie podpisało 29 posłów z 32-osobowego klubu Ligi. Nie  podpisały go posłanki Anna Sobecka, Gabriela Masłowska i  wicemarszałek Marek Kotlinowski, który, jak zaznaczono w  oświadczeniu, "jest na wyjeździe poza granicami kraju".

Posłanka Anna Sobecka zapowiedziała we wtorek w Toruniu, że swoją dalszą działalność w LPR uzależnia od zmiany polityki kierownictwa tej partii, "która polega tylko na krytykowaniu PiS". Swoją opinię podtrzymała w czwartek.

Wierzejski wyjaśnił, że brak jest podpisów dwóch posłów "tylko dlatego, że nie chcieli wpisywać się w krytyczny ton wobec PiS". "Dostaliśmy jednak deklarację, że również oni, zapytani przez dziennikarzy, czy zamierzają występować z Ligi, odpowiedzą jasno i  zdecydowanie, że nie zamierzają" - powiedział wiceprezes LPR.

Jak podkreślił, należy uznać "prawo posłanek (Sobeckiej i  Masłowskiej), które są lojalne wobec Ligi, do posiadania bardziej życzliwego stosunku wobec PiS". "To nie znaczy, że te posłanki chcą wychodzić z Ligi" - oświadczył.

"Wszelkie spekulacje medialne są wredną robotą PiS" - ocenił Wierzejski.

pap, ab