PiS chce skontrolować hipermarkety

PiS chce skontrolować hipermarkety

Klub PiS w liście skierowanym do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) postuluje zorganizowanie przedświątecznej kontroli w hipermarketach.
Jak powiedział senator Andrzej Mazurkiewicz, PiS chce w ten sposób uchronić Polaków przed nieuzasadnionymi podwyżkami cen przed Wielkanocą.

W liście do prezesa UOKiK Cezarego Banasińskiego, senator Mazurkiewicz zwrócił się z prośbą o przeprowadzenie "wnikliwej kontroli", która ma także za zadanie sprawdzenie jakości sprzedawanych towarów oraz wyeliminowanie tzw. pozornych promocji.

"Okres przedświąteczny to czas wzmożonych zakupów - może dochodzić do nadużyć" - ocenił Mazurkiewicz na konferencji prasowej w Sejmie.

Senator przypomniał, że także w tych dniach minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwrócił się o przesłuchanie ok. 20 tys. pracowników koncernu "Biedronka". "Koncernu, gdzie są łamane prawa pracownicze" - podkreślił Mazurkiewicz.

"Chciałbym jednoznacznie powiedzieć, że te działania PiS-u to nie jest walka z  hipermarketami. Działamy w obronie polskich konsumentów" - podkreślił senator PiS.

Jak dodał, PiS występuje także w obronie tych osób, których prawa pracownicze są naruszane. "Zwracamy się z apelem do wszystkich osób, które wiedzą o nieprawidłowościach dotyczących łamania praw pracowników z prośbą o przesyłanie takiej informacji do kluby parlamentarnego PiS" - powiedział senator. Zapewnił, że żaden sygnał nie pozostanie bez odpowiedzi.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy, Mazurkiewicz odniósł się też do doniesień poniedziałkowej "Gazety Wyborczej", że ze  sprawozdania Samoobrony dla Państwowej Komisji Wyborczej wynika, że na tę partię nielegalnie wpłacono podczas kampanii wyborczej 409 tys. zł.

"To są wewnętrzne sprawy Samoobrony, jeśli rzeczywiście nastąpiły tam nieprawidłowości, to ten klub powinien ponieść konsekwencje" -  powiedział Mazurkiewicz.

Dopytywany, czy takie zarzuty wobec partii Andrzeja Leppera nie  dyskwalifikują jej jako ewentualnego koalicjanta PiS, zaznaczył, że jeśli któryś z potencjalnych koalicjantów jego ugrupowania "ma jakieś problemy, to niech odpowiada za nie sam". "My nie będziemy ponosić konsekwencji ich działań, ani też nie chcemy ich usprawiedliwiać" - powiedział Mazurkiewicz.

pap, ab

Czytaj także

 0