Biegła z procesu Wieczerzaka przed sądem

Biegła z procesu Wieczerzaka przed sądem

Jadwiga M. - biegła ze sprawy Grzegorza Wieczerzaka - stanie przed sądem za składanie fałszywych zeznań na  procesie b. szefa PZU Życie. Akt oskarżenia jeszcze w tym tygodniu trafi do stołecznego sądu.
Grozi jej do 3 lat więzienia.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski powiedział, że śledztwo jest już zamknięte, a akt oskarżenia jest sporządzany.

Kujawski wyjaśnił, że przestępstwo M. polegało na tym, że w 2004 r. zaprzeczyła przed sądem, by w swej opinii o stratach PZU Życie wykorzystała dokumenty opracowane przez "inne podmioty". Dokumenty, z których M. "dosłownie zapożyczyła obszerne fragmenty", to raport z 2000 r. o sytuacji PZU autorstwa firmy doradczej Deloitte&Touche oraz wniosek z 2001 r. ówczesnego szefa MSWiA Marka Biernackiego o wszczęcie śledztwa wobec Wieczerzaka. Kujawski ujawnił, że biegły informatyk odnalazł na komputerze oskarżonej fragmenty tego wniosku. "W opinii biegłej były nawet te  same błędy interpunkcyjne, co w tym wniosku" - dodał prokurator.

"Oświadczam, a robię to pod przysięgą, że nie korzystałam z  żadnego protokołu Deloitte&Touche. Nie wiem, skąd te zbieżności. Nie wiem, kto od kogo ściągał" - tak mówiła w kwietniu 2004 r. M. przed stołecznym Sądem Rejonowym, gdy wyszły na jaw podobieństwa dokumentów. "To może oni od pani odpisali?" - ironizował sędzia Krzysztof Petryna, podkreślając, że opinię biegłej sporządzono później niż raport firmy.

"To smutne, że biegły sądowy, człowiek, któremu się ufa, zaprezentował przed sądem to, co zaprezentował" - tak sędzia komentował ekspertyzę M., która m.in. oparła swe wyliczenia na  wziętym "z sufitu" kursie dolara, nieadekwatnym do żadnego kursu z  czasów, gdy Wieczerzak rządził w PZU Życie.

Prok. Anita Kołakowska, która oskarżała Wieczerzaka, zapowiedziała wówczas skierowanie do prokuratury zawiadomienia o  przestępstwie fałszywych zeznań oraz skierowanie wniosku do Sądu Okręgowego w Warszawie o skreślenie jej z listy biegłych.

Jadwiga M. szacowała straty PZU Życie, o których wyrządzenie oskarżony jest Wieczerzak; wyliczyła je na 173 mln zł. Na procesie Wieczerzaka sama przyznała jednak, że kwota ta "nie jest najbardziej właściwa". Okazało się, że zawyżyła straty o 35 mln zł. Błędne wyliczenie strat PZU Życie było głównym powodem zwrotu w maju 2004 r. przez sąd sprawy Wieczerzaka do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. To śledztwo trwa; nie wiadomo, kiedy się skończy.

"Błędne wyliczenie strat PZU Życie nie jest objęte zarzutem w  naszym śledztwie" - powiedział Kujawski. Dodał, że może to  świadczyć tylko o kwalifikacjach zawodowych biegłej, nie ma zaś podstaw, by przypuszczać, że było to przestępstwem.

M. nie przyznaje się do zarzutu, za który grozi jej do 3 lat więzienia. Odmówiła składania wyjaśnień przed prokuratorem.

Proces byłego szefa PZU Życie i oskarżonych wraz z nim biznesmenów rozpoczął się w maju 2003 r. Wieczerzak, któremu grozi do 10 lat więzienia, został oskarżony o działanie na szkodę PZU Życie, co miało spowodować wielomilionowe straty. Z dotychczasowych ustaleń prokuratury (która teraz je weryfikuje) wynika, że Wieczerzak miał udzielać milionowych pożyczek różnym spółkom, nieraz powiązanym z nim samym. Wierzytelności te miały być umarzane lub ich spłata nie była egzekwowana. Wieczerzak miał też ze stratami inwestować na giełdzie. Prasa donosiła, że były prezes PZU Życie kupował np. akcje NFI po cenach wyższych niż  giełdowe, a w ostatnich dniach swego urzędowania sprzedał zakupione akcje po zaniżonej cenie. Wieczerzak, zatrzymany latem 2001 r., spędził ponad dwa lata w  areszcie.

pap, ss

Czytaj także

 0