Fałszywi święci

Fałszywi święci

Piętnowanie tych, którzy nie zawsze kroczyli drogą cnoty, może prawicę wpędzić w pułapkę. Trudno o bardziej banalną prawdę niż ta, że wszystko jest w bezustannym ruchu. Już jeden z najwybitniejszych filozofów starożytności zauważył, że wszystko płynie, a bodajże najszybciej zmieniają się ludzkie poglądy i zachowania.
Polityczne uprzedzenia potrafią jednak przesłonić nawet tak oczywistą prawidłowość. Widać to najlepiej w zachowaniach naszej prawicy, odmawiającej swoim lewicowym adwersarzom prawa do przewartościowania starych przekonań i postaw.
 
Trudno o bardziej banalną prawdę niż ta, że wszystko jest w bezustannym ruchu. Już jeden z najwybitniejszych filozofów starożytności zauważył, że wszystko płynie, a bodajże najszybciej zmieniają się ludzkie poglądy i zachowania.
Polityczne uprzedzenia potrafią jednak przesłonić nawet tak oczywistą prawidłowość. Widać to najlepiej w zachowaniach naszej prawicy, odmawiającej swoim lewicowym adwersarzom prawa do przewartościowania starych przekonań i postaw. Mimo że od ponad dziesięciu lat aktywni politycznie dawni członkowie PZPR deklarują przywiązanie do socjaldemokracji, ciągle uważani są za tęskniących za PRL postkomunistów. Na nic zdaje się konsekwentne przestrzeganie reguł demokracji i ostentacyjna niechęć do jakiejkolwiek politycznej recydywy. Jakkolwiek by się starali i tak przez prawicę postrzegani są jako zatwardziali komuniści, których oczyścić może jedynie inkwizycyjny płomień dekomunizacji.
Owa chęć karania za dawno zweryfikowane postawy bywa zaraźliwa. Ostatnio wzięła to hasło na swoje sztandary niemiecka prawica, która bezpardonowo zaatakowała za grzechy młodości popularnego lidera Zielonych, wicekanclerza Joschkę Fischera. Rzeczywiście przed ćwierć wiekiem był on aktywistą skrajnie lewicowych ruchów młodzieżowych, kontestujących ład ustrojowy RFN. Brał udział w starciach z policją i wyróżniał się radykalizmem, choć nie podejmował działań ściganych przez prawo.
Tak naprawdę to nie bardzo wiadomo, na co liczą przeciwnicy wicekanclerza. On sam nigdy przecież nie ukrywał swoich młodzieńczych fascynacji. Co więcej, otwartość, z jaką o nich mówił, zaskarbiła mu dodatkową sympatię, bo wielu Niemców dostrzegło w jego dylematach rozterki swojej młodości.
Łatwo też wyobrazić sobie, że piętnowanie anatemą wszystkich tych, którzy nie zawsze kroczyli drogą cnoty, może samą prawicę wpędzić w pułapkę. Dzieje ludzkości znają bowiem niewiele przykładów mężów cnotliwych od urodzenia. Pełno za to postaci, które długo i okrężną drogą dochodziły do ról zapewniających im uznanie u potomnych. Przyjdzie więc i prawicy zdetronizować niejednego jej bohatera. Niemieccy chrześcijańscy demokraci zaś, dziś za grzechy młodości żądający głowy Fischera, będą się musieli przestać modlić do wielu świętych, którzy przed nawróceniem błądzili tak, że aż strach przypominać.
Okładka tygodnika WPROST: 4/2001
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 4/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

    Czytaj także