Ziobro: Lesiak miał mocodawców

Ziobro: Lesiak miał mocodawców

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Z materiałów z inwigilacji prawicy wynika, że płk Lesiak nie działał sam, lecz miał mocodawców. Odpowiedzą oni przed sądem, jeżeli terminy przedawniania na to pozwolą.
Powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Potwierdził istnienie "niezbitych dowodów" na to, że były próby fałszerstwa tzw. lojalki Jarosława Kaczyńskiego.

Według ministra, "nie ulega kwestii, że pan Lesiak nie działał z własnej inicjatywy, że miał swoich mocodawców". "Problemem jest, że są określone terminy przedawnień. Jeżeli te terminy pozwolą, to odpowiedzą również jego mocodawcy. To jest konieczne. Lesiak nie działał sam" - powiedział Ziobro na konferencji prasowej w Krakowie.

Jak dodał, wydał polecenie, by w śledztwie ustalić osoby, które tym kierowały. "Zdrowy rozsądek każe pytać, kto był przełożonym pana Lesiaka. Gdzie się kończyła odpowiedzialność karna, ustali postępowanie" - odpowiedział Ziobro dziennikarzom.

Wątek ewentualnej odpowiedzialności przełożonych Lesiaka został wyłączony ze śledztwa w jego sprawie i umorzony w grudniu 2002 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Wyjaśniała to ona wtedy właśnie przedawnieniem. "Z zeznań wynika, że inicjatywa należała do Lesiaka, zgłaszał się do swoich przełożonych z pomysłami, zanim zdążyli sami o nich pomyśleć" - mówił w 2005 r. "Gazecie Wyborczej" "prokurator znający akta sprawy".

"Nie wchodząc w szczegóły, bo jest to objęte klauzulą tajności, mogę powiedzieć, że w sprawie inwigilacji prawicy są twarde i niezbite dowody na to, że dochodziło do praktyk m.in. fałszowania dokumentu w przypadku Jarosława Kaczyńskiego, tej tzw. lojalki" - zapewnił Ziobro.

Zdaniem Ziobry, nie należy jednak porównywać sprawy fałszerstwa teczki Jarosława Kaczyńskiego z twierdzeniami innych osób, że ich teczki zostały sfałszowane.

"Jest fundamentalna różnica między sprawami, które dotyczą zdarzeń sprzed 1989 roku i obroną wielu ludzi, jak pana Oleksego, Jaskierni i innych, którzy podważają wiarygodność dokumentów, a sytuacją Jarosława Kaczyńskiego, który nie podważa wiarygodności tamtych dokumentów. On tylko stwierdza, potwierdzony przez niezawisły sąd, fakt, że w latach 90. te dokumenty były przedmiotem fałszerstw i podróbek ze strony ludzi ze strony służb specjalnych państwa demokratycznego" - powiedział minister.

"Dlatego pozwolę sobie na konstatację, że osoby, które dzisiaj posługują się tego rodzaju argumentacją, zarzucając Jarosławowi Kaczyńskiemu wbrew publicznie znanym faktom, że podpisał lojalkę, są wspólnikami w przestępstwie tych zdemoralizowanych pracowników służb specjalnych, którzy z początkiem lat 90. dopuścili się przestępczych ingerencji w funkcjonowanie demokratycznego państwa" - powiedział Ziobro.

"Mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowo: ten, kto dzisiaj posługuje się tą argumentacją, jest wspólnikiem w przestępstwie tych, którzy dopuszczali się tego typu fałszerstw" - powtórzył Ziobro. "Ubolewam, że są politycy, którzy tego rodzaju argumentacją są gotowi się posługiwać, ponieważ widać, że zasady moralne już nic nie znaczą w polskim życiu publicznym" - powiedział minister.

Ziobro poinformował, że minister spraw wewnętrznych prowadzi rozmowy ze swoim niemieckim kolegą w sprawie koordynacji działań w związku z mistrzostwami świata w piłce nożnej.

Stwierdził także, że nie zna projektu "Samoobrony" i LPR dotyczącego powołania komisji śledczej do zbadania wykorzystania służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości do walki z ugrupowaniami politycznymi w latach 1989-2005. "Będę musiał zapoznać się z motywami i uzasadnieniem takiego wniosku. Natomiast z całą pewnością wyświetlenie pewnych procesów patologii, zwłaszcza na początku lat 90., byłoby cenne, ponieważ nad nimi nie można przejść do porządku dziennego" - powiedział.

J. Kaczyński w piątek ujawnił swą teczkę, w której są dwa - jego zdaniem - sfałszowane prawdopodobnie w 1992 lub 1993 r. w UOP - dokumenty, opisujące rzekome podpisanie przez niego tzw. lojalki ze stanu wojennego. Pytany, dlaczego nie ujawnił teczki wcześniej, lider PiS odparł, że "są tam ślady działania pana Lesiaka". Płk Jan Lesiak stał na czele tajnego zespołu w UOP, który od 1992 r. prowadził nielegalne operacje przeciw ugrupowaniom prawicowym, m.in. Porozumieniu Centrum - partii braci Kaczyńskich.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że wystąpi do ABW o odtajnienie przynajmniej części materiałów ze śledztwa przeciw płk. Lesiakowi.

Śledztwo w sprawie domniemanego sfałszowania w latach 90. teczki Jarosława Kaczyńskiego Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

W pierwszej połowie lat 90. doszło do nielegalnej inwigilacji przez UOP prawicowej opozycji wobec prezydenta Lecha Wałęsy i premier Hanny Suchockiej - w tym m.in. J. i L. Kaczyńskich. Przekroczenie w latach 1991-1997 uprawnień, m.in. przez stosowanie "technik operacyjnych" i "źródeł osobowych" wobec legalnych ugrupowań prawicowych, warszawska prokuratura zarzuciła płk. Lesiakowi, za co grozi do 3 lat więzienia.

pap, ab