CBŚ w firmie zależnej od Eureko

CBŚ w firmie zależnej od Eureko

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego (CBŚ) zaplombowali serwer firmy EuroCross International Poland, spółki świadczącej usługi assistance dla PZU.
Funkcjonariusze CBŚ wkroczyli nocy z piątku na sobotę do warszawskiej siedziby EuroCross International Poland spółki zależnej od Eureko i mniejszościowego udziałowca PZU, która od maja br. świadczy usługi assistance turystyczne i komunikacyjne poza granicami Polski. Jak potwierdził dyrektor biura komunikacji społecznej Komendy Głównej Policji, Paweł Biedziak, policjanci z Centralnego Biura Śledczego "prowadzili takie czynności na polecenie prokuratury Okręgowej w Warszawie, w związku ze śledztwem, jakie jest prowadzone przez tę prokuraturę".

Prezes Eureko Polska, Michał Nastula, poinformował. że funkcjonariusze CBŚ zabrali ze spółki kopie 7 dokumentów wewnętrznych, m.in. dotyczące przechowywania danych i obiegu korespondencji, oraz zaplombowali serwer. Nastula podkreślił, że w spółce trwa właśnie rutynowa kontrola PZU, zapisana w umowie współpracy między firmami. "Ta kontrola nie została zakończona. EuroCross nie otrzymało żadnego protokołu z jej wyników. Organy ścigania pojawiły się w spółce, zanim PZU zakończyło swoją kontrolę" - powiedział.

Prezes Eureko Polska, relacjonując przebieg zdarzeń w EuroCross International Poland, powiedział, że zanim w piątkowy wieczór w spółce pojawili się funkcjonariusze CBŚ, wcześniej byli w niej dwaj funkcjonariusze policji, którzy zamierzali wezwać na przesłuchanie dyrektora firmy. Jak twierdzili, miało to mieć związek z zawiadomieniem złożonym przez PZU. Do przesłuchania jednak nie doszło, bo nim dyrektor dotarł do komendy policji, został poinformowany, że przesłuchanie jest nieaktualne. Kilka godzin później w spółce był już CBŚ.

"Nie wiemy, czego to zawiadomienie (PZU do prokuratury) dotyczy. Jesteśmy zaskoczeni i będziemy dążyć do pełnego wyjaśnienia, jak to się stało, że zostały podjęte wobec spółki tak drastyczne działania organów ścigania jak przeszukanie pomieszczeń spółki" - powiedział Nastula

Między Skarbem Państwa, większościowym udziałowcem PZU, a Eureko, akcjonariuszem posiadającym 33 proc. akcji spółki minus jedna, od lat trwa konflikt, dotyczący m.in. realizacji aneksu do umowy prywatyzacyjnej z 1999 r. Aneks ten przewidywał sprzedaż inwestorowi kolejnych 21 proc. akcji PZU.

Eureko, firma zarejestrowana w Holandii, uważa, że jest w Polsce niewłaściwie traktowana. W sierpniu ub.r. Trybunał Arbitrażowy w Londynie uznał, że Polska naruszyła polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji. Polska zaś chce podważyć ten wyrok. Chodzi o udziały, obiecane Eureko przez byłą minister skarbu Aldonę Kamelę-Sowińską.

30 proc. akcji PZU zostało sprzedanych w listopadzie 1999 r. konsorcjum BIG Banku Gdańskiego (dziś Bank Millennium) i holenderskiej grupy ubezpieczeniowej Eureko. W 2001 roku minister Kamela-Sowińska podpisała z Eureko aneks do umowy prywatyzacyjnej PZU, który przewidywał możliwość sprzedaży temu inwestorowi dodatkowego pakietu 21 proc. akcji ubezpieczyciela. Jednak nigdy do tego nie doszło. Obecnie Eureko, po odkupieniu akcji PZU od Banku Millennium i mniejszościowych akcjonariuszy, jest właścicielem ponad 32 proc. akcji PZU. Ponad 55 proc. akcji należy do Skarbu Państwa, a pozostałe akcje są własnością pracowników PZU i inwestorów, którzy odkupili akcje od pierwotnych właścicieli.

EuroCross jest spółką zależną od Eureko. Jest to firma, która obsługuje 20 mln klientów na świecie, m.in Shella, KLM, ABM Amro.

pap, em
 0

Czytaj także