Miłośc od pierwszego zapachu

Miłośc od pierwszego zapachu

Mężczyźni jedzący zbyt dużo mięsa źle pachną i odstraszają kobiety
 
MÓZG FEROMONÓW
Naukowcy próbują dociec, jak bodźce węchowe wywołują w mózgu wrażenia zapachowe. Śledzą łańcuch sygnałów w komórkach nabłonka węchowego, badają współdziałanie zmysłów węchu, smaku i dotyku, rejestrują za pomocą tomografów, które regiony mózgu reagują na określone wonie. Na razie znana jest droga sygnałów z komórek węchowych do rejonu mózgu zwanego węchomózgowiem. Tam bodziec jest analizowany. Być może także tam wynik analizy zamienia się w odczuwanie. Podniety zapachowe mogą docierać do mózgu także inną drogą. U myszy bodźce zapachowe trafiają do podwzgórza, w którym przebiega wymiana informacji między mózgiem i układem hormonalnym. Podwzgórze wysyła sygnały z powrotem do kory węchowej. Możliwe, że stan hormonalny wpływa na wrażliwość na zapachy.
Mężczyźni, którzy chcą mieć powodzenie u kobiet, powinni ograniczyć ilość czerwonego mięsa w diecie. Ta rada to wniosek z eksperymentu antropologa Jana Havlícka z Uniwersytetu Karola w Pradze. Uczony sprawdził, na ile prawdziwy jest pogląd panujący wśród Hindusów wegetarian, że ludzie jedzący dużo mięsnych potraw źle pachną. Grupa studentów przez dwa tygodnie żywiła się głównie czerwonym mięsem. Kobiety odbierały ich zapach jako mniej przyjemny i silniejszy niż zapach mężczyzn na diecie wegetariańskiej.
Dr Havlícek radzi w październikowym numerze czasopisma "Chemical Senses", by unikać też nadmiaru pieprzu, chili, serów pleśniowych, kapusty, fermentowanych produktów mlecznych i marynowanych ryb. Pod ich wpływem zapach ciała może się stać nieprzyjemny.

Nos na powitanie
Do niedawna sądzono, że ewolucja wyposażyła człowieka w stępiały węch i świetny wzrok. Wzrok był najbardziej przydatny istocie wyprostowanej. Komunikacja między ludźmi miała się ograniczać do sygnałów dźwiękowych, wzrokowych i dotykowych. Ten pogląd ugruntowali genetycy, odkrywając, że większość ssaków ma około tysiąca genów odpowiedzialnych za rozwój zmysłu powonienia, a zwierzęce nosy potrafią odróżnić nawet 500 tys. zapachów. Ludzie na tym tle wypadają blado: mają zaledwie jedną trzecią z tysiąca genów odpowiedzialnych za węch. Genetycy twierdzą, że zanikanie zmysłu powonienia będzie postępowało.
Najnowsze badania sugerują jednak, że człowiek nie jest zapachowym daltonistą. Według dr Barbary Sommerville z University of Leeds w Wielkiej Brytanii, nieprzypadkowo twarze i dłonie są najważniejszymi częściami ciała w procesie poznawania się - w tych miejscach (i w okolicach uszu) znajdują się najłatwiej dostępne gruczoły zapachowe. Inuici z Ameryki Północnej na powitanie nie tylko pocierają się nosami, ale także się wąchają. Nos wystarcza, by rozpoznać najbliższą rodzinę. Z badań prof. Richarda H. Portera wynika, że noworodki uczą się rozpoznawać matkę w ciągu kilku tygodni, ale matki znają woń dzieci już po dwóch dniach od porodu. Ojcowie potrzebują aż trzech tygodni. Pamięć zapachu najbliższych krewnych pozostaje żywa nawet po 30 miesiącach rozłąki.

Zapachowy identyfikator
Ryś, pocierając łbem o ziemię, zostawia wiadomość o swoim wieku, płci i pozycji społecznej; pot przerażonego szczura to sygnał alarmujący inne gryzonie o niebezpieczeństwie; samce myszy toczą pojedynki na zapachy. Zapach ciała człowieka jest niepowtarzalny tak jak wygląd i odręczny podpis. Skoro każdy człowiek ma zapachowy identyfikator, to źródła tej inności należy szukać w genach. Przemawia za tym fakt, że zapachy bliźniąt jednojajowych nawet dla psiego nosa są niemal identyczne.
Z badań genetyków wiadomo, że fragment DNA zwany głównym układem zgodności tkankowej (MHC - major histocompatibility complex) to jedna z najbardziej różnorodnych części naszego genomu. W populacji może istnieć kilkanaście wersji MHC. Produkty uboczne układu odpornościowego, charakterystyczne dla każdego MHC, są wydalane z moczem. Myszy potrafią je odróżnić, sprawdzając w ten sposób stopień pokrewieństwa z potencjalnym partnerem. Wybierają osobniki o innych genach układu zgodności tkankowej, zapewniając potomstwu dobre zdrowie. Okazuje się, że ludzie rozpoznają osoby o różnym typie MHC nie gorzej niż gryzonie.
Wpływ zapachu na dobór partnera potwierdził test, w którym główną rolę odegrała nieświeża koszula. Kobiety miały ocenić atrakcyjność mężczyzn na podstawie zapachu ich ubrania. Wybierały panów, których geny MHC najbardziej różniły się od ich własnych. Straciła zatem sens teoria głosząca, że woń ciała człowieka jest bez znaczenia dla seksualności. Wysyłamy i odbieramy precyzyjne informacje, których nadajnikiem jest skóra. W porównaniu ze skórą innych naczelnych nasza jest gęsto naszpikowana gruczołami zapachowymi. Nie przypadkiem gruczoły te zaczynają działać pełną parą, gdy wchodzimy w okres dojrzewania.

Woń płodności
Kobieta jest najbardziej wyczulona na zapachy podczas owulacji, a jej organizm sygnalizuje płodne dni także przez zmianę zapachu. Z woni męskiego potu damski nos potrafi odczytać cechy partnera. Kolejny test przeprowadzony przez Jana Havlícka i Craiga Robertsa z University of Liverpool dowiódł, że dominujący mężczyźni słabiej działają na kobiety samotne niż na mężatki. Zapachowa fascynacja twardzielem trwa krótko, tylko podczas płodnej fazy cyklu. W pozostałe dni kobiety wybierają mniej atrakcyjnych panów. Te wyniki badacze tłumaczą tym, że dominujący mężczyźni z "dobrymi" genami zwykle osiągają wysoką pozycję społeczną, ale mają też wady, m.in. nie są skłoni do dzielenia trudu wychowania dzieci. Fizycznie atrakcyjny mężczyzna daje szansę na ognisty romans, dlatego wybierają go mężatki. Kobieta samotna szuka kogoś mniej męskiego, za to chętniej inwestującego w rodzinę.
Przeoczenie subtelnych wskazówek, które każdy z nas nieświadomie wysyła, miewa poważne konsekwencje. Louis Weck-
stein z Reproductive Science Center w Kalifornii dowiódł, że problemy z zajściem w ciążę bywają skutkiem zbyt dużego podobieństwa MHC małżonków. Przed planowaniem rodziny warto zastosować inny niż hormonalny rodzaj antykoncepcji i sprawdzić, czy partner nadal będzie atrakcyjny - sugeruje dr Martin Vessey z University of Oxford. Kobieta przyjmująca tabletki antykoncepcyjne ceni zapach mężczyzn o podobnym typie MHC. Pigułka uniemożliwia zapłodnienie, "udając" ciążę. W tym stanie zapach krewnych jest najmilszy, bo im najbardziej zależy, by dziecko przyszło na świat zdrowe.

Perfumy z feromonów
Jeśli ludzie reagują na feromony, to jak je odbierają? U gryzoni czułe na zapachowe komunikaty są niewielkie zagłębienia występujące po jednym w każdym kanale nosowym, zwane narządem nosowo-lemieszowym (VNO, vemeronasal organum). U dorosłego człowieka VNO ma szczątkową postać. To rurka, której ujście do kanału nosowego ma milimetr średnicy. Co prawda 90 proc. ludzi ma narząd nosowo-lemieszowy, ale brakuje dowodów na to, że istnieją komórki, które mogłyby przekazywać jego sygnały do mózgu. Na dodatek genetycy twierdzą, że geny odpowiadające za funkcjonowanie naszego VNO są nieaktywne. - Może nie należy się tym przejmować, skoro nawet u niektórych wrażliwych na feromony zwierząt geny związane z odbiorem feromonów są najprawdopodobniej nieaktywne - zastanawia się prof. Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Martin Witt i Thomas Hummel na łamach "International Review of Cytology" przychylają się do poglądu, że możliwe jest inne rozwiązanie. Rolę VNO mogą przejmować komórki nabłonka węchowego. Tak dzieje się u owiec, świń i królików. Na tym utknęły poszukiwania organu czułego na ludzkie feromony. - Mechanizm, dzięki któremu odbieramy feromony, ginie w mroku niewiedzy. Ale bez wątpienia coś w tym jest, skoro większość mężczyzn woli naturalny zapach kobiety od perfum - mówi prof. Pawłowski. Wydajemy krocie na perfumy zawierające feromony piżmowców i cywet afrykańskich, tymczasem te pachnidła to tylko dekoracja. Perfumy, które naprawdę brałyby w miłosną niewolę, trzeba by tworzyć dla każdego indywidualnie, ściśle według jego genów.

SIÓDME POTY
Ludzie podobnie jak zwierzęta porozumiewają się za pośrednictwem substancji chemicznych. Podczas przemiany materii są produkowane m.in. związki lotne, które pachną. Pozwalają nam one rozpoznać człowieka starego i małe dziecko, osobę pod wpływem silnego stresu i szczęśliwą, a także chorą. Choroby od wieków wiązano z nieprzyjemnym zapachem - słowo malaria macza "złe powietrze" (z włos. mała aha).

Nasza skóra kryje dwa typy gruczołów
Łojowe (znajdują się na powierzchni całego ciała)

Potowe - ekrynowe (rozmieszczone na całej skórze, ich funkcją jest chłodzenie organizmu) i apokrynowe (nie biorące udziału w termoregulacji - występujące w owłosionych miejscach ciała: pachwinach, okolicach narządów płciowych i pach, wokół brodawek sutkowych, powiek, na skórze głowy). Najwięcej tych gruczołów znajduje się w dole pachowym. W skład ich wydzieliny wchodzą steroidy, z których androstenol, pochodna testosteronu, decyduje o zapachu. Najprawdopodobniej ten właśnie związek pełni funkcję ludzkich feromonów.

Mózg homoseksualisty reaguje na męskie feromony jak mózg kobiety.

Męskie gruczoły apokrynowe są większe niż kobiece i intensywniej produkują wydzielinę podczas zdenerwowania i podniecenia. Pod ich wpływem kobiety łatwiej ulegają podnieceniu seksualnemu, ich pod-wzgórze (część mózgu sterująca wydzielaniem hormonów) zwiększa aktywność, a w ślinie rośnie stężenie kortyzonu.

Feromony aktywują podwzgórze, które jest powiązane z zachowaniami seksualnymi. Podczas wąchania lawendy czy cytryny uaktywnia się jedynie kora węchowa.

Kobieca pierś produkuje silne zapachy - pod ich wpływem niemowlęta intensywniej ssą.

Zapach potu osoby w stresie wzmacnia odruchy strachu u innych.

Bakteria Corynebacterium, której producenci kosmetyków zawdzięczają wielomiliardowe obroty. Występuje na włosach porastających okolice najgęściej pokryte przez gruczoły apokrynowe. Rozkłada bezwonną początkowo wydzielinę, produkując substancje intensywnie pachnące.

U gryzoni zapach samca może przyspieszyć dojrzewanie samicy, wyzwalać lub opóźniać owulację, zwiększać gotowość do kopulacji, a nawet wywoływać poronienie. Niektórzy naukowcy sugerowali podobne zależności u ludzi, nikt jednak nie dowiódł ich istnienia. Zapach samicy może zmieniać termin rui u innych myszy, kobiety zaś, co prof. Martha McCIintock z University of Chicago, dowiodła dwukrotnie, które żyją pod jednym dachem, pozostając pod wpływem swoich fermonów, z czasem synchronizują cykle miesięczne.

MANIPULOWANIE ZAPACHEM
Naukowcy próbują wykorzystywać wyczulony węch zwierząt do sterowania ich zachowaniem. Większość prac koncentruje się na owadach, które są obiektem łatwym do badań, a rolnicy stale potrzebują coraz doskonalszych środków owadobójczych. Badania na dzikich ssakach pozostawały daleko w tyle, m.in. dlatego, że trudno o praktyczne zastosowanie woni kręgowców. Naukowcy z amerykańskiego National Wildlife Research Center w Fort Collins pracują nad środkiem, który pomógłby w zmniejszeniu konfliktów między dzikimi zwierzętami a ludźmi. Jednym z takich problemów są duże straty bydła powodowane przez kojoty. Badacze pracujący dla amerykańskiego Departamentu Rolnictwa myślą o zastosowaniu środków antykoncepcyjnych dla zbyt licznych drapieżników. Trudność polega na ich podaniu. Do tego celu mają posłużyć właśnie atrakcyjne dla kojotów zapachy. Badanych jest 300 woni, z których zostaną wyselekcjonowane najskuteczniejsze.
Inny projekt jest prowadzony po to, by wyprodukować woń zdechłej myszy. Od efektu zależy, czy uda się uporać z inwazją węża z gatunku Boiga irregularis, który opanował wyspę Guam i wytrzebił 8 z 11 gatunków ptaków. Gad lubi także myszy i właśnie gryzonie były wykorzystywane do zastawiania pułapek. Problem w tym, że wykonanie takiej przynęty jest drogie i pracochłonne. Pułapka zapachowa byłaby tańsza i łatwiejsza w użyciu. Poszukuje się także zapachu, który powstrzymałby bobry przed ogryzaniem cennych drzew i takiego, który byłby straszakiem na lisy.
Aby ograniczyć populację kojotów, naukowcy chcą im podawać środki antykoncepcyjne, wykorzystując atrakcyjne dla tych zwierząt zapachy
 
Okładka tygodnika WPROST: 44/2006
Więcej możesz przeczytać w 44/2006 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także