Bestry naciąga Sejm

Bestry naciąga Sejm

Jan Bestry (52 l.) już niedługo - po urlopie udzielonym mu przez marszałka Sejmu - wróci do pracy i będzie się musiał tłumaczyć z molestowania nieletnich dziewcząt. Będzie się musiał tłumaczyć również ze swoich machlojek na szkodę Sejmu - pisze "Super Express" w artykule "Bestry naciąga Sejm". Zgodnie z rozporządzeniem prezydium Sejmu z 10 grudnia 1997 roku miejsce w hotelu poselskim przysługuje jedynie parlamentarzystom, którzy nie są zameldowani w Warszawie. Jan Bestry mieszka w stolicy od kilkunastu lat, swoje 235-metrowe mieszkanie na Bemowie sam wycenia na blisko milion złotych. Jednak wystąpił do marszałka Sejmu o pokój w sejmowym hotelu. - Poseł Jan Bestry korzysta z pokoju w Domu Poselskim - potwierdza informacje Joanna Trzaska-Wieczorek z Biura Informacji Kancelarii Sejmu. To niejedyny sejmowy numer Jana Bestrego. Już rok temu "SE" opisał sprawę jego biura poselskiego. "Zaradny" poseł urządził je w siedzibie swojej firmy przy ul. Powązkowskiej. Znów wbrew rozporządzeniu - tym razem - marszałka Sejmu, który zabronił organizowania biur w mieszkaniach prywatnych i firmach. Sprawą zajmowała się Komisja Etyki Poselskiej, ale nie zdecydowała się ukarać pazernego posła. - To rozporządzenie wciąż obowiązuje - potwierdza Franciszek Stefaniuk (62 l.) z PSL, wiceprzewodniczący Komisji.

Czytaj także

 0