Projekt polskiej elektrowni atomowej nie umarł. „Do 2032 pierwszy blok. Dwie lokalizacje w grze”

Projekt polskiej elektrowni atomowej nie umarł. „Do 2032 pierwszy blok. Dwie lokalizacje w grze”

Francuska elektrownia atomowa
Francuska elektrownia atomowa / Źródło: Shutterstock / Ian_Stewart
Z czystym sumieniem powiem wójtowi gminy, gdzie powstanie elektrownia jądrowa, że mieszkańcy mogą spać spokojnie: nawet w przypadku awarii w elektrowni nie będzie ewakuacji ludności lub zagrożenia dla życia okolicznych mieszkańców – mówi prof. Andrzej Strupczewski z Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

Czy temat polskiej elektrowni jądrowej umarł?

Nie umarł. Według oficjalnych danych, mamy zamiar budować elektrownie jądrowe o łącznej mocy 6 tys. megawatów. Budowa pierwszego bloku będzie trwała do 2032, a następnych do 2040 r. Potwierdzają to oświadczenia ministrów i rzecznika rządu, a prace nad lokalizacją elektrowni jądrowej idą intensywnie naprzód. W przyszłym roku mają być przedłożone pełne raporty środowiskowe.

Jakie lokalizacje wchodzą w grę?

Dwie lokalizacje: taka jak przedtem, czyli Żarnowiec i kolejna, czyli Lubiatowo-Kopalino, ale tak naprawdę przymierzamy się do tej drugiej.

W Żarnowcu są różne przeszkody, które mogą spowodować ograniczenia mocy tej elektrowni. Poza tym trzeba usunąć resztki starej budowy, która została przerwana. Badania lokalizacyjne idą naprzód. Nasze prawo jest już przystosowane, żeby budować elektrownię jądrową. Kolejna modyfikacja prawa atomowego miała miejsce w zeszłym roku.

Trudność polega na tym, że taka budowa to wieloletni proces, który znacznie wykracza poza ramy urzędowania jednej partii.

Jakakolwiek partia by to nie była, to budowa elektrowni jądrowej trwa niestety kilkanaście lat. W związku z tym zespół, który rozpoczyna budowę, nie może liczyć na to, że będzie miał zyski w postaci taniej energii elektrycznej, już za swojej kadencji. To oczywiście znacznie zmniejsza zapał ekip rządzących do realizacji takiej inwestycji.

Czy epidemia koronawirusa i zamknięcie praktycznie całej gospodarki wpłynęło na prace i perspektywę budowy polskiej elektrowni jądrowej?

W tej chwili na całym świecie, nie tylko w Polsce, obserwuje się zmniejszenie wydatków na inwestycje. W skali światowej na przykład środki wydawane na odnawialne źródła energii w 2020 r. są mniejsze o 30 mld dolarów. Natomiast dla jądrówki środki zmniejszyły się globalnie o 4 miliardy dolarów. Spadki nakładów inwestycyjnych są, ale to dzieje się w bieżącym roku, a w przyszłym oczekujemy odbicia i tego, że wrócimy do poprzednich nakładów, które były dość znaczne.

W tej chwili decyzja o tym, żeby rozpocząć przetarg, nie kosztuje nic poza tym, że zespół, który prowadzi prace, czyli PGE EJ1, musi przygotować dokumenty do przetargu. Jest to spora praca, bo w grę wchodzi jednak suma rzędu 4-5 mld euro na 1000 MW. Oczywiście jeśli moc będzie większa, to proporcjonalnie będzie to większa suma. Przymierzamy się do tego, żeby pierwsza elektrownia miała dwa bloki, a jeśli to będą bloki amerykańskie, to będzie to moc rzędu 2200 MW (reaktory AP 1000), a jeśli bloki francusko-niemieckie (EPR), w tej chwili oferowane przez Francję, to będą to dwa bloki po ponad 1500 MW, czyli razem 3000 MW. Wówczas odpowiednio większe będą nakłady inwestycyjne, ale to wszystko w przyszłości. Dziś i jutro trwają prace w zakresie dokumentacji i sformułowania wymagań wobec firm, które mogłyby nam te reaktory zaoferować.

Jakie firmy są brane pod uwagę?

W tej chwili jest przynajmniej pięć podmiotów na świecie; nie tylko USA i Francja, ale także Koreańczycy, Chińczycy oraz Japończycy. Oczywiście są też Rosjanie, ale ze względu na dywersyfikację źródeł energii nie bierzemy pod uwagę przyjmowania ich oferty, chociaż może być ona korzystna finansowo.

W Polsce przetargu jeszcze nie ogłosiliśmy, ale na przykład w Czechach istnieje spór między Moskwą a Pragą. Czesi oświadczyli, że nie będzie Rosji w przetargu, w którym jest już pięć międzynarodowych firm. Rosjanie żądają, żeby też ich uwzględniono i motywują to tym, że mają długą historię współpracy z Czechami, bo dostarczali im w przeszłości bloki jądrowe.

Co budowa elektrowni jądrowej oznacza dla zwykłego Polaka? Mówił pan o tanim prądzie.

Artykuł został opublikowany w 20/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1
  •  
    Czy Pan Profesor potwierdzi swoje słowa, przenosząc swoje centrum życiowe w pobliże tejże planowanej elektrowni?