Minister finansów wśród ludu

Minister finansów wśród ludu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Występują: Minister finansów – wybitny ekonomista. Taki, po prostu, excellent; Osoba 1, 2, 3 – przedstawiciele nieuświadomionych mas.
Miejsce akcji: Polska

Prolog:

Rząd podnosi wiek emerytalny. Postępowe masy wiwatują. Znajdują się też niestety sceptycy nie rozumiejący żelaznych reguł konieczności dziejowej. Minister finansów decyduje się więc zanieść kaganek oświaty pod strzechy i skonfrontować mądrość rządu z zabobonnymi przesądami opinii publicznej.

Akt 1:

Minister spotyka człowieka młodego

Osoba 1: (młody mężczyzna. Ubrany skromnie. Siedzi na ławce i wpatruje się w dal) I co ja teraz pocznę…

Minister finansów: (niezmiennie elegancki) …jak to co? Dostaniesz wyższą emeryturę!

Osoba 1: (patrzy na ministra z nadzieją w oczach) Tak? Już teraz?

Minister finansów: No nie… Ale już po 67 urodzinach.

Osoba 1: (pochmurnieje) Ech. O to właśnie się martwię. Nie wiem, czy po 60-tce będę miał siłę, żeby te skrzynki na zapleczu nosić. Wie pan – one są dość ciężkie.

Minister finansów: A kto wam każe fizycznie w tym wieku pracować? A niech pan idzie na studia. Niech pan się dokształci.

Osoba 1: (wzdycha) Skończyłem dwa fakultety na uniwersytecie i studia podyplomowe.

Minister finansów: No to w czym rzecz?

Osoba 1: Nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem…

Minister finansów: (rozpromienia się) I to właśnie wskazuje jak dużą dalekowzrocznością wykazaliśmy się podnosząc poziom wieku emerytalnego. Dziś pan pracy w zawodzie nie ma – ale za 20 lat może być inaczej. I co – okazałoby się, że znalazł pan pracę w zawodzie i może pan niemal natychmiast iść na emeryturę. A tak, dzięki nam, nie będzie miał pan takiej pokusy – i zrealizuje się pan zawodowo (klepie młodego człowieka po ramieniu i odchodzi zadowolony z uszczęśliwienia kolejnego obywatela) .

Akt 2:

Minister spotyka człowieka po przejściach

Osoba 2: (mężczyzna w średnim wieku, ubrany niedbale. Nerwowo pali papierosa)

Minister finansów: (z wyrzutem w głosie) Niech pan rzuci to świństwo, bo jeszcze pan swojej wysokiej emerytury nie doczeka.

Osoba 2: (patrzy na niego ze zdziwieniem) Jakiej emerytury? Ja bez pracy jestem…

Minister finansów: Aaa, czyli zdecydował się pan poszukać nowych możliwości. Tak, tak zmiany czasem są dobre?

Osoba 2: Co?

Minister finansów: Mam na myśli to, że nie był pan zadowolony ze swojego dotychczasowego miejsca zatrudnienia więc zdecydował się pan zredefiniować swoje cele zawodowe?

Osoba 2: Co?

Minister finansów: (wzdycha ciężko) Czyli żyje pan z oszczędności?

Osoba 2: Z czego?

Minister finansów: (poirytowany) No nie chce mi pan chyba powiedzieć, że nie odkładał pan tysiąca albo dwóch ze swojej pensji na wysoko oprocentowaną lokatę w brytyjskim banku? Jeśli pan tego nie robił to porzucenie przez pana pracy było wysoce nieodpowiedzialnym krokiem.

Osoba 2: Co?

Minister finansów: (poirytowany w dwójnasób) To właśnie dla takich jak pan lekkoduchów podnieśliśmy wiek emerytalny. Co, chciałoby się już na emeryturkę przejść? Pod palmami ogrzewać? Drinki popijać? Nic z tych rzeczy. W życiu to się trzeba proszę pana napracować najpierw. Ale dzięki nam ma pan jeszcze dużo czasu, by przemyśleć swoje dotychczasowe błędy i powrócić na ścieżkę kariery zawodowej! (odchodzi zadowolony z uświadomienia kolejnego obywatela).

Akt 3:

Minister spotyka człowieka szczęśliwego

Osoba 3: (mężczyzna w bliżej nieokreślonym wieku, schludnie ubrany, pod pachą gazeta, przechadza się niespiesznie i pogwizduje) .

Minister finansów: (nieufnie) Co, pan może też rzucił pracę?

Osoba 3: (z uśmiechem) Wręcz przeciwnie. Jestem w pracy - tylko po gazetę wyskoczyłem, ale już wracam.

Minister finansów: A, taki newspaper-break.

Osoba 3: No tak. Bez gazety kawa nie smakuje w południe tak dobrze.

Minister finansów: (zaciekawiony) A jak się pan zapatruje na decyzję rządu o podniesieniu wieku emerytalnego?

Osoba 3: Wie pan, chyba pozytywnie. (konfidencjonalnie) Mam taką fuchę, że na pewno przed emeryturą mnie nie zwolnią. (normalnym głosem) A poza tym w pracy czuję się jak w domu – o ostatnim meczu mam z kim pogadać, obiad zjem, panią Helenkę o przepis na makowiec spytam. Co ja bym miał robić na tej emeryturze?

Minister finansów: No, ale jest też przecież jakaś odpowiedzialność…

Osoba 3: No jest, ale jak coś się nie uda to grzecznie przeproszę. Prawdziwą odpowiedzialność ponosi w mojej firmie przełożony przełożonego mojego przełożonego.

Minister finansów: (promienieje) I to jest właśnie uświadomiony obywatel. W pełni zasługujecie na tę wysoką emeryturę, którą mamy dla was po skończeniu 73… To jest chwileczkę (sprawdza w notatkach) , a nie przepraszam, na razie 67 lat. A mógłby pan zdradzić czym się pan zajmuje.

Osoba 3: Pracuje dwa piętra pod panem, panie ministrze.

Kurtyna: (opada bez entuzjazmu - dowiedziała się właśnie, że w związku z wydłużeniem wieku emerytalnego będzie musiała jeszcze długo opadać)

Wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych postaci występujących na polskiej scenie politycznej jest oczywiście zupełnie przypadkowe.

Ostatnie wpisy

  • Wiadro, parówka, Smoleńsk 22 paź 2013 Prof. Jacek Rońda wyrzuca do kosza telefony komórkowe, bo głos jego kolegi w czasie rozmowy brzmiał tak, jakby dobiegał z wiadra. Poza tym zdarza mu się powoływać na nieistniejące dokumenty przy dowodzeniu hipotez dotyczących przebiegu katastrofy smoleńskiej. Prof. Jan...
  • Czy Polaków stać na demokrację? 14 paź 2013 Wprawdzie PKW wciąż jeszcze prowadzi heroiczną walkę z głosami oddanymi przez warszawiaków, ale - nie czekając na oficjalne wyniki referendum, które być może poznamy dopiero w listopadzie – można już dziś jednoznacznie stwierdzić: referendum w stolicy nie jest wiążące,...
  • Czy Polska demokracja potrzebuje posłów? 27 lip 2013 Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek w sprawie nowelizacji ustawy o finansach publicznych zagłosowali inaczej niż chciała partia i rząd. Zdrada? Nielojalność? A może po prostu demokracja?
  • Rostowski mówi: inni chorują – zachorujmy i my 24 lip 2013 Jacek Rostowski wyliczający w Sejmie bogate kraje Zachodu, w których dług stanowi wyższy odsetek PKB niż w Polsce (w USA – ponad 100 proc. PKB!) zachowuje się jak bosman na Titanicu uspokajający pasażerów III klasy słowami: - Owszem, zbliżamy się do góry lodowej, ale na...
  • Jak Barcelona nie doceniła zwycięstwa Polaków pod Grunwaldem 23 lip 2013 „Panie Michale larum grają! Ojczyzna w potrzebie!” – chciałoby się po sienkiewiczowsku zawołać po despekcie jaki spotkał Lechię Gdańsk, a za jej pośrednictwem wszystkich Polaków, ze strony FC Barcelony.