Jak przeżyć miesiąc, kiedy kasy nie starcza?

Jak przeżyć miesiąc, kiedy kasy nie starcza?

„Pero, pero, bilans musi wyjść na zero!” – śpiewał niegdyś Jan Kaczmarek. W przypadku budżetu domowego – tak powinno być, aby można było mówić o normalnej egzystencji. Jak żyć, kiedy z trwogą stwierdzamy, że jednak miesięczny bilans wychodzi nam na minus?

Temat przekredytowania Polaków jest już bardzo wyeksploatowany. To prawda. Ale prawdą jest także, że … nic się w tej sprawie nie dzieje, aby sytuacja uległa poprawie. Dalej więc szaleją na rynku pożyczkowym lichwiarze, oferujący – w pełni zgodnie z prawem pożyczki, których koszt przewyższa 27% miesięcznie (!!!). Reklamodawcy nie odpuszczą Ci, abyś nie miał najnowszego ajfona, czy też nie zapomniał o regularnej wymianie telewizora. Także w sytuacji, kiedy obecny odbiornik sprawuje się bardzo dobrze.

Houston, mamy problem!

Nie tak trudno więc, pewnego niezbyt pięknego dnia, skonstatować, że nasz bilans nie wychodzi na zero. Może być w tym wina danej osoby (kiedy np. przeholowała z zakupami ratalnymi), ale czasem jest to konsekwencją sytuacji losowej typu choroba, obniżka wynagrodzenia, czasowa utrata pracy. Kiedy stwierdzamy, że suma wydatków koniecznych przewyższa w sposób znaczący nasze dochody – zwykle wpadamy w popłoch. To reakcja naturalna. Aby jednak ta niedogodność nie skończyła się wielkim problemem (finalnie może to być nawet ciężkie bankructwo), trzeba w takiej sytuacji – po opanowaniu emocji – zachować zimną krew. I równie zimną stanowczością podjąć niełatwą decyzję, jakich rachunków regulować nie będziemy. Temu zagadnieniu właśnie poświęcam niniejszą publikację.

No przecież nie umrę z głodu!

Na początek – chcemy, czy nie chcemy – musimy zaspokoić potrzeby naturalne. Na taki wydatek, tj. na wyżywienie dla nas i innych członków rodziny, środki zawsze znaleźć się muszą, nie jest to stwierdzenie wymagające dalszych wywodów. Pozostaje więc poszukać „oszczędności” w innych składnikach kosztowych miesięcznego budżetu. Aby sobie ułatwić zadanie, robimy listę wydatków koniecznych. Są to takie pozycje, które regularnie znajdują się w rubryce „do zapłaty” – mowa tu o sytuacji, kiedy posiadamy dochody wystarczające na pełne pokrycie tychże wydatków.

Klasyfikacja długów i zobowiązań

Oto podział wydatków na odpowiednie kategorie. Kolejność regulowania tych zobowiązań: jedziemy od góry w dół. Czyli zawsze pierwszeństwo z zapłacie mają te rachunki, które są wyżej w klasyfikacji ważności.

1. Wydatki absolutnie niezbędne.

W tej kategorii na pewno trzeba uwzględnić (obok żywności) takie pozycje jak: koszty dojazdu do pracy, rachunki za światło, gaz, media, itp. No i raczej na pewno rachunki za telefon, gdyż operatorzy łatwo mogą nas pozbawić kontaktu ze światem…Także nie zapominajmy do tej grupy wpisać lekarstw, których zażywanie jest niezbędne dla nas (lub najbliższego członka rodziny), ze względu na stan zdrowia danej osoby.

2. Zobowiązania bardzo ważne oraz długi honorowe.

Tu na pewno trzeba mieć na względzie koszty i opłaty związane z naszymi pociechami, w tym wydatki szkolne (nie tylko na podręczniki, czy materiały szkolne, ale także np. na opłatę wyjścia klasy do kina). Tłumaczenie maluchowi, za każdym razem, że nie ma na coś pieniędzy, co prowadzi do ciągłego upokarzania dziecka wobec swojego środowiska szkolnego, wpędzi nasze dziecko w stan brzemienny w poważne konsekwencje psychologiczne. Musimy, na ile jest to możliwe, chronić dziecko przed przyszłą traumą z dzieciństwa, a tak będzie jeśli będzie za każdym razem wytykane publicznie przed klasą z powodu swojego ubóstwa. Drugą, bardzo ważną kategorią w tej grupie są pożyczki rodzinne i te od znajomych. Skoro pożyczyliśmy od kogoś „na chwilę” określoną kwotę (szczególnie, kiedy nie jest to członek najbliższej rodziny), oddajmy pożyczkę w terminie. Ma to sens podwójny: nie tylko jesteśmy w porządku wobec osoby, która nam zaufała, ale także możemy w przyszłości liczyć na pomoc ze strony tej osoby, jeśli znowu „braknie nam do pierwszego”. Jeśli od osoby trzeciej wynajmujemy mieszkanie (szczególnie w sytuacji, jeśli mieszkamy z rodziną, a nie jako singiel) oraz znamy wynajmującego, jako osobę nie tolerującą zaległości z tego tytułu – ten wydatek również należy potraktować jako „zobowiązanie bardzo ważne”.

3. Zobowiązania ważne.

Z pewnością należy do tej grupy zaliczyć czynsz za mieszkanie (wobec wspólnoty, spółdzielni, czy kwaterunku), także różnego rodzaju opłaty publiczno – prawne (podatki do Urzędu Skarbowego, czy opłaty na ZUS – jeśli prowadzimy działalność gospodarczą). W tej grupie będą także zobowiązania wobec banków. Pragnę podkreślić – bo jest to nader ważne – że wymienione w tej grupie zobowiązania są dopiero w kategorii numer 3. w tej klasyfikacji. A nie w pierwszej (czyli najważniejszej), jak wbija się nam to do głowy od najmłodszych lat. Mam tu na uwadze przede wszystkim spłatę kredytów oraz ewentualne zobowiązania wobec US i ZUS. Uwaga! Nie zaliczam do tej grupy tzw. pożyczek – chwilówek. Jeśli już wpadłeś w sidła parabanków, a masz problemy z płynnością finansową, spłata lichwy zawsze będzie na ostatnim miejscu pod kątem ważności. Czyli, trzymając się nazewnictwa z niniejszej publikacji, traktujemy takie długi jako „zobowiązania nieistotne”.

4. Zobowiązania dalszej ważności, w tym wydatki na tzw. drobne przyjemności.

Jeśli mogę powstrzymać się od zakupu czegoś w danym miesiącu – to sobie danej rzeczy odmawiam. Mowa tu zarówno o drobnych przyjemnościach (wypad do kawiarni, kina, czy nowy ciuszek), jak i o tych nieco większych, typu wyjazd na urlop. Problem w tym, że nie możemy dopuścić, aby taki stan trwał wiecznie – bo w dystansie, takie podejście do życia zamieni je w koszmar. Musimy więc założyć, że kiedyś będzie lepiej i wtedy na takie wydatki także znajdą się środki.

5. Długi/zobowiązania nieistotne.

Do tej grupy zaliczam zobowiązania wobec instytucji finansowych, kiedy te odmówiły nam restrukturyzacji. Do tej grupy należy zakwalifikować także inne długi z kategorii 3 (tj. „Zobowiązania ważne”), kiedy to nasz wierzyciel nie uszanował naszej prośby o rozłożenie ewentualnej należności (lub zaległości) na raty i próbuje środki te odzyskać na drodze siłowej (czyli poprzez egzekucję przez sąd i potem – z pomocą komornika). Trzymając się – z bezwzględną stanowczością – wyżej określonych zasad przy regulowaniu płatności, masz szansę wybronić się z sytuacji znaczącego braku kasy w budżecie. Nie jest to rzecz jasna koniec Twoich działań ratunkowych przed ciężkim upadkiem finansowym (kiedy dopadnie się brak płynności finansowej), ale absolutnie działanie konieczne, bez którego nie masz szans na wyjście obronną ręką z tak trudnej sytuacji, jaką jest utrzymujący się przez pewien czas ujemny bilans przychodów i wydatków.

Śmierć głodowa lub społeczna, Twoja i Twojej rodziny, przekreśla bowiem szanse na cokolwiek: nie tylko w kwestii spłaty długów.

/ Źródło: WPROST.pl
 0

Ostatnie wpisy

  • Komornikiem być? To nie brzmi dumnie 11 lis 2018, 22:19 Komornik to profesja niezbędna w każdym systemie prawnym. Jednak kojarzy się wyłącznie pejoratywnie. Czy słusznie? Jak najbardziej: bo rzetelny komornik – bo tacy przecież są - często, przy egzekucji długu, musi udawać, że wyrok sądu jest sprawiedliwy - oszukując samego siebie.
  • Przedsiębiorco, ty bandyto! 26 paź 2018, 13:33 Kiedyś, żeby zyskać niezbyt chlubne miano groźnego przestępcy, należało zrobić coś niedobrego. Na przykład napaść na bank, kogoś okraść albo przynajmniej brutalnie pobić. Obecnie wystarczy założyć działalność gospodarczą.
  • Czym się różni antywindykacja? 15 paź 2018, 14:12 Przychodzi zadłużony do prawnika, a prawnik też nic może… Ale za „poradę” i tak biedaka skasuje. Tak mniej więcej wygląda typowa usługa prawna, jeśli osoba nadmiernie zadłużona szuka pomocy pod złym adresem.
  • Gdzie prawnik nie może… 30 wrz 2018, 13:28 Nie tylko nierozwiązany problem frankowy jest dowodem na ułomność naszych kolejnych rządów. Podobnie jest z wszechobecną lichwą, którą zalegalizował rząd Tuska w maju 2011: ustawą o kredycie konsumenckim. A zapowiadanej - po wielokroć -  przez PiS ustawy antylichwiarskiej...
  • Frankowiczów walki uliczne 22 wrz 2018, 19:36 Z czym kojarzy się nam ruch frankowiczów? Oczywiście z ich walką o systemową sprawiedliwość, którą, niestety, przegrali na całej linii. Ale także z cyklicznymi manifestacjami pod hasłem „wojny z banksterami”. Najbliższa odbędzie się 5 października br.