Dwa życia Violetty Villas

Dwa życia Violetty Villas

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Polska Maria Callas”, „najwybitniejsza polska śpiewaczka”, „jedyna w swoim rodzaju”, „samotna i nieszczęśliwa”, „niecodzienna osobowość sceniczna”, „wielka diwa”. Ale też: „trudno się z nią współpracowało”, „przegrała życie”, „wariatka”, „kiczowata”. Taka właśnie była Violetta Villas.
Kielce, 14 lutego 2011 roku. Violetta Villas gra swój ostatni koncert. Na spotkanie z fanami i dziennikarzami przyszła w białym stroju. Białym kowbojskim kapeluszu, białym płaszczu, białych rękawiczkach. Jej ramiona spowijał biały boa. Taka była. „O miłości można śpiewać całe życie. Od dziesiątego, do siedemdziesiątego roku życia”.

***

Las Vegas, grudzień 1966 roku. Jako pierwsza Polka Violetta Villas występuje w rewii Casino de Paris, gdzie śpiewa piosenki, arie operetkowe i operowe w dziewięciu językach. Towarzyszą jej m.in. Frank Sinatra i Paul Anka. To początek jej kariery w Stanach Zjednoczonych. Zawsze jednak tęskniła za ojczyzną. „Polska jest moim domem i pozostanie moim domem. A po świecie to mogę sobie podróżować”. Była prawdziwa amerykańską gwiazdą. „Jaka tam ze mnie Amerykanka? Amerykanki to chude dechy, a ja jestem taki słowiański rubensik!”.

Urodziła się w Belgii. Ochrzczona jako Violetta Élisa. Zarejestrowana przez ojca jako Czesława Maria Cieślak. „Moje dziecko nie będzie nosić francuskiego imienia” - tłumaczył ojciec. Na przekór patriotycznym uniesieniom ojca, za namową Władysława Szpilmana, ówczesnego dyrektora muzycznego Polskiego Radia, ostatecznie przybiera artystyczny pseudonim. Szpilman „radził, żebym nie przyzwyczajała ludzi do nazwiska Cieślak (...) >przepowiadam Pani światową karierę - mówił - pojedzie pani za granicę i nikt poprawnie tego nie wypowie. Niech pani wybierze sobie jakiś pseudonimV< z imienia, dodałam bo mieszkałam blisko lasu, a że jedno >l< nie brzmiało dobrze, dołożyłam drugie".

Szczecin, 1956 rok. „Pamiętam, że stałam sama wystraszona na szkolnym korytarzu i prosiłam o przesłuchanie. (...) Nie wiedziałam czy dostanę się na egzamin. Kiedy wszyscy zostali przeegzaminowani, na końcu poproszono i mnie. - Pani chce zostać śpiewaczką? A dlaczego? A co nam pani zaśpiewa? - zapytała komisja”. Piosenkarka wykonała hiszpańską pieśń o torreadorze i pieśń włoską. „Włożyłam w to całe serce, aż łzy leciały mi po policzkach. Profesorowie zrobili mi specjalne badanie i stwierdzili, że mam słuch absolutny. I przyjęto mnie na pierwszy rok. Płakałam z radości.”

1962 rok. Villas wydaje swój pierwszy krążek. Potem będzie ich jeszcze sześćdziesiąt. „Dlaczego nie było i nie ma moich płyt? Dlaczego nie mam nawet jednej złotej płyty? Gdy raz od święta radio wyemituje moją piosenkę – cała Polska wrze – dostaję setki listów i bardzo wiele dowodów uznania. A inna pani czy chłopaczek bez głosu >chodzi< i piętnaście razy na dzień, także w różnych stacjach telewizyjnych – choć ich występ nie ma takiego oddźwięku… Dlaczego? Gdy moi wielbiciele głośno domagają się płyty – owszem, wytłoczą marne 150 tysięcy, żeby nazywało się, >że płyta wyszła< – i na tym koniec! Po godzinie płyty nie ma”.


Paryż, 26 lipca 1966 roku. Villas śpiewa Ave Maria. „Jak śpiewałam fortissimo wielki kryształowy żyrandol kołysał się, ludzie patrzyli to na mnie, to na żyrandol.”

27 grudnia 1968. Villas staje się „Gabrielą”. Odwiedza ją porucznik I Departamentu MSW. Villas podpisuje oświadczenie o współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa.

Rok 1970. Szczyt kariery Violetty Villas. Staje się symbolem seksu. „Seks jest wszędzie (...). Seks jest podstawą, by móc oddychać. Bez seksu nie ma mowy o miłości. Bronię seksu. Doceniam seks. I bardzo lubię się całować. Kiedy się całuje, należy pamiętać, aby wargi były wilgotne".

Rok 1976. Villas odbywa ogólnoświatową trasę koncertową "Podwieczorek przy mikrofonie". Śpiewa m.in. w Japonii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii. Ma problem z mikrofonami. „Nie lubię chały, chałtury. Po prostu wymagam. Jeśli mikrofon ma być dobry, to ma być dobry. Wszystko musi być na poziomie światowym, a jeśli ktoś mi to psuje, to jestem zła.”

Warszawa, 8 listopada 2008 roku. Villas występuje gościnnie w programie „Jak oni śpiewają”. Jej wielki powrót na scenę nie udał się. „Ktoś to powinien wreszcie powiedzieć głośno. Padło na nas. Jeszcze niedawno groziło jej, że zjedzą ją z głodu własne psy i koty. Następnie grozili jej sąsiedzi, potem syn, menadżer i adwokat. Niestety, najgroźniejsi dla wokalistki okazali się koledzy z telewizji. Trwa proces świętowania powrotu Violetty Villas, kompletnie masakrujący legendę artystki. W programie >Jak oni śpiewają< skończył się jej tlen, pamięć, a wcześniej dykcja. Prawie tak szybko jak przyzwoitość mediów” - pisze na łamach „Polityki” Kuba Wojewódzki.

Grudzień 2006 roku. Villas trafia do szpitala psychiatrycznego w Stroniu Śląskim. „Nie wierze w to, że Violetta Villas musi albo i chce przebywać na oddziale psychiatrycznym. Takiej decyzji nie podejmuje wszak nikt dobrowolnie w jednej chwili, po odizolowaniu go od świata” - pisze w liście do ministra kultury prezes Polskiego Ośrodka Kultury. Villas opuściła szpital na początku 2007 roku.

Styczeń 2007 roku. Podczas konferencji prasowej Villas zarzuca rodzinie, że próbowała pozbawić ją wolności. Syna Krzysztofa oskarża o próbę przejęcia jej majątku. Zamyka się w domu. Żyje w biedzie. W pomoc słynnej śpiewaczce angażują się znani polscy artyści. Zbigniew Wodecki: „Ministerstwo ma obowiązek pomóc pani Villas. Jest tylu miernych artystów, którzy żyją dostatnio i nie mają żadnych problemów. A pani Villas jest przecież artystką wielkiego formatu i dofinansowanie się jej absolutnie należy”.

20 czerwca 2008. Odpowiedź ministra kultury: „Pamiętamy o Violetcie Villas. Jej zasługi dla polskiej kultury są niepodważalne. Zrobimy wszystko, by jak najszybciej jej pomóc”.

Kielce, 14 lutego 2011 roku. „Piotr Rubik? Troszkę ma w główce przewrócone. I za mało pokory ma. Kiedyś zaproponowano, by napisał koncert na mój głos. Ale tylko uśmiechnął się pod nosem. I’m sorry, ale już drugi raz go nie poproszę”

***

Warszawa, 1993 rok. W Operetce Warszawskiej Villas nagrywa album „Laleczka”. Na płycie znajduje się utwór „Ja jestem już taka”.

Ja jestem już taka
i taka już jestem
i nigdy się Wam nie zmienię
plotkują przeróżnie, że w głowie mam próżnie
złe gesty, źle mówię, no różnie


Cytaty pochodzą z:

„Złożyłam ofiarę z siebie”, 12 lutego 2009.
„Kulisy sławy”, program Uwaga, 22 marca 2007.
Muzyka nocą, audycja radiowa z 1986
Polityka nr 47, 22 listopada 2008
„Szpilki”, 1970 r.
Fakt: Pomożemy Villas wyjść z nędzy; 20 czerwca 2008 

Ostatnie wpisy

  • 13 kwi 2012 Beavis i Butt-Head wracają do ramówki MTV - 15 kwietnia będziemy świadkami polskiej premiery nowego odcinka serii o bezpruderyjnych licealistach z fikcyjnego miasteczka Highland w stanie Teksas.
  • 29 mar 2012 Mówią, że królowa jest tylko jedna i że jest nią Madonna. A ja pytam: jakim królestwem włada Madonna?
  • 1 mar 2012 Wiele jest filmów, w których współczucie dla bohatera, miesza się z odczuwaną do niego sympatią. Wiele jest filmów o niespełnionych marzeniach, o niezdarności i bujaniu w obłokach. Jeszcze więcej filmów opowiada o walce z wiatrakami. Ale tak dobrych filmów, jak...
  • 12 lut 2012 Mam już tego serdecznie dość. Wielkie osobistości świata kultury umierają na moich oczach jedna po drugiej. Amy Winehouse, Gary Moore, Violetta Villas, Wisława Szymborska. Dziś do tego grona dołączyła Whitney Houston. A ja nie chcę, by wielkie gwiazdy umierały. Chcę, by dalej...
  • 2 lut 2012 Spełnię ostatnią wolę pani Szymborskiej. Podumam przez chwilę. I tobie też to radzę, drogi przechodniu.
  • 27 sty 2012 Czy "W ciemności" Agnieszki Holland ma szanse na zdobycie Oscara? Jeśli tak, to niewielkie. Czemu? Bo członkowie Akademii nie wytrwają do końca filmu.
  • 6 gru 2011 „Polska Maria Callas”, „najwybitniejsza polska śpiewaczka”, „jedyna w swoim rodzaju”, „samotna i nieszczęśliwa”, „niecodzienna osobowość sceniczna”, „wielka diwa”. Ale też: „trudno się z nią...
  • 21 lis 2011 Gdy w 2009 roku po raz pierwszy usłyszałem album „Lungs” pomyślałem, że brytyjska wokalistka Florence Welch i jej zespół przejdą do historii jako grupa, która wyda dziesiątki płyt, a i tak wszyscy słuchać będą tylko pierwszej. Jednak po odsłuchaniu...