Róże w dłoniach, kije w tyłkach

Róże w dłoniach, kije w tyłkach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Są pierwsze wyniki exit polls z Gruzji. Mówią, że zjednoczona opozycja Gruzińskie Marzenia wygrała wybory, a partia prezydenta Micheila Saakaszwilego przejdzie do opozycji.
Saakaszwili opowiada, że jego przeciwnik Bidzina Iwaniszliwli lider "Marzenia" to oligarcha nasłany przez Kreml, który po wygranej odda cały kraj w niewolę Moskwy.

Nie znam Iwaniszwilego, nie pamiętam go ani z rewolucji 2003 r., ani z kolejnych wyborów, ani z wojny w 2008 r. Pamiętam za to wielu innych fantastycznych ludzi, którzy w najtrudniejszych chwilach bronili Gruzji - siedzieli w więzieniach, byli bici, wychodzili na ulicę.

Są dziś na aucie albo z Bidziną, bo kiedyś mieli odwagę nie zgodzić się z Saakaszwilim. Misza tego nie lubi! Tych, co wierzgają nazywa ruskimi szpiegami.

Gdyby Saakaszwili dbał o dialog, umiał dyskutować, nie wprowadzał swoich pomysłów metodą tarana miałby pewnie normalnych konkurentów. A tak ma Bidzinę – ma bo sam chciał!

I co z tego?

To się dopiero zobaczy. Sprawa wygląda tak, że ten Polak, który był w Gruzji wraca odurzony. Gruzini nam zwyczajnie podchodzą, a my – nie wiem, dlaczego – pochodzimy Gruzinom.

W ostatnich latach odurzenie Gruzją, wśród wielu polityków równało się odurzeniem Miszą. W pewnym sensie do zrozumiałem, bo w Polsce jest z grubsza dwóch znanych Gruzinów i co ciekawe obaj noszą to samo nazwisko: Saakszwili. Pierwszy Grigorij jeździł w czołgu Rudy 102 i wygrał wojnę z hitlerowskimi Niemcami – tak się wówczas przynajmniej wydawało. Drugi – Michel, co przegrał wojnę z putinowską Rosją – tu wątpliwości być nie może.

Saakaszwilego spotykałem kilka razy w życiu. Pierwszy raz w czasach Rewolucji Róż (a właściwie tuż przed jej wybuchem). Wtedy był młodym, gniewnym liderem opozycji – który sprawił, że Gruzini powiedzieli "nie damy się dłużej zrobić w balona". I słowa dotrzymali.

Od tamtej pory Misza zdołał zrobić wiele: wygrał wybory prezydenckie (dwa razy), przegrał wojnę (jeden raz), zmienił konstytucję (żeby nie oddać władzy, raz ale skutecznie). To ostatnie posunięcie mocno śmierdziało Putinem – którego Misza nie lubi. Zresztą Putin żywi wobec Miszy takie same uczucia – tyle, że spotęgowane liczbą pancernych dywizji, które trzyma blisko granicy.

Misza zmienił Gruzję to pewne - zlikwidował korupcję i zapewnił wzrost gospodarczy. Skierował państwo na Zachód. W gruzińskim odurzeniu zapominaliśmy często jednak o drugiej stronie medalu.

Dzięki Miszy Gruzja jest mniejsza - bo Abchazja i Osetia Południowa po wojnie 2008 roku ogłosiły niepodległość. Starta teoretyczna, bo i tak były poza jurysdykcją Tbilisi. Gorzej, że przez wojnę Saakaszwli na lata (oby nie na zawsze) zamknął ojczyźnie drzwi do NATO i Unii.

Odurzenia Gruzją i gruzińską demokracją "a la Misza" nie zmąciła ani ta nieszczęsna wojna, ani to, że od czasu do czasu prezydent posyłał oddziały MSW wpieprzyły antyrządowym demonstrantom. Nie zmieniły stosunku wstrząsające filmy z tbiliskiego więzienia, w których strażnicy wsadzali w tyłek pałki uwięzionym (Fajne zdjęcia, kiedy przykuty do kraty facet stoi, a z odbytu sterczy mu kij od szczotki).

Dlaczego nie zmieniły? Mało, kto je w Polsce widział. A warto popatrzyć. Do czasu ich emisji Misza i jego Zjednoczony Ruch Narodowy mieli przewagę w sondażach. Dziś wygląda na to, że opozycja ma szansę zatryumfować.

Saakaszwili to nie cała Gruzja. A Tbilisi, cudowne miasto, warte jest Miszy (nawet dziesięciu – choć to wielki chłop).

Jako wariat, odurzony Gruzją zacytuję innego wariata cierpiącego na to schorzenie czyli red. Marcina Mellera*: "Boję się jak cholera, że znowu coś pójdzie nie tak w moim ukochanym kraju, że znowu pójdą na marne krew, pot i łzy. I mocno trzymam kciuki za Gruzinów."

Z niepokojem czekam, więc co przyniesie noc i poranek.

* Meller odszedł z Playboya, a nie zaprosił mnie NIGDY do redakcji, której naczelnikował. Moi koledzy tam byli i mówili, że pokazywał jakieś fajne zdjęcia. Cytuję, więc red. Mellera w drodze wyjątku, tylko ze względu na zagrożenie demokracji w Gruzji!

Paweł Reszka na Facebooku

Ostatnie wpisy

  • Prometeusz po przejściach11 gru 2012- Łajdaczyłeś się przez cały rok, Reszko! Liczyłeś, że nikt nie zauważy? Z Nieba wszystko widzą! Mają sprzęt lepszy od amerykańskich dronów – wyznałem sobie uczciwie.
  • Dziennikarz nie kokos8 gru 2012Pan Grzegorz Hajdarowicz chwalił się kiedyś, że ma 50 tys. palm. A jedna palma to 30 kokosów rocznie. „To znaczy – wyliczył – w roku mam półtora miliona kokosów”.
  • Trotyl i rozsądek prokuratora13 lis 2012Poważni historycy uważają, że dywagacje na temat "co by było gdyby?" są głupie. A ludzie, jak to ludzie, uwielbiają właśnie takie opowieści: co by było, gdyby Hitler wygrał wojnę, Lenin przedwcześnie nie umarł na syfilis, Gagarin nie poleciał w...
  • Anna, zresztą, Karenina2 lis 2012-Czy jest Anna Karenina? - Nie ma takiej. - Chodzi mi o tę Kareninę, od Lwa Tołstoja, pisarza rosyjskiego. - Aaaaaaaa, czyli książka. To jest! Ale, proszę pana, Kareniny nie napisał Tołstoj. - A kto? - Mmmmm, mmmmmmm, inny jakiś... - A ja bym...
  • Wyrób dziennikarskopodobny26 paź 2012Figlarze związani z partią władzy na Ukrainie zrobili sobie telewizyjne show. Podają się za dziennikarzy śledczych i robią programy. Oczywiście temat jest jeden: "Jaka podła ta opozycja”.