Co wiedzą media o (s)prawie

Co wiedzą media o (s)prawie

“W Stanach trzeba nawet na kubku z kawą napisać, że jest gorąca bo inaczej płaci się wielkie odszkodowanie, była taka sprawa”. Kto z nas nie słyszał o tej historii? Więc czas zrewidować sądy, bo to skrajna nieprawda

Rzeczywistość jest taka, że pomimo wygrania sprawy w sądzie, poparzona osoba przegrała w powszechnym odbiorze. No bo jak wygrać w mediach z McDonald’s – to przecież przerost forsy nad treścią.

Stella

Stella Liebeck – bo to ona była poparzoną osobą – nie miała szans. Najczęstsza wersja podawana w miejskich legendach jest taka: ktoś zamówił kawę i potem kierując autem oblał się nią i oparzył. A następnie sprytnie znalazł okazję do zarobku.

To nie było tak. Stella nie kierowała. Poza tym miała poparzenia trzeciego stopnia na 6 proc. ciała – i to między nogami, gdzie boli chyba najbardziej. Zwłaszcza, jeśli doda się do tego kontakt ze stopioną bielizną. To nie są typowe oparzenia od kawy, prawda?

Bo też i jej temperatura nie była wcale typowa, i o to chodzi. Zwykle kawa podawana w tego typu miejscach miała wtedy (czyli w 1992 r.) 71 stopni – a ta w McDonald’sie aż 87. To znaczna różnica, powodująca poparzenia w 20 sekund albo tylko w trzy. I nikt o niej nie mówił, więc już wcześniej McDonald’s miał o to sprawy sądowe – a konkretnie ponad siedemset.

Tak, to nie była pierwsza sprawa. A zatem – kawa gorętsza niż u konkurencji, powodująca większe obrażenia. Nikt o tym nie uprzedzał, a przypadków było mnóstwo. Stella po prostu się nie poddała.

Więc zniszczono ją inaczej – wyśmianiem. Do dziś przyznawane są nagrody jej imienia za najbardziej absurdalne procesy sądowe. Jeśli media nie podejmą wysiłku poznania prawdy, wykształcona przez nie wersja pozostanie prawdziwą.

Amanda

2007 rok, parne włoskie miasteczko spogląda leniwie na zbrodnię. Amanda Knox znalazła się wśród podejrzanych o morderstwo swojej współlokatorki Meredith Kercher. Nie zachowywała się tak, jak ludzie by oczekiwali. Była wściekła, a nie smutna. Za kratami ćwiczyła jogę. Co w tym złego? Dlaczego miała okazywać skruchę, skoro naprawdę nic złego nie zrobiła?

Amanda po prostu była „dziwna”, niedopasowana. Media znalazły jednak rzekome dowody na jej rozwiązłe życie i powody, dla których mogła dopuścić się morderstwa. Wyciągnięto jej frywolny pseudonim – „Foxy Knoxy”, kupowanie czerwonej bielizny dzień po morderstwie, czy nawet listę byłych partnerów seksualnych. Wszystko przecież pasowało.

A ona naprawdę nic nie zrobiła! Pseudonim pochodził z boiska, a bieliznę kupowała z prostego powodu – jej dom stał się zamkniętym miejscem zbrodni i nie miała dostępu do własnych ubrań. A co do listy, okłamano ją w więzieniu, że ma HIV i sporządziła ją z tego powodu.

W sprawie amerykańskiej studentki, którą ostatecznie uniewinniono w 2015 r., media widziały za wiele. I wykorzystały to do stworzenia własnej historii. Zrobiły to aż za dobrze, marnując Amandzie kilka lat młodości.

Polska

Media mogą wiedzieć za mało o prawie i sprawie – i kończy się jak w przypadku Stelli. Albo wiedzieć zbyt wiele – wtedy mamy przykład Amandy. Mogą też wiedzieć wszystko „jak trzeba”, ale i tak przedstawić nieprawdziwą wersję historii, jak w przypadku słynnej sprawy O.J. Simpsona.

W świecie prostych komunikatów prawo wymaga za dużo zaangażowania. Nieraz broniący go przed rządzącymi nie rozumieją tego, że cytowanie Konstytucji czy teorii o trójpodziale do wielu osób po prostu nie trafi. Będzie ich mijać jak pęd powietrza opływający karoserię Ferrari – szybko i tylko powodując szum.

Najtrudniejsze zadanie to upraszczać, nie pomijając.

Zabawmy się w chowanego, a konkretniej w “chowamEgo”. Tłumacząc zawiłe rzeczy, nie pokazujmy, jak jesteśmy mądrzy i jak się na nich znamy. Ale niech i media nie zadowalają się zbyt prostymi rozwiązaniami.

To pomogłoby nie tylko Stelli i Amandzie, ale też Polsce i prawu.

Źródło: Wprost
 0