Polski przemysł ciągle w innej epoce. Dane przepisywane ręcznie

Polski przemysł ciągle w innej epoce. Dane przepisywane ręcznie

Przemysł
Przemysł / Źródło: Fotolia / jovannig
Rewolucja 4.0 w przemyśle opiera się na cyfrowym zbieraniu i analizie danych. I okazuje się, że polski przemysł mimo, że pełen frazesów i deklaracji w analizie danych działa tak samo, jak 100 lat temu. Aż 84 proc. menedżerów produkcji przyznało, że w ich firmach takie informacje zapisywane są ręcznie. „Świat poszedł do przodu, a my utknęliśmy w poprzedniej opoce” – komentują eksperci.

Przemysł 4.0, czyli idea stworzenia cyfrowej fabryki, opiera się na automatycznym zbieraniu, przetwarzaniu i analizowaniu danych przy wykorzystaniu takich technologii jak np. Internet Rzeczy, Big Data, sztuczna inteligencja czy systemy MES. Według Capgemini, dzięki technologiom Przemysłu 4.0, efektywność fabryk ma rosnąć 7 razy szybciej niż w latach 90. Nic więc dziwnego, że niemiecki rząd już 8 lat temu przyjął projekt „Strategii Technik Wysokich”, który określił ją mianem kluczowego czynnika sukcesu gospodarczego. Podobne kroki podjął gabinet premiera Morawieckiego, który powołał do życia Fundację Platforma Przemysłu Przyszłości, mającą edukować rodzime przedsiębiorstwa w obszarze czwartej rewolucji przemysłowej.

Tymczasem polskim producentom nie w smak transformacja – wynika z badania firmy doradczej ASD Consulting przeprowadzonego na grupie managerów produkcji reprezentujących ponad 11 branż, w tym spożywczą, meblarską, motoryzacyjną i urządzeń elektrycznych. Respondenci przyznali, że poziom cyfryzacji w ich przedsiębiorstwach jest zatrważająco niski, wskazując na znikomy udział automatycznego zbierania danych produkcyjnych, stanowiącego fundament Przemysłu 4.0.

Okazuje się, że 84 proc. producentów gromadzi takie informacje ręcznie, a co czwarty przetwarza je analogowo w formie papierowej. Systemami skanerowymi i kodami kreskowymi wspomaga się jedynie 16 proc. badanych, a zautomatyzowane procesy gromadzenia cyfrowych informacji z cyklu produkcyjnego wykorzystuje niespełna 12 proc.

– Niestety, takie wyniki nie napawają optymizmem. Można odnieść wrażenie, że świat poszedł do przodu, a my utknęliśmy w poprzedniej opoce. Trzeźwą ocenę sytuacji utrudnia bardzo dobra koniunktura w przemyśle, ale ona przecież kiedyś się w końcu skończy. Przedsiębiorstwa z krajów, z którymi rywalizujemy, inwestują w tej chwili duże pieniądze w projekty cyfryzacji. W długofalowej perspektywie dla wielu rodzimych firm oznacza to jedno: kłopoty – zwraca uwagę Rafał Osmoła, partner zarządzający w ASD Consulting.

Łyżką dziegciu w beczce miodu są liczne czynniki, które mogą zniechęcić producentów przed wdrożeniem zaawansowanej analityki danych. Największym demotywatorem jest opór pracowników – na ten czynnik wskazało 50 proc. ankietowanych.

Zdaniem Mateusza Grochowicza z Enterprise Investors, wynika on przede wszystkim z lęku przed utratą pracy oraz zwiększeniem kontroli nad realizowanymi przez personel zadaniami. – W dużej mierze lęk ten jest nieuzasadniony. Automatyzacja procesów w większości przypadku nie niesie ze sobą zwolnień, a wzrost produktywności pracowników. W dzisiejszych czasach, w obliczu deficytu pracowników na rynku pracy, redukcja zatrudnienia byłaby kompletnie nieracjonalna – zauważa Grochowicz.

Czytaj także

 0

Czytaj także