Każdemu według potrzeb

Każdemu według potrzeb

Młodzież inaczej używa dziś telefonów - zdj. ilustracyjne
Młodzież inaczej używa dziś telefonów - zdj. ilustracyjne / Źródło: Orange
Jeszcze chwila, a nazwa telefon wypadnie z obiegu. Bo telefon jest przecież do dzwonienia, a młodzi używają go nie do tego, ale do bycia w sieci w każdym możliwym wymiarze. Przez urządzenie zamawiają jedzenie i rezerwują bilety, mają w nim karty i dokumenty. No i przez urządzenie komunikują się ze światem, głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Wagon metra albo autobus pełen ludzi w każdym wieku, od uczniów podstawówki po emerytów z zakupami. Kto dzwoni przez telefon i złości innych swoją rozmową epatując prywatnymi sprawami? Raczej starsi prawda? Młodzi komunikują się przez Messengera. Piszą rodzicom, gdzie aktualnie są i kiedy będą w domu. Wybrane i posegregowane grupy znajomych namawiają na wspólne wyjście do kina albo odrabianie lekcji (to rzadziej…). Nie rozmawiają, ale piszą.

O swoich nastrojach i aktualnym wyglądzie informują już nawet nie tylko znajomych, ale cały wirtualny świat zamieszczając posty na Instagramie i nagrywając relacje. Tak wszyscy inni dowiadują się o tym, że byli w fajnym miejscu, na koncercie albo w nowej knajpce. Tak podtrzymują kontakt – spierają się i śmieją, kłócą się i godzą. Nawet z najbliższymi przyjaciółmi i swoimi drugimi połówkami wymieniają się informacjami na Snapchacie czy Tik Toku. Do komentowania bieżących wydarzeń ze świata i czerpania o nim informacji służy im raczej Facebook i Twitter niż tradycyjne media. Owszem, korzystają z nich, ale za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Komunikacja inaczej

Młodzi nie dzwonią, albo robią to coraz rzadziej, nie SMS-ują, bo są lepsze platformy komunikacji. Potrzebują social mediów do komunikacji, bez nich trudno im wyobrazić sobie świat, ale korzystają z nich na własnych warunkach i według własnych potrzeb. Klikają raczej niż trzymają urządzenia przy uszach. W wagonie metra albo autobusie pełnym ludzi widać to jak na dłoni.

Ofertę można dostosować do własnych potrzeb i upodobań. Tak telekomunikacyjną, jak i każdą inną zresztą. Operatorzy, dostarczyciele gigabajtów potrzebnych młodym do bycia online, doskonale to rozumieją. przede wszystkim upraszczają procedury. No i nie stosują już cyrografów, sztywnych umów na wiele lat, które z punktu widzenia młodych są niedopuszczalne.

Jedną z odpowiedzi na ten zmieniający się sposób użytkowania smartfonów jest właśnie Orange Flex. To zupełnie nowa oferta,– albo inaczej – sposób podejścia do młodego zazwyczaj klienta czułego na technologiczne nowinki, gotowego spędzić trochę czasu, by wyszukać najbardziej atrakcyjną ofertę. Taki człowiek dość szybko, przelicza korzyści i kalkuluje, czy za swoje pieniądze dostanie to, na czym mu zależy. Dokładnie to, ani więcej, ani mniej.

Pochwała prostoty

A wszystko to chce robić w ruchu, z poziomu smartfona, bez konieczności przesadnego „urzędowego” przechodzenia mnóstwa procedur. Dlatego młodzież wybiera aplikacje, z ich poziomu obsługuje rzeczywistość, zamawia jedzenie, rezerwuje bilety do kin, korzysta ze zniżek. Z poziomu aplikacji chce też decydować ile chce płacić za transmisję danych i za jakie konkretnie usługi. W Orange Flex jednym z elementów oferty, który jest zawsze dostępny w ramach wybranego wcześniej planu, jest Social Pass z którym korzystanie z popularnych aplikacji social mediowych (Tiktok, Facebook, Instagram, Snapchat, Twitter, Pinterest, Messenger, Whatsapp & Viber), nie pomniejsza pakietu danych.

Gdyby spróbować wymienić największe zalety tego rozwiązania, to będzie to na pewno brak długoterminowej umowy, łatwość obsługi i aktywacji i uproszczenie do minimum zmian z poziomu aplikacji. Prosto, szybko, wygodnie, nowocześnie – tak chcą dziś wydawać swoje pieniądze młodzi, nie tylko na usługi telekomunikacyjne, ale wszystko w ogóle. Chcą płacić za korzystanie, a nie posiadanie. Korzystną ofertę sami sobie wyszukają.

Czytaj także:
Szybkie łącze bez zobowiązań

Czytaj także

 0