Korepetycje tylko dla najszybszych? Rodzice wściekli

Korepetycje tylko dla najszybszych? Rodzice wściekli

Lekcja, zdjęcie ilustracyjne
Lekcja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Taylor Flowe
Bezpłatne korepetycje finansowane z pieniędzy publicznych stały się na warszawskim Żoliborzu towarem deficytowym. Rodzice ósmoklasistów krytykują przede wszystkim sposób rekrutacji. – Wyścigi powinny odbywać się na bieżni, a nie gdy z publicznych pieniędzy próbujemy pomóc dzieciom – mówi Magda, jedna z matek.

Dzielnica Żoliborz od 2023 roku organizuje bezpłatne zajęcia z matematyki dla uczniów przygotowujących się do egzaminu ósmoklasisty. W tym roku po raz pierwszy uruchomiono także korepetycje z języka polskiego. Z podobnego wsparcia mogą korzystać również uczniowie przygotowujący się do egzaminu maturalnego.

Choć sam pomysł spotyka się z aprobatą, to oferta – zdaniem wielu rodziców – jest zdecydowanie zbyt skromna.

Kilka minut i po miejscach

Problemem okazała się bardzo ograniczona liczba miejsc na zajęcia dla ósmoklasistów. W bieżącej edycji programu powstały jedynie cztery grupy.

– W bieżącej edycji uruchomiono dwie grupy na zajęcia z matematyki, każda po 25 miejsc, a po uzyskaniu zgody prowadzących zwiększono ich liczebność do 27 miejsc. Powstały też 2 grupy na zajęcia z języka polskiego, również po 25 miejsc – mówi dziennikarzom Gazety Wyborczej Gabriela Korczak-Florek, Główny Specjalista Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Dzielnicy Żoliborz.

W praktyce oznacza to, że z dzielnicowych korepetycji może skorzystać łącznie 104 uczniów. Chętnych było jednak znacznie więcej.

Jak ocenia pani Magda, której syn po raz kolejny nie dostał się na zajęcia, „sam pomysł jest super, ale sposób rekrutacji do tego programu jest bardzo kontrowersyjny”. – To zupełnie niedemokratyczne i nieobywatelskie podejście – mówi.

„Kto pierwszy, ten lepszy”. Rekrutacja jak sprint

Zapisy odbywały się według zasady „kto pierwszy, ten lepszy”. Formularze zgłoszeniowe uruchomiono punktualnie o godzinie 16.00, a wszystkie miejsca zostały zajęte w ciągu kilku minut. – W zeszłym roku wysłałam zgłoszenie o 16.07, w tym o 16.14. Nie dostałam się ani rok temu, ani teraz – podkreśla w rozmowie z Gazetą Wyborczą pani Magda.

Zajęcia finansowane przez dzielnicę odbywają się w soboty. Jak tłumaczy Gabriela Korczak-Florek, skala programu jest bezpośrednio uzależniona od liczby nauczycieli, którzy zgłoszą chęć prowadzenia zajęć w weekendy.

„To tworzy nierówne szanse”

Rodzice nie kryją rozgoryczenia. Ich zdaniem organizowanie bezpłatnych korepetycji, do których dostęp ma jedynie niewielki odsetek uczniów, jest niesprawiedliwe.

Pani Magda dodaje, że „jeśli urzędnicy mają tworzyć tak niedemokratyczne programy, to lepiej, żeby wcale ich nie było”, bo jej zdaniem to niesprawiedliwe. – Co jeśli rodzic o godzinie 16. akurat prowadzi miejski autobus albo przeprowadza operację chirurgiczną? – pyta.

Kobieta przekonuje, że próbowała zwracać uwagę urzędnikom na problem już wcześniej.

Nauczycieli brakuje, rozwiązania nie ma

Pani Magda skierowała do władz dzielnicy pismo z propozycjami zmian. Zaproponowała między innymi organizację zajęć w cyklach dwutygodniowych, co pozwoliłoby objąć programem większą liczbę uczniów. Wskazała też na konieczność wprowadzenia zasady pierwszeństwa dla dzieci, które wcześniej nie korzystały z korepetycji.

– Nigdy nie wiadomo, czy jakaś grupa znajomych, nie miała dostępu do zapisów przed wszystkimi – zastanawia się. Urzędnicy odpierają te zarzuty. – Podjęto dodatkowe rozmowy z dyrektorami szkół w celu pozyskania nauczycieli chętnych do udziału w projektach. Niestety okazały się bezskuteczne – przekonuje Gabriela Korczak-Florek.

Dodaje jednocześnie, że w szkołach podstawowych na terenie Żoliborza prowadzone są zajęcia wyrównawcze z matematyki i języka polskiego dla uczniów klas ósmych. Ta propozycja nie przekonuje jednak rodziców.

– To zupełnie inne zajęcia, które są pomocą dla gorzej radzących sobie uczniów, a nie korepetycjami dla tych, którzy chcą osiągnąć jak najlepsze wyniki – podkreśla pani Magda i dodaje, że mimo że sama idea jest świetna, organizacja tworzy nierówne szanse.

Czytaj też:
Reforma MEN może uderzyć w najsłabszych uczniów. RPD bije na alarm
Czytaj też:
Po porodówkach przyszedł czas na przedszkola. Demografia zmienia Polskę

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza