Patryk Jaki na konferencji prasowej przed MEN krytykował tzw. dietę planetarną w szkołach. – To jest skandal. Albo faktycznie trzeba byłoby użyć dużo mocniejszych słów – zaczął na wstępie europoseł PiS. Jaki wyjaśniał, że tzw. dieta planetarna „to koncepcja opracowana przez komisję EAT-Lancet, której jednym z obecnych fundatorów są spółki inwestujące pieniądze w alternatywy dla białka zwierzęcego”.
– Ich celem naturalnie jest maksymalizacja zysku, a nie żadne tak jak opowiadają państwu dobro planety czy tam zdrowie dzieci – powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości. Jaki przekonywał, że Polska jako jedyne państwo w Unii Europejskiej wprowadziła takie rozwiązanie „obowiązkowo” do szkół. – Dlatego w przyszłości, jak my dojdziemy do władzy, to pierwsze co zrobimy, to oczywiście tę dietę wyrzucimy do kosza – zapewnił europoseł PiS.
„Dieta planetarna” w szkołach. Patryk Jaki krytykuje MEN. „To jest zwykłe kłamstwo”
– Po drugie Centralne Biuro Antykorupcyjne powinno zbadać, w jaki sposób ta dieta została wprowadzona i kto na tym zarabia – kontynuował Jaki. Polityk Prawa i Sprawiedliwości zarzucił ministerstwom: edukacji narodowej oraz zdrowia, że „się odcinają od tego, jakoby rzekomo była wprowadzana dieta planetarna w placówkach oświatowych”. – Tymczasem ja chcę państwu pokazać, że to jest zwykłe kłamstwo – stwierdził Jaki.
Europoseł PiS przekonywał, że „to co jest w tej chwili najbardziej kontrowersyjne i co oburza wielu rodziców to jest to, że w dwa razy na pięć dni w tygodni dzieci są pozbawiane przymusowo jedzenia mięsa”. Jaki przekonywał, że to również ewenement na skalę UE. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odniósł się także do sugestii MEN, że resort nie ma z tym nic wspólnego. Zdaniem Jakiego „wygląda to tak, jakby oni się trochę tego wstydzili”. Europoseł PiS pytał też, czy w tej sprawie były jakieś protesty.
Europoseł PiS alarmuje. „Dzieci wracają ze szkoły głodne”
Jaki mówił także o docierających sygnałach, że „dzieci wracają ze szkoły głodne”, co jest dla niego „hańbą”. – Do tego mamy przecież dzieci, których może w Polsce jest nawet pół miliona, które mają wybiórczość pokarmową. I one nie tylko nie ruszą takiego dania, które jest obowiązkowo serwowane do szkół, ale również może powodować u nich to traumę, bo tak to dokładnie działa – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości. Jaki zaapelował, aby wycofać się ze szkodliwych przepisów.
Europoseł PiS przeanalizował też jadłospis w Ministerstwie Edukacji Narodowej i zarzucił resortowi, że „mogą sobie za przeproszeniem żreć mięsne burgery”. Jaki wspomniał również o akcji dokarmiania polskich dzieci. Zgłoszenia można przesyłać za sprawą specjalnego formularza. Pomoc ma być organizowana anonimowo i bez kamer.
Czytaj też:
Mięso w szkołach tylko dwa razy w tygodniu. Była minister zdrowia punktuje „dietę planetarną” Czytaj też:
Awantura o kaszę. Nowacka nazywa Morawieckiego „niedouczonym”
