Europoseł PiS grzmi ws. decyzji MEN. „To jest skandal, albo trzeba użyć dużo mocniejszych słów”

Europoseł PiS grzmi ws. decyzji MEN. „To jest skandal, albo trzeba użyć dużo mocniejszych słów”

Patryk Jaki
Patryk Jaki Źródło: Facebook / Patryk Jaki
Patryk Jaki skrytykował „dietę planetarną” w szkołach. Europoseł PiS przeanalizował jadłospis w MEN i zarzucił resortowi, że „mogą sobie za przeproszeniem żreć mięsne burgery”.

Patryk Jaki na konferencji prasowej przed MEN krytykował tzw. dietę planetarną w szkołach. – To jest skandal. Albo faktycznie trzeba byłoby użyć dużo mocniejszych słów – zaczął na wstępie europoseł PiS. Jaki wyjaśniał, że tzw. dieta planetarna „to koncepcja opracowana przez komisję EAT-Lancet, której jednym z obecnych fundatorów są spółki inwestujące pieniądze w alternatywy dla białka zwierzęcego”.

– Ich celem naturalnie jest maksymalizacja zysku, a nie żadne tak jak opowiadają państwu dobro planety czy tam zdrowie dzieci – powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości. Jaki przekonywał, że Polska jako jedyne państwo w Unii Europejskiej wprowadziła takie rozwiązanie „obowiązkowo” do szkół. – Dlatego w przyszłości, jak my dojdziemy do władzy, to pierwsze co zrobimy, to oczywiście tę dietę wyrzucimy do kosza – zapewnił europoseł PiS.

„Dieta planetarna” w szkołach. Patryk Jaki krytykuje MEN. „To jest zwykłe kłamstwo”

– Po drugie Centralne Biuro Antykorupcyjne powinno zbadać, w jaki sposób ta dieta została wprowadzona i kto na tym zarabia – kontynuował Jaki. Polityk Prawa i Sprawiedliwości zarzucił ministerstwom: edukacji narodowej oraz zdrowia, że „się odcinają od tego, jakoby rzekomo była wprowadzana dieta planetarna w placówkach oświatowych”. – Tymczasem ja chcę państwu pokazać, że to jest zwykłe kłamstwo – stwierdził Jaki.

Europoseł PiS przekonywał, że „to co jest w tej chwili najbardziej kontrowersyjne i co oburza wielu rodziców to jest to, że w dwa razy na pięć dni w tygodni dzieci są pozbawiane przymusowo jedzenia mięsa”. Jaki przekonywał, że to również ewenement na skalę UE. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odniósł się także do sugestii MEN, że resort nie ma z tym nic wspólnego. Zdaniem Jakiego „wygląda to tak, jakby oni się trochę tego wstydzili”. Europoseł PiS pytał też, czy w tej sprawie były jakieś protesty.

Europoseł PiS alarmuje. „Dzieci wracają ze szkoły głodne”

Jaki mówił także o docierających sygnałach, że „dzieci wracają ze szkoły głodne”, co jest dla niego „hańbą”. – Do tego mamy przecież dzieci, których może w Polsce jest nawet pół miliona, które mają wybiórczość pokarmową. I one nie tylko nie ruszą takiego dania, które jest obowiązkowo serwowane do szkół, ale również może powodować u nich to traumę, bo tak to dokładnie działa – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości. Jaki zaapelował, aby wycofać się ze szkodliwych przepisów.

Europoseł PiS przeanalizował też jadłospis w Ministerstwie Edukacji Narodowej i zarzucił resortowi, że „mogą sobie za przeproszeniem żreć mięsne burgery”. Jaki wspomniał również o akcji dokarmiania polskich dzieci. Zgłoszenia można przesyłać za sprawą specjalnego formularza. Pomoc ma być organizowana anonimowo i bez kamer.

Czytaj też:
Mięso w szkołach tylko dwa razy w tygodniu. Była minister zdrowia punktuje „dietę planetarną”
Czytaj też:
Awantura o kaszę. Nowacka nazywa Morawieckiego „niedouczonym”