Polacy zawiedzeni remisem. Gorąco w warszawskiej strefie kibica

Polacy zawiedzeni remisem. Gorąco w warszawskiej strefie kibica

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polscy kibice w strefie kibica w Warszawie (fot. PAP/Jacek Turczyk)
Gorąca atmosfera panowała wśród ponad 100 tys. kibiców podczas transmisji meczu w warszawskiej Strefie Kibica. Jednak po meczu fani opuszczali widowisko zawiedzeni remisem. Podczas meczu kibice ustawiali się we wszystkich miejscach, skąd mogli widzieć telebimy, wchodzili na wszelkie podwyższenia, nawet na zadaszenie wejścia na stację metra. Strefa i ulice do niej przylegające były wypełnione fanami polskiej reprezentacji.
Kibice gorąco zagrzewali polską reprezentację. Jeszcze przed bramką strzeloną przez Polaków skandowali: "My chcemy gola", a po golu strzelonym przez Roberta Lewandowskiego - "jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Pojedyncze osoby odpaliły race. Na każdą akcję polskiej reprezentacji reagowali brawami i okrzykami. Po obronie rzutu karnego przez Przemysława Tytonia, fani zareagowali niemal tak samo jak na  wcześniejszą bramkę naszej reprezentacji.

Natomiast po bramce strzelonej przez Greków, chwytali się za głowę z  niedowierzaniem, strefa zamarła. Podobnie jak kibice na stadionie, fani w  strefie gwizdami próbowali przeszkodzić Grekom w wyprowadzaniu każdej akcji.

Od razu po zakończeniu meczu część kibiców skierowała się do wyjść ze  strefy. Niektórzy nie byli zdecydowani, czy zostaną na transmisję kolejnego meczu Czechy-Rosja, który odbędzie się o 20.45 we Wrocławiu. Część fanów postanowiła zregenerować siły przed kolejnym meczem i udała się do stoisk z piwem i jedzeniem.

- Mecz podobał mi się bardzo, ale wynikiem jestem zawiedziony. Polacy nie byli przygotowani kondycyjnie, w końcówce meczu nie utrzymali poziomu z pierwszej połowy. Ale sam mecz - dużo akcji, to był futbol na  europejskim poziomie - powiedział Krzysztof z Białegostoku. Zaznaczył, że szanse Polaków na wyjście z grupy ocenia na 50 proc.

Członkowie rodziny, którzy na mecz przyjechali z Lubelszczyzny, podkreślali, że mecz był niezwykle emocjonujący. - Szczególnie wtedy, gdy Lewandowski strzelil gola, a Tytoń obronił karnego - powiedziała pani Elżbieta.

- Tytoń jest bohaterem tego meczu, fantastycznie obronił rzut karny. Dzięki niemu nie musimy teraz płakać - powiedział Michał z  Warszawy. Komentując występ greckiej reprezentacji, powiedział, że  wyraźnie "udawali Greka", gdy wielokrotnie, teatralnie udawali kontuzje po faulach.

W przerwie meczu, fani wykonali meksykańską falę, odśpiewali też Mazurka Dąbrowskiego przy podniesionych w górę biało-czerwonych szalikach w górę. Na siedem minut przed końcem meczu na chwilę zniknął obraz, na co publiczność zareagowała gwizdami.

sjk, PAP

+
 0

Czytaj także