Teen Wolf - 6 powodów, by obejrzeć serial

Teen Wolf - 6 powodów, by obejrzeć serial

Dodano:   /  Zmieniono: 
Teen Wolf
Teen Wolf
Serial MTV o wilkołakach? To nie może się udać! A jednak. Od pięciu sezonów "Teen Wolf" jest jedną z najważniejszych propozycji letniej ramówki telewizyjnej. W przeddzień premiery najnowszego sezonu podajemy 6 powodów, dla których warto zapoznać się z produkcją.

Stiles

“Stiles” Stilinski (Dylan O’Brien) (prawdziwe imię bohatera o najprawdopodobniej polskich korzeniach ani razu nie padło na ekranie) przez wielu uważany jest za najlepszego bohatera “Teen Wolfa”, a na pewno najlepiej napisanego. Stiles to zabawny i szczery do bólu mistrz sarkazmu. Wyjątkowo inteligentny, zawsze gotowy rzucić celną uwagą lub w rozbrajający sposób skomentować nawet najintensywniejszą emocjonalnie sytuację. To on najczęściej jest mózgiem operacji. To dzięki niemu Scottowi (Tyler Posey) tak szybko udaję się rozwikłać zagadkę tego, czym się stał i to właśnie on jest źródłem większości prawdziwie zabawnych sytuacji w serialu. Większość fanów zapytana o swojego ulubionego bohatera bez wahania odpowie – Stiles - miłość do niego jednoczy wszystkich widzów „Teen Wolfa”. 

Tempo akcji

To, co rzuca się w oczy od pierwszych odcinków, to bardzo dobre tempo wydarzeń. Kolejne zdarzenia następują po sobie w bardzo dynamiczny sposób, podkreślany dodatkowo przez dobrze dobraną muzykę. Od razu zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, bez zbędnych rozwlekłych wstępów, czy udawania, że nie wiadomo o co chodzi. Główny bohater i jego najlepszy przyjaciel bardzo szybko wpadają na to, co dzieje się ze Scottem, dzięki czemu unikamy długiego wątku poszukiwań i niepewności. Od razu przechodzimy do problemów, jakie wiążą się z nową „umiejętnością“, nabytą przez Scotta i kolejnych wyzwań, powstałych w jej wyniku.

Bromance

Relacja Stilesa i Scotta to siła napędowa całego serialu. To niemalże wilkołacza wersja Batmana i Robina. Najlepsi przyjaciele od zawsze. Mimo iż w Beacon Hills wraz z pojawieniem się wilkołaków zmienia się wiele, ich przyjaźń pozostaje niezmienna. Stiles mimo iż jest człowiekiem, jest też częścią watahy Scotta – jej honorowym członkiem. To z jego zdaniem Scott liczy się najbardziej, to dla Scotta Stiles jest gotowy na największe poświęcenia. Uzupełniają się jak na idealną parę przystało - to Stiles ma głowę na karku, kierując się zdrowym rozsądkiem, podczas kiedy Scott pozwala przejąć stery swojej zwierzęcej naturze. Prawdziwe power couple, najbliżsi przyjaciele, bracia. #Sciles. 

Gay-friendly

Ciekawie ma się też rzecz z wątkami homoseksualnymi w serialu. Uwagę przykuwa przede wszystkim subtelność podejścia do tego tematu – z orientacji seksualnej bohaterów nie robi się plot-pointu, ani plot-twistu, jest to zwyczajnie jedna z cech postaci, posiadającej także wiele innych atrybutów. Wyjątkowo normalne podejście, które nieczęsto widać w produkcjach młodzieżowych. Zaskakuje więc fakt, że serial stacji MTV, która przecież posiada w swojej ramówce wiele ukazujących stereotypy produkcji, przedstawia te wątki z takim wyczuciem.

Muzyka i poetyka teledysku

Produkcje MTV w świetny sposób wykorzystują swoje seriale do promocji muzyki. Jako stacja muzyczna, MTV dobrze wie, co jest teraz na muzycznym topie lub co warto promować i te utwory świetnie wplata w akcję swoich seriali. Podobnie rzecz ma się z „Teen Wolfem”. Muzycznie stoi na bardzo dobrym poziomie. Przebojowość oraz emocjonalność poszczególnych piosenek wciąż zapewnia porządną rozrywkę i podbija jakość prezentowanych scen. Dodatkowo cały serial wypełniony jest scenami stylistycznie przypominającymi teledysk. Dynamiczne zdjęcia, montaż, oświetlenie – wszystkie elementy dobrze ze sobą współgrają, z każdej sceny tworząc coś na wzór muzycznego klipu. Doskonale widać to w odcinku „Illuminated” z trzeciego sezonu, z rave’ową imprezą w mieszkaniu Dereka. Ujęcia pełne koloru i świecących neonów oraz DJ-set The Bloody Beetroots, będących niejako sponsorem odcinka (wszystkie utwory, które pojawiają się w odcinku, są ich autorstwa (nawet muzyka z czołówki została przez nich zremiksowana)). Wszystko jest tam doskonale widoczne, mimo panującego na imprezie chaosu. Świetnie sprawdza się też żonglowanie powagą i humorem, patosem i komizmem. Klimat potrafi się zmienić w przeciągu sekund, dzięki świetnie napisanym „rozluźniaczom” napięcia oraz zaskakującym plot-twistom, które zmieniają stężenie emocji. Oczywiście w scenariuszu nie brak uproszczeń i krótkich przeskoków czasowych, przez które nie widzimy pewnych momentów akcji, jednak całość wyjątkowo dobrze trzyma się kupy i posiada wzajemne powiązania.

Klimat horroru

Znaczącym plusem jest fakt mocnego korzystania ze stylistyki horroru oraz umiejętnego budowania mrocznej atmosfery. Ciemne barwy, mroczne wizje, kręte korytarze, nietypowe symbole wyryte na ścianach, przerażające twarze, a nawet krwawe momenty – poetyka horroru zostaje wyeksponowana w niemal każdym odcinku. To właśnie dzięki tym elementom serial ogląda się z taką przyjemnością. Klimat ten budowany jest tak doskonale, że najlepsze epizody, to właśnie te wyraźnie skąpane w poświacie mrocznego klimatu. Najlepszym tego przykładem jest szósty odcinek trzeciego sezonu, czyli „Motel California” który świetnie oddaje hołd gatunkowi. Mroczny motel gdzieś pośrodku niczego i jedna noc, która przywołuje najstraszniejsze wspomnienia i lęki bohaterów.

„Teen Wolf” to serial na naprawdę wysokim poziomie, któremu warto dać szansę. Produkcja MTV wyrosła bowiem nieco ze swojego pierwotnego pomysłu i, jak mówi wielu, już od dawna nie jest tylko „teen”. Mroczna tematyka stawia bohaterów w coraz bardziej traumatycznych sytuacjach, co sprawia, że możemy oglądać też wyraźny wpływ tych elementów na zmiany w ich psychice. Z odcinka na odcinek jest coraz lepiej, więc kolejne epizody ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. Warto!

Czytaj także

 0