Katastrofalny „Smoleńsk”. Recenzja

Katastrofalny „Smoleńsk”. Recenzja

Dodano:   /  Zmieniono: 36
Smoleńsk (2016)
Smoleńsk (2016) / Źródło: Kino Świat
Jaki „Smoleńsk” jest, każdy widzi… już w zwiastunach. To, że Antoni Krazue zrealizuje agitkę polityczną, jasne było od samego początku. Nikt nie spodziewał się jednak, że z filmu będzie wiało nudą.

Mniej więcej w dwudziestej minucie tego dwugodzinnego filmu Lech i Maria Kaczyńscy zostają pochowani w krypcie na Wawelu. Ostatnie pożegnanie pary prezydenckiej nie oznacza oczywiście, że mass media tracą zainteresowanie katastrofą, jej ofiarami i pogrążonymi w żałobie rodzinami. Nina, dziennikarka stacji telewizyjnej o znaczącej nazwie TVMSAT, bierze na pożarcie coraz to nową osobę związaną z upadkiem tupolewa. Nagabuje wdowy, podpuszcza dyplomatów, drwi z „obrońców krzyża”. Gdy dostanie jakiś ochłap, automatycznie nagina fakty tak, by uderzyć w – jak sama nazywa zwolenników teorii, wedle której do tragedii przyczynili się Rosjanie – sektę smoleńską. Raport MAK budzi jednak wątpliwości chłopaka Niny. Działają one jak dotyk czarodziejskiej różdżki, ponieważ zajadła dotąd kobieta skręca w prawo i rozpoczyna śledztwo ideologicznie niezgodne z założeniami pracodawców. Od tej chwili film to już tylko zbiór mniej lub bardziej szalonych argumentów przemawiających za tym, że 10 kwietnia 2010 roku elita naszego kraju zginęła w zamachu. Tak jak żartują złośliwi, brakuje tylko Donalda Tuska piłującego skrzydło samolotu.

I tyle. Żadnego suspensu, a zamiast rozwiązania – domniemania. Teoretycznie akcję nakręcać ma przemiana Niny, która nagle przegląda na oczy, lecz jest to postać zbyt płytka, by przejść przekonującą metamorfozę. To, co dzieje się po wspomnianej dwudziestej minucie, nie ma więc ładu i składu, pretekstowa fabuła pełni funkcję worka na teorie spiskowe. „Smoleńsk” nie był z góry skazany na klęskę – w końcu filmografia Leni Riefenstahl to powszechnie znany dowód na to, że film propagandowy może nieść za sobą wysoką jakość artystyczną. Może na Krauzego nie spadałyby teraz gromy, gdyby Nina nie była bohaterką tak przerysowaną i papierową. Gdyby przemiana z dziennikarskiej harpii w samodzielnie myślącą istotę przebiegała etapami, stanowiła pewien uzasadniony psychologicznie proces. Gdyby… Nie, fantazjowanie pozostawmy twórcom „Smoleńska”.

Grubo ciosani bohaterowie filmu to tylko następstwo fatalnie skonstruowanego, topornego scenariusza. To, czego nie spartaczyli jego autorzy, puściła z dymem obsada. Duet Beata Fido – Redbad Klynstra dał arcyciekawy pokaz tego, jak na ekranie stworzyć karykaturę. Szkoda, że nieświadomie. Diaboliczny redaktor TVMSAT-u i jego bezczelna podwładna mają uosabiać wszelkie cechy nieetycznego, nierzetelnego i ba, propagandowego dziennikarstwa. OK, rozumiemy, to „ci źli”. Pomysł, by uczynić z nich postaci w każdym aspekcie odstręczające, odebrał im jednak resztki wiarygodności. Na litość boską, w końcu Nina pracuje z ludźmi, ma ich zachęcać do zwierzeń. Nieszczery uśmieszek Beaty Fido sprawia zaś, że jej bohaterka budzi agresję. Kompletny brak wrażliwości powinien wykluczyć ją z zawodu, tymczasem wdowy zapraszają ją na kawę i ciastko.

Mimo wszystko „Smoleńsk” ma też jasne punkty, a właściwie punkt. Pierwsze dwadzieścia minut filmu, których tak się uczepiłam, to całkiem poruszający montaż materiałów archiwalnych pochodzących z 10 kwietnia i kilku dni po katastrofie Tu-154. Widzimy dymiący jeszcze wrak i słyszymy, jak masowo rozbrzmiewają dzwonki porozrzucanych po lesie telefonów komórkowych. Bliscy ofiar łudzą się jeszcze, że ktoś ocalał. Chwilę później Krauze sięga po autentyczne zdjęcia powstałe pod Pałacem Prezydenckim, którego wjazd pokrywają setki białych i czerwonych zniczy. Widok solidaryzujących się Polaków, którzy niezależnie od opcji politycznych oddają hołd zmarłym, chwyta za serce, krzepi. Właśnie taki mógłby być „Smoleńsk”, gdyby w założeniu miał jednoczyć, nie dzielić.

Katastrofa smoleńska, jako najważniejsze wydarzenie w najnowszej historii Polski, to niewątpliwie temat na wielki film. Wiele wody musi jednak upłynąć, byśmy do niego dojrzeli.

Ocena: 2/10 

 36
  • beret IP
    Agitka polityczna??? Film. Boicie się tematu Smoleńsk jak diabeł święconej wody. Szczególnie gdy stawiane sa tezy inne niż te z raportu Laska czy Maku. Najbardziej lichy i marny film opowiadający historię tupolewa wg wersji Maku okrzyczałaby Pani arcydziełem dającym do myślenia, a każdy aktor zasługiwałby na Złotego Lwa co najmniej... Ta Pani recenzja to jest właśnie agitka. PO-lityczna, ni mniej ni więcej.
    • stary Polak IP
      Dominisia pieniążki skrobie za pitolenie "po linii na bazie" (jak mawiali towarzysze). Dominisia nie boi się że ktoś do tirówek ją porówna? warto tak? za garść pieniędzy?
      • stoplemingom IP
        Witam szłem na ten film myśląc że to będzie gniot a podobnie jak warcraft okazał się niezłym filmem 7/10 ja polecam a lemingi niech oglądają kroniki z hitlerem
        • Smok Eustachy IP
          Siać FUD też trzeba umieć. Dla recenzentki nie jest problemem działalność TVM SAT, tylko pokazanie jej w filmie. 2. Proszę się iść spytać generałowej Błasikowej, czy Fido gra realistycznie.
          • sarkastyczny szyderca IP
            Film widziałem. Jego ocenę pozostawiam na inną okazję. Pod artykułem komentuję artykuł. Zatem powyższa recenzja: 1/10.
            Dziękuję za uwagę.
            • Areman IP
              (Filmu nie oglądałem). No cóż filmy propagandowe zawsze budzą sympatię i antypatię, każdy z nas ma historyczną świadomość tego czy wydarzenia (okrągły stół, Magdalenka) z 89go były zdradą i jej wszelkimi następstwami czy też nie, a może były neutralne dla nas?
              Do tych ważnych wydarzeń historycznych nie można się odnieść obojętnie ponieważ konstruują one nasz kręgosłup historyczno-polityczno-moralno nadrzędny jako Polaka. O tym trzeba pamiętać recenzując jakikolwiek film z pod szyldu mała propaganda obojętnie czy jest to film o Smoleńsku czy Jedwabnym.
              Dobrze by było gdyby dla widza pewne kwestie zostały otwarte, ale chyba ich jest zbyt dużo. Wiemy teraz z perspektywy jak na świeżo manipulowana była katastrofa lotnicza w Gibraltarze, jak potem pokazały śledztwa: kontekst historyczny jest taki jak jego opiekuńczy hegemon, który ustawia relacje ważnych zdarzeń pod swoje dyktando. W wielkich sprawach nie ma obiektywizmu i trudno go szukać u Krauzego. Doświadczony recenzent o tym wie i "wybacza", taką konstrukcję.
              Nie inaczej mogło być teraz, ale dowiemy się dopiero z około dwadzieścia lat...
              "Życie ludzkie (podobnie jak historię narodów) można porównać z haftem, którego prawą stronę każdy może zobaczyć w pierwszej połowie życia, lewą – w drugiej; ta druga nie jest tak piękna, za to bardziej pouczająca, bo widać sploty nici."
              Artur Schopenhauer: W poszukiwaniu mądrości życia, t. I, s. 611
              • Krasi IP
                Ten kto wierzy w zamach obejrzy film i będzie zadowolony !
                Ten kto w zamach nie wierzy filmu nie obejrzy a nawet jak obejrzy ..
                Przypominam tylko, że przed premierą film był cenzurowany i dopiero po tym zabiegu wszedł na ekran
                (były różne spekulacje w tym temacie, tj. kto był cenzorem)
                • Krzyzak IP
                  Po szescioletniej slepej i prymitywnej propagandzie mediow Polskich przeciwko Rosji nalezaloby wreszcie zastanowic sie na powaznie nad kwestia Cui bono… Komu sluzy katastrofa lotnicza polskiej prawicy politycznej nad lasem Katynskim? Czy sluzy to naprawde Rosji przez co jej wizerunek na miedzynarodowej scenie politycznej i stosunki dyplomatyczne z Polska sie badzro pogorszyly? Czy moze jednak sluzy ta tragedia naszym „sprzymierzencom“ z za Oceanu, ktorzy tradycjonalnie wzbudzja nienawisc i rozniecaja konfliky na swiecie aby poszerzyc swoja sfere wladania; w Europie urzywaja jak widac swojego polskiego "Osla Trojanskiego" ktory po tej tragedii stal sie calkowicie panu posluszny i jak pies bez przerwy szczeka w strone wschodnia. Mysle ze watek filmu wlasnie w tym kierunku zachodniej polkuli bylby bardziej sensowny niz propagandyczne pielegnowanie starego juz naprawde przykrego smolkenskiego antyrosyjskiego kiczu przez PiS i ich media …
                  • acton IP
                    Film widzialem; jako paradokument jest swietny. To jest jak haust swieżego powietrza, po wyziewach wydalanych przez tvn, gw et consortes. Kazdy, kto ceni ojczyznę i prawdę, winien go obejrzec. Hejt wobec filmu inspirują resortowe dzieci!
                    • Marek IP
                      5 mln zł z kieszeni podatników na to arcydzieło. Chyba na prawdę czas najwyższy na jakieś referendum ws. odwołania rządu.
                      • prezes_PUP_y IP
                        pani recenzent powinien zająć się raczej cenzurowaniem zużytych pieluch, bo na filmach, to ona się kompletnie nie zna!!!!!!! a już uznanie tego filmu za "nudny" absolutnie ją dyskwalifikuje!!!!!!!!! i co to, według "światowej sławy" recenzentki, znaczy "papierowa postać"?????????? bo co to znaczy głupota recenzentki, to wszyscy doskonale wiemy!!!!!!!!!!
                        • M. Janik IP
                          kinopolska-sfera.blogspot.com/2016/09/97-smolensk.html

                          Zapraszam do siebie!
                          • ocelot IP
                            Gnioty i ramoty to znak firmowy PiSuarii!!!!
                            • needle IP
                              Przyznaję, że filmu nie widziałem i raczej nie zamierzam. Może i z drugiej strony jest jakaś chęć, żeby go zobaczyć z czystej ciekawości, ale pewnie TVP da mi tę możliwość wkrótce i to pewnie nie jeden raz. W każdym razie po obejrzeniu trailer'a na pewno nie wydam na ten film złamanego grosza. Nie jestem znawcą kina, ale mnie w tym krótkim fragmencie razi mnie drewniane i wyniosłe aktorstwo a' la "M jak miłość" lub inne serialopodobne twory z telewizji. Scena rozmowy Prezydenta Kaczyńskiego z małżonką na pokładzie samolotu wywołała u mnie salwę śmiechu, a przecież nie powinna, bo film traktuje o wielkiej tragedii, którą bardzo przeżywałem, mimo odmienności poglądów politycznych. 2,5 minutowy zwiastun aż kipi propagandą i chamskim wciskaniem do gardła teorii o zamachu, także aż boję się, co w tej materii produkcja oferuje przez 2 godziny jej trwania. Tym bardziej, że podobno już w pierwszej sekwencji pojawia się sugestia o rozpyleniu przez Rosjan mgły nad lotniskiem w Smoleńsku. Jako widz chciałbym sam dokonać oceny i mieć własne przemyślenia. Niestety, zaledwie kilka urywków filmu oraz jego recenzje wystarczyły by pokazać, że nie będę miał takiej możliwości, także podziękuję.
                              • łowca IP
                                A jeszcze niedawno czytaliśmy we Wprost, że "niepochlebne" oceny katastrofy filmowej Krauzego to złośliwe komentarze osób, które piszą o filmie nie obejrzawszy go i że to nieomal "hejterzy".
                                A dziś coś sami uznali że to gniot ?
                                No to co ? Życzymy miłego (obowiązkowego) oglądania !

                                Czytaj także