Moje Berlinale

Moje Berlinale

Dodano: 
Dziesięć dni spędzonych w Berlinie na Festiwalu Filmowym Berlinale uważam za znakomite przeżycie. Po pierwsze muszę przyznać, że uwielbiam festiwale. Czy to muzyczne, czy tak jak teraz, filmowe. Festiwale posiadają dla mnie niezwykle ciekawą, uzależniającą atmosferę, która wciąga bez reszty. W ciągłym niedoczasie, ciągle w poszukiwaniu nowych wrażeń - człowiek naprawdę czuje, że żyje. Ładuje akumulatory na dłuższy czas, a mimo, że pod koniec wielodniowego chłonięcia szerokiej gamy różnorodnych doznań, czuje się zmęczony, jest to zmęczenie przepełnione ogromną satysfakcją z możliwości uczestniczenia w niezwykłym święcie muzyki bądź kina. Tak się czuję w tym momencie - zmęczony i usatysfakcjonowany. Berlinale to mój pierwszy międzynarodowy festiwal filmowy (wcześniej odwiedziłem polskie, z Gdynią, Warszawą i Łodzią na czele) i muszę przyznać, że całe wydarzenie niezwykle mi się podobało.
Większość filmów zapewniło mi prawdziwie satysfakcjonujące wrażenia. Nawet w tych, które były nieco słabsze, nie zachwycały jako skończone produkty, dało się odnaleźć intrygujące momenty - zapadające w pamięć sceny, ciekawe aranżacje, rozwiązania techniczne, doskonałą pracę kamery czy aktorskie perełki. W ogólnym rozrachunku sądzę, że poziom festiwalu był dobry, prezentując różnorodne wizje naszej rzeczywistości. W chwilach, gdy dzieła nie stawiały dosadnej kropki nad i prezentowanych problemów, chociaż chwilami potrafiły przekazać prawdę o otaczającym nas świecie. Dlatego uważam, że 65. Festiwal Filmowy w Berlinie można zaliczyć do imprez na wskroś ciekawych i udanych.

Ten rok był także szczególny, ze względu na duże uczestnictwo Polski oraz kilka nagród, które trafiły w ręce Polaków. Zaczynając od lauru za Najlepszą Reżyserię dla Małgorzaty Szumowskiej za „Body/Ciało” (ex aequo z Radu Jude za „Aferim!”), przez nagrodę za zdjęcia dla Evgeniya Privina i Sergeya Mikhalchuka do filmu „Pod electricheskimi oblakami”, będącego koprodukcją polsko-rosyjsko-ukraińską. Polacy mogą pochwalić się też nagrodą Think: Film Award w sekcji Forum Expanded za „Performer” Macieja Sobieszczańskiego i Łukasza Rondudy. Film, który łączy kinematografią z wystawą muzealną. Połączenie performance’u i gry aktorskiej, dokumentu z formą fabularną.

Główną nagrodę festiwalu - Złotego Niedźwiedzia za Najlepszy Film dostało „Taxi" irańskiego reżysera Jafara Panahiego, który mimo zakazu sądowego na kręcenie filmów, wciąż tworzy interesujące fabuły. Już mówi się o tym, że nagroda główna właśnie dla tego obrazu jest więc nagrodą polityczną i społeczną, mającą pokazać siłę wolności ekspresji artystycznej, bardziej niż nagrodą stricte artystyczną. Wieść niesie, że obraz znalazł już polskiego dystrybutora.

Tyle drogą wstępu, czas przejść do właściwego bilansu ostatnich dziesięciu dni. Na początek - kilka liczb:

Liczba obejrzanych filmów: 21
Liczba obejrzanych filmów z Konkursu Głównego: 9
Liczba filmów Out of Competition: 4
Średnia ocen obejrzanych filmów: 6,62

Największe wrażenie zrobiły na mnie filmy, prezentowane poza Konkursem Głównym oraz dzieła z innych kategorii festiwalowych. „Kopciuszek" Kennetha Branagha, doskonale opowiedziana nowa wersja słynnej baśni, której animowana wersja studia Walta Disneya, w 1950 roku zgarnęła pierwszego w historii Złotego Niedźwiedzia dla Najlepszego Filmu. Być może właśnie w tym tkwi sekret nie umieszczenia obrazu w Competition - nie chciano, by ta sama historia wygrała dwa razy.

The Diary of a teenage girl" , czyli filmowy debiut Marielle Heller, opowiada o młodej dziewczynie, która odkrywa swoją seksualność, uwodząc chłopaka swojej matki. Obraz tematycznie doskonale wpisuje się w sekcję Generation, zrzeszającą filmy, w których bohaterami najczęściej są nastolatkowie, dopiero wchodzący w dorosłość. Brak udziału „Mr. Holmes” Billa Condona w Konkursie Głównym był zaskakujący także dla producentów obrazu, dlatego trudno orzec jakie były powody dla których to intrygujące dzieło, dotykające kwestii zamknięcia wszystkich ważnych spraw przed śmiercią, nie dostało się do sekcji Competion.

Traf chciał, że mimo obejrzenia bardzo dużej ilości filmów w przeciągu dziesięciu dni, nie dane mi było zobaczyć wszystkich zwycięzców w najważniejszych kategoriach. Nadrobię te zaległości w najbliższym czasie. Przejdźmy do mojego prywatnego podsumowania 65. Festiwalu w Berlinie.

(Filmy z * brały udział w Konkursie Głównym. Podświetlone tytuły odsyłają do pełnej recenzji dzieła).

Najlepsze Filmy (spośród oglądanych)

Cinderella, reż. Kenneth Branagh

„Kopciuszek” w przepiękny sposób opowiada na nowo słynną baśń. Bardzo mocno stawiając na rozwój charakterologiczny postaci, czyniąc z magii jedynie niezbędny dodatek, Branagh pokazał bardzo realistyczną i wiarygodną opowieść o młodej dziewczynie, która mimo przeciwności losu, wciąż pozostaje dobroduszna i optymistycznie patrząca na świat. Znakomity obraz, który przenosi widza do lat dziecięcych i przysparza niezapomnianych wrażeń.

Ocena: 8,5/10

The Diary of a Teenage Girl, reż. Marielle Heller

"The Diary of a Teenage Girl" to pełna humoru opowieść o młodej dziewczynie, żyjącej w latach 70-tych poprzedniego wieku, która zaczyna odkrywać swoją seksualność, co wiąże się z całym szeregiem (nie)trafionych życiowych decyzji. Humorystyczne spojrzenie na newralgiczny moment życia dorastającego człowieka obfituje w niezręczne sytuacje, które potrafią wzbudzić gromkie salwy śmiechu, a które stanowią też interesującą refleksję nad ludzką naturą. Film Heller dostał nagrodę Grand Prix przyznawaną przez Międzynarodowe Jury w kategorii Generation 14plus.

Ocena: 8/10

Mr. Holmes, reż. Bill Condon

"Mr. Holmes" - znakomita wizja Sherlocka Holmesa (Sir Ian Mckellen) u kresu swojego życia, który przed śmiercią chce jeszcze wydać na świat poprawną wersję swojej ostatniej sprawy, przez którą ponad trzydzieści lat wcześniej porzucił Baker Street i wyjechał na wieś zajmować się pszczołami. Trzy perspektywy czasowe, doskonałe aktorstwo oraz inteligentna zabawa z kanonem opowieści o Sherlocku. Znalazł się nawet mały smaczek dla fanów najnowszej telewizyjnej reinkarnacji postaci. Świetna zabawa!

Ocena: 8/10

45 Years*, reż. Andrew Haigh

„45 Years” jest subtelną opowieścią o zalążkach małżeńskiego kryzysu w dniach poprzedzających 45 rocznicę ślubu pary. Film zdobył dwa Srebrne Niedźwiedzie - dla najlepszej aktorki i najlepszego aktora, co zupełnie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że jest to właściwie film tej dwójki. Charlotte Rampling i Tom Courtenay stworzyli niezwykle wyrazistych, wiarygodnych bohaterów, których historia potrafi poruszyć, dzięki niuansom zachowania postaci - drobnym gestom i spojrzeniom, które zdradzają drugie dno pod tym, co bohaterowie do siebie mówią.

Ocena: 7,5/10

I Am Michael, reż. Justin Kelly

"I Am Michael" z niezawodnym Jamesem Franco to niezwykle ciekawa opowieść oparta na życiu Michaela Glatze'a. Michael był gejem-aktywistą, dopóki nie odkrył Boga i nie postanowił założyć... własnego kościoła. Bardzo interesujący film, z intrygującą i wielowymiarową rolą Jamesa Franco, który zdecydowanie wart jest uwagi. Film w interesujący sposób eksploruje bowiem proces przemiany wewnętrznej bohatera, który o 180 stopni odwrócił swoje dotychczasowe poglądy i z aktywisty na rzecz praw homoseksualistów stał się wojującym klerykiem.

Ocena: 7,5/10

Body/Ciało*, reż. Małgorzata Szumowska

„Body/Ciało” to zaskakująco lekka i prawdziwie zabawna opowieść o różnych wymiarach ludzkiego ciała oraz jego powiązaniu z duszą. W filmie przeplatają się trzy główne wątki, które wzajemnie się zazębiają i uzupełniają. Urokliwy film o bardzo specyficznym poczuciu humoru, które jednak silnie oddziałuje na widza, przysparzając mu naprawdę pozytywnych wrażeń. Mimo dotykania trudnych tematów, jak śmierci i anoreksji.

Film został nagrodzony Srebrnym Niedźwiedź za Najlepszą Reżyserię. Nagroda dla Szumowskiej jest zasłużona, gdyż jej dzieło odbiega zupełnie od jej poprzednich dokonań, pokazując nową twarz pani reżyser. „Body/Ciało” to film lekki, podlany czarnym humorem, z gracją dotykający poważnych problemów, jak rozważań na temat śmierci, roli ciała i ducha człowieka.

Ocena: 7,5/10

Pozostałe tytuły: Selma 8-/10 // Eisenstein in Guanajuato* 7/10 // Flocken 7/10 // Ned Riffle 6,5/10 // Every Thing Will Be Fine 6,5/10 // Nobody wants the night* 6,5/10 // Elser 6,5/10 // Królowa Pustyni* 6/10 // Pięćdziesiąt Twarzy Greya 6/10 // Victoria* 6/10 // Petting Zoo 6/10 // As wir traumten (As we were dreaming)* 6/10 // Elixir 6-/10 // Knight of Cups* 3/10 // Gone with the bullets* ?

Dłuższe recenzje większości z zaprezentowanych tutaj produkcji ujrzą światło dzienne niebawem.

Czytaj także