Złoty Czas na Gali Złotych Malin

Złoty Czas na Gali Złotych Malin

Złote Maliny, impreza honorująca najgorsze filmy w Hollywood rozgrywa się co roku w wigilę Oscarów. Media rozwodzą się wtedy nad faktem sensowności przyznawania nagród za najgorsze osiągnięcia, skupiając się także na prezentacji listy zwycięzców. Mimo wszystko nikt nie podjął się opisania samej uroczystości. Pewnie dlatego, że dopiero od tego roku Gala jest wydarzeniem otwartym dla publiki, przygotowanym jak każde inne Award Show. Miałem możliwość uczestnictwa w tej niecodziennej imprezie i chętnie podzielę się wrażeniami z imprezy świętującej wszystko, co najgorsze w Hollywood.
Wszystko rozpoczęło się 21 lutego o godzinie 19. Wtedy pod Montalban Theatre na Vine Street zaczął zbierać się tłum widzów, chętnych ujrzeć specjały przygotowane przez organizatorów. Przed wejściem zaaranżowany był mały Czerwony Dywan, po którym krążył nietypowy zestaw gości, ubranych w pstrokate stroje i niebanalne dodatki. Największą furorę robił mężczyzna, który na swoich ramionach trzymał psa. W lobby tłum elegancko i casualowo ubranych ludzi żartował i prowadził żywiołowe dyskusje. Niektórzy kupowali przekąski i napoje, a kilkoro skusiło się nawet na oficjalną koszulkę z logo Golden Rasspberry Awards. Atmosfera była luźna i niezobowiązująca. Gdy zaczęto wpuszczać ludzi do sali, czas do rozpoczęcia oficjalnej częsci wydarzenia, umilał mężczyzna w stroju pirata, przygrywający na pianinie.

Gdy o godzinie 20.00 zgasły wszystkie światła i ucichła muzyka, na scenie ukazał się ogromny ekran, na którym wyświetlono amatorski filmik, przedstawiający zmagania młodej aktorki, która po raz drugi ubiegała się o rolę Miss Golden Berry - Panienki Złota Malina. Niewysoka blondynka próbowała zaprezentować swoje różnorodne zdolności aktorskie, jednak jurorów interesowało jedynie to czy potrafi w finezyjny sposób podać komuś kopertę (bądź co bądź - to miało być właśnie jej zadaniem podczas gali). Dziewczyna zaczęła wtedy na różne sposoby wymachiwać ręką, w której trzymała kawałek papieru, aby pokazać techniki, którymi dysponuje. Jurorzy byli niepocieszeni, jednak, z braku konkurencji, dziewczyna dostała rolę.

Po filmowym wstępie, na scenę wszedł prowadzący - Glenn Simon, który od razu zapowiedział pierwszą kategorię wieczoru, wraz z duetem, wręczającym statuetkę. Poziom realizacji Gali nie był wysoki, co jednak stanowiło dodatkowy atut całości. Realizatorzy nie starali się nawet ukrywać błędów, celowo wręcz akcentując każdą pomyłkę. Patrząc na ich liczbę, wszystko wskazuje na to, że i one mogły być wyreżyserowane. Numery muzyczne śpiewane ze sceny pełne były fałszywych nut, choreografia przypominała pierwsze zajęcia nowo powstających grup tanecznych, gdy jeszcze nie wszyscy w pełni wiedzą co mają robić, zaś Panienka Złota Malina rozkosznie kradła konfenansjerom każde rozdanie nagród, strojąc miny, nieumiejętnie podając kopertę, bądź przejmując mikrofon dla siebie. Komediowe segmenty filmowe zmontowane były zaś w dość toporny sposób, jak gdyby ktoś kręcił i montował je na szybko poprzedniego wieczoru. Najlepsze były chyba wstawki sceniczne, w których pokazywano parodystyczne wersje filmów nominowanych w najważniejszej kategorii. Skecz dostał także pewien obraz, który ze Złotymi Malinami niewiele miał wspólnego.

Film, który wykorzystano w skeczu, został sparodiowany zarówno przez odbywające się kilka godzin wcześniej Idependent Spirit Awards, jak i rozgrywające się następnego dnia Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej (Oscary). Twórcy Złotych Malin także wykorzystali słynny fragment „Birdmana”, w którym główny bohater musi przejść przez Times Square, odziany jedynie w białe majtki. O ile wykorzystanie fragmentu filmu, rozkochanego przez krytyków, przez gremia, przyznające nagrody za Najlepsze Osiągnięcia nie dziwi, tak pojawienie się tego dowcipu na Złotych Malinach, które są przecież antytezą takich wydarzeń, zaskakuje. Najwyraźniej jednak nikt nie jest w stanie oprzeć się komizmowi dużych białych gaci. Nic też dziwnego, że w Oscarowy weekend, prowadzący Galę w Dolby Theatre Neil Patrick Harris miał powiedzieć: „przestańcie tyle gadać, bo wykorzystujecie wszystkie moje oscarowe żarty”.

Gala rozdania Złotych Malin trwała nieco ponad dwie godziny. Była więc żwawa, krótka i wypełniona zdarzeniami. Kategoria następowała po kategorii, przerywniki były krótkie i dosadne. Złote Maliny oglądało się trochę jak nagrody dla pokolenia YouTube’a, które potrzebuje bodźców szybko, teraz, zaraz, już. Golden Rasspberry Awards były także pod tym względem antytezą dla rozwleczonych Nagród Akademii. Brakowało na nich bowiem przemów wygranych. Kto w końcu chciałby przyjść, aby odebrać swoją nagrodę za Najgorszą Rolę Roku? W historii imprezy, której korzenie sięgają lat 80., tylko garstka ludzi osobiście odebrała swoją statuetkę. Najabrdziej udekumentowanymi odbiorcami są aktorki Halle Berry („Catwoman”) oraz Sandra Bullock („Wszystko o Stevenie”). Ich zwycięskie przemowy, które można obejrzeć na stronie Złotych Malin, pełne są ciętego humoru i zapewniają doskonałą rozrywkę. Występ ostatniej aktorki zapisał się zresztą na kartach historii, gdyż jest pierwszą osobą, która otrzymała w tym samym roku nagrodę za Najlepszą, jak i Najgorszą Rolę.

W tym roku miało być jednak inaczej. Dodanie specjalnej kategorii - Razzie Redeemer Award, której nazwę można luźno przetłumaczyć na Nagrodę Odkupienia Win, miało zapewnić możliwość pojawienia się choć jednego z piątki nominowanych. Szanse, by Jennifer Anniston, Keanu Reeves, Kristen Stewart, Mike Myers, bądź Ben Affleck byli zainteresowani nagrodą „przeprosinową” od gremium Złotych Malin (oraz szerokiej rzeszy internautów z serwisu RottenTomatoes, na której prowadzone było głosowanie), były wysokie. Gdy jednak pod koniec Gali wyczytano naziwsko Afflecka w nowej, prestiżowej kategorii, oznaczającej, że dzięki doskonałym rolom w „Gone Girl” oraz „Argo”, stał się „Odkupicielem Swoich Win”, a zwycięzcy nie było widać nigdzie na horyzoncie, prowadzący skomentował ten fakt słowami: „Ben obiecał mi, że tu będzie. Co za fiut!”.

Gala Złotych Malin nie była więc najsubtelniejszym przedsięwzięciem. Na pewno była wydarzeniem pełnym usterek, czy niewysublimowanych żartów. Jednak trzeba przyznać, że posiadała swój specyficzny urok, po części wynikający z faktu, że organizatorzy nie musieli nikomu niczego udowadniać.

PS. Pełną listę zwycięzców można odnaleźć na stronie GoldenRassperries.com

Czytaj także

Czytaj także