Leszku, nie ściągaj licznika

Leszku, nie ściągaj licznika

Marcin Cichoński, redaktor prowadzący Businesstoday.pl Archiwum
Minister Jacek Rostowski zaapelował, by obciąć gałąź, na której sam siedzi. Bądź też przyznał, że jest słabym szefem polskich finansów - pisze Marcin Cichoński, redaktor prowadzący Businesstoday.pl.
Są takie przypadki, gdy nie czyny, lecz słowa stają się najważniejszym wydarzeniem danego tygodnia. Tak niewątpliwie było z wypowiedzią Jacka Rostowskiego, który zaapelował do Leszka Balcerowicza, by ten ściągnął słynny licznik długu zawieszony w centrum Warszawy. Gdy licznik startował, wskazywał nieco ponad 14 tys. zł zadłużenia w przeliczeniu na jednego obywatela naszego kraju. Teraz pokazuje sporo powyżej 20 tys.

Mam szczerą nadzieję, że prof. Balcerowicz licznika nie ściągnie. Jego pojawienie się przyniosło same plusy. Obywatele nagle zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że z budżetem państwa jest tak jak z budżetem domowym ? jeśli się nie zarabia, ale się wydaje, dług musi rosnąć. Świadczy o tym nieefektywność i słabość protestów związanych z reformami emerytalnymi.

Minister finansów każdego kraju powinien zarządzić, by takie liczniki długu stanęły w centrum każdego miasta. Tłumaczą w sposób oczywisty potrzebę przeprowadzania cięć i reform, pozwalają rozumieć sytuację w budżecie. Co więcej, pozwalają powiedzieć: obywatele, sprawdźcie mnie ? za 5 lat poziom długu na liczniku zacznie spadać.

No, chyba że nie ma się tej pewności.

Czytaj także

 0

Czytaj także