Grecy ogołacają banki. Przed wyborami napięcie sięga zenitu

Grecy ogołacają banki. Przed wyborami napięcie sięga zenitu

Odpływ depozytów bankowych „może przyspieszyć rozwój wydarzeń prowadzących do wyłonienia się nowej waluty” 123RF
W niedzielę w Grecji odbędzie się powtórka z wyborów parlamentarnych. Cały świat traktuje je jako referendum w sprawie pozostania kraju w strefie euro. Na wszelki wypadek Grecy masowo opróżniają swoje konta bankowe i lokują euro w bezpiecznych miejscach. Tym samym przyspieszają powrót drachmy twierdzą analitycy.
W tym tygodniu depozyty w greckich bankach topniały o 500?800 mln euro dziennie ? podał Reuters na podstawie informacji od anonimowego bankowca. Pieniądze wyciekają z banków już od dawna. W tygodniu po 6 maja, gdy trwały negocjacje liderów partyjnych w sprawie utworzenia rządu, widmo powrotu drachmy spowodowało prawdziwe oblężenie banków. Po jej ewentualnym wprowadzeniu zdaniem ekonomistów nowa-stara grecka waluta natychmiast straciłaby co najmniej 50 proc. wartości. Szacuje się, że od samego początku kryzysu zadłużeniowego Grecji, czyli od października 2009 r., indywidualni klienci i firmy wycofali łącznie ponad 72 mld euro.

Odpływ depozytów bankowych 'może przyspieszyć rozwój wydarzeń prowadzących do wyłonienia się nowej waluty' ? powiedział Thomas Costerg, ekonomista Standard Chartered Bank w Londynie. W jaki sposób?

? Najprościej mówiąc, run na banki może się skończyć ich bankructwem. W tej sytuacji powinno je ratować państwo. Jednak Grecja de facto już od dawna jest bankrutem i musiałaby podobnie jak Hiszpania zwrócić się po dodatkowe wsparcie, przeznaczone dla sektora finansowego, do UE ? wyjaśnia sytuację Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku Pekao.

Pozostaje pytanie, czy Unia dziś nadal jest skłonna ratować Grecję. Zwłaszcza że niekorzystne z jej punktu widzenia wyniki wyborów mogą spowodować wyjście kraju ze strefy euro i utratę tych środków, które zostały już w Grecji zaangażowane. ? Pamiętajmy, że po umorzeniu części długów greckich u prywatnych wierzycieli największymi wierzycielami kraju są teraz rządy UE, MFW i EBC ? dodaje ekonomista.

Strach Greków przed utratą oszczędności przez cały okres od poprzednich wyborów podsycały dyskusje w mediach, że wygrana radykalnej partii lewicowej Syriza z 38-letnim liderem Alexisem Tsiprasem na czele oznacza niekontrolowane bankructwo kraju i odcięcie go od wspólnej waluty, a może nawet usunięcie z Unii Europejskiej. Syriza, którą wyborcy 6 maja wywindowali na drugą ? po Narodowej Demokracji ? siłę w parlamencie, odrzuca bowiem dyktat oszczędności budżetowych narzucony poprzedniemu rządowi przez połączone siły Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego. Ta trójka natomiast grozi, że odstąpienie od umów oznacza wstrzymanie wypłat z drugiego pakietu ratunkowego, wynoszącego 130 mld euro.

Dziś nikt nie potrafi przewidzieć, jaki będzie wynik wyborów. Ostatnie sondaże wskazywały tylko nieznaczną przewagę konserwatywnej Narodowej Demokracji, której przywódca w zeszłym roku zobowiązał się na piśmie, że umów w sprawie koniecznych reform finansów Grecji dotrzyma, jeśli zostanie premierem. Może się powtórzyć scenariusz majowych wyborów, czyli żadna z partii nie zdobędzie większości, a skłóconym liderom nie uda się utworzyć koalicji rządowej. Trzecie wybory musiałyby się odbyć w lipcu.

Czytaj także

 0