/ Forum Górna półka - Piłsudski w Putinlandii
1  

Górna półka - Piłsudski w Putinlandii

Dodano 1
 Jeszcze cztery lata temu nauczyciele historii w Rosji mieli do wyboru ponad sto podręczników, które mogli polecać uczniom. Kiedy w jednym z nich znalazły się jednak krytyczne uwagi pod adresem prezydenta Władimira Putina, ten...
  • peristaseis   IP
    Z politologiem, nie mnie się mierzyć w retoryce faktów i ocen. Dlatego nie polemizuję z autorem, tylko Go zapytam, bowiem czytając taką oto krytyuczną ocenę o \"manipulacji podręcznikami historii w Rosji\":

    \"Do akcji wkroczyło Ministerstwo Edukacji, które uznało, że młodym Rosjanom wystarczą po 
    trzy podręczniki do każdego poziomu nauczania. W taki właśnie, odgórnie sterowany sposób dokonuje się proces odbudowy rosyjskiej tożsamości narodowej. Mieszają się w niej pierwiastki nacjonalizmu, imperializmu i poczucia odrębności cywilizacyjnej od Zachodu.\"

    Mogę tylko prosić szanownego autora o odpowiedź na łamach internetu w kilku interesujących mnie kwestiach:

    1 - czy cecha takiej manipulacji jest nowością w procesie edukacji młodzieży rosyjskiej - od carów
    poczynając, przez Lenina i Stalina idąc, na Putinie kończąc - narazie?

    2 - czy w Polsce po 1989 roku nie zmieniono podręczników historii nauczanej w szkołach?

    3 - czy cecha takiej manipulacji i \"dozowania oraz kanalizowania wiedzy szkolnej\", jest cechą charakterystyczną tylko Rosji i Polski? Nie czynią tak od wieków inne kraje świata?

    i pytanie dla mnie najważniejsze:

    4 - jakie ja powinienem wyciągnąc wnioski dla siebie z tej informacji zawartej w pana wypowiedzi na łamach Wprost? Czy z tego mam rozumieć, że to co się dzieje w Rosji z nauką historii, jest dobrze czy jest źle dla rozwoju kultury w Rosji?

    A Polacy z tego typu informacji - bez porównania do sytuacji w Polsce i w innych krajach -  jaką korzyść wyniosą lub stratę poniosą, że w Rosji prezydent Putin ingerował w treści podręczników?

    Nie dyskutuję z panem politologiem, bo uczyłem się tego przedmiotu tylko w zakresie zwanym propedeutyką politologii, czyli przedszkolem niejako w stsunku do zakresu wiedzy autora tekstu i wiem jak jest to  rozległy, skomplikowany i \" przedmiot nauki żywy niczym rtęć\", do tego stopnia - co widac i słychać z ekranu telewizora - że co inny uczony politolog, to inny pogląd NA TEN SAM PROBLEM wygłasza. Ale odpryski z tych sprzecznych dyskusji dla mnie są jasne: nasze szkoły także otrzymywały popdręczniki \"manipulowane\", wg zamówienia lub żądania sił, które miały wystarczające
    przebicie, aby takiego żądania REALIZACJĘ POPROSTU WYMUSIĆ.

    Najczęściej komentowane