/ Forum Ludzie znikąd
5  

Ludzie znikąd

Dodano 5
Oto pożegnanie z historią osobistą. Przypadkiem, więc nie ma się czym chwalić, urodziłem się w rodzinie, w której wszyscy jakoś byli w AK, a mój ojciec chrzestny siedział w więzieniu stalinowskim.
  • rudnicki   IP
    Tekst bardzo mocny, jak na cotygodniowy felieton. Może to felieton o przełomowym znaczeniu dla Autora?

    Osobista historia na potwierdzenie, że rozumiem ten tekst: ... najstarszy brat ojca, Legionista, zginął w 1920 roku, a jego galowy mundur został spalony w czasie II wojny w obawie przed represjami. Ojciec służył w KOP-ie w Słonimiu i Baranowiczach, zajmował Cieszyn, w kampanii wrześniowej nad Bzurą dostał się do niemieckiej niewoli, uciekł z obozu z Częstochowy, dokąd pędzono ich dwa tygodnie piechotą o głodzie; jako AK-owiec ujawnił się w 1946, bo urodziło się pierwsze dziecko, ale najpierw go pomęczono w powiatowym UB. Do SP wcielono go z poleceniem sypania wałów na brzegu Wisły koło wsi Mogiła pod Krakowem (obrazki na filmie Wajdy o budowniczych Nowej Huty były naprawdę sielankowe), ale stamtąd musiał uciekać przed partyjnym nadzorcą, aby go w końcu nie utopić w Wiśle. Żadnego ZBoWiD, żadnej PZPR, a w 1980 NSZZ "S" emerytów i kombatantów.
    Gdy byłem w 8 klasie podstawówki, znalazłem w zamkniętej komórce w szkole parę tysięcy książek i roczników czasopism mocno przedwojennych, w tym książkę z fotografią Piłsudskiego na wewnętrznej okładce. Zrobiłem sobie kopię tego zdjęcia w szkolnej ciemni. To zdjęcie jeździło ze mną po internatach, stancjach i akademikach i wisiało na słomiance nad łóżkiem. Kiedyś w internacie wychowawca zapytał ostro, kto to jest. Dziadek, odpowiedziałem. Jaki dziadek? No, mój dziadek. Odczepił się ode mnie.

    W gruncie rzeczy ostatnio czytam "Wprost" począwszy od felietonu Pana Profesora. Proszę tak dalej.

    Najczęściej komentowane