Rząd chce skrócić terminy przedawnień. Przedsiębiorcy alarmują: „Skutki mogłyby być dewastujące”

Rząd chce skrócić terminy przedawnień. Przedsiębiorcy alarmują: „Skutki mogłyby być dewastujące”

Ministerstwo Sprawiedliwości
Ministerstwo Sprawiedliwości / Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości/Lukas Plewnia
Z 10 do 6 lat politycy zamierzają skrócić ogólny termin przedawnienia roszczeń. Zmiana miałaby skutkować także wobec długów stwierdzonych już prawomocnym wyrokiem. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że może to wywołać chaos.

Rządowy projekt dotyczący skrócenia terminów przedawnienia roszczeń został skierowany przez posłów do dalszych prac i czeka go drugie czytanie w Sejmie. Wywołuje to niepokój przedsiębiorców i prawników, którzy zwracają uwagę na daleko idące skutki proponowanych zmian. Co dokładnie miałoby się zmienić? Przede wszystkim skróceniu ulegnie ogólny dziesięcioletni termin przedawnienia roszczeń, który po zmianach będzie wynosił sześć lat. Oznacza to, że już po sześciu latach od zaciągnięcia długu, nie będzie można domagać się przed sądem jego zwrotu.

Co więcej, badanie przedawnienia nie będzie już zależne od wiedzy i inicjatywy dłużnika. Do tej pory dłużnik musiał sam zgłosić zarzut przedawnienia i mógł nie skorzystać z przysługującego mu prawa. Od teraz w sprawach przeciwko konsumentom to sąd będzie musiał zbadać, czy roszczenie nie jest przypadkiem przedawnione. Największe wątpliwości budzi jednak ostatnia zmiana, która zakłada, że skrócony termin będzie się odnosił do roszczeń już stwierdzonych wyrokiem, a liczony będzie od momentu uprawomocnienia się. To ogromny problem m.in. dla firm windykacyjnych, które mogą ponieść ogromne straty na wprowadzanych zmianach.

Pomóc dłużnikom, zmotywować wierzycieli

Posłowie PiS tłumaczą wprost, że nowelizacja ma pomóc dłużnikom, a jednocześnie wywrzeć presję na wierzycieli do intensywnego dochodzenia swoich roszczeń i odciążenia sądów. Poseł sprawozdawca projektu Waldemar Buda z PiS zapewnia przy tym, że nowe prawo będzie miało zabezpieczenia przed dłużnikami, którzy będą chcieli wykorzystać przepisy do uniknięcia spłaty. Chodzi o przepis pozwalający sądowi w szczególnych przypadkach nie uwzględniać przedawnienia. Zmiany nie dotkną zupełnie roszczeń pomiędzy przedsiębiorcami.

„Umów należy dotrzymywać”

Prawnicy powątpiewają jednak w zapewnienia rządu i mają żal o brak debaty na temat projektu ustawy, niosącej ze sobą tak daleko idące zmiany. Zwracają uwagę na zbyt krótki okres vacatio legis – ustawa miałaby wejść w życie już po 30 dniach od ogłoszenia. Podkreślają też, że kwestia przedawnienia roszczeń, która z natury stanowi wyjątek od zasady dotrzymywania umów („pacta sunt servanda”), zasługuje na poważne omówienie z udziałem ekspertów. Podkreślają, że nowe prawo będzie wręcz uderzać w wierzycieli, którzy po upływie (skróconego) terminu automatycznie stracą prawo do dochodzenia swoich praw.

Co z bezpieczeństwem prawnym?

Do rządowego projektu ustawy wiele zastrzeżeń zgłasza także Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Zwraca uwagę na naruszenie „podstawowej zasady gospodarki rynkowej” i brak poczucia bezpieczeństwa prawnego. „Zgodnie z proponowanymi przepisami, do roszczeń powstałych przed dniem wejścia w życie projektowanej ustawy i w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych, stosuje się od tej chwili przepisy o przedawnieniu określone w tej ustawie przy czym jeżeli zgodnie z nowymi przepisami termin przedawnienia jest krótszy niż według przepisów dotychczasowych, bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy” – pisze ZPP.

„Jeżeli jednak przedawnienie rozpoczęte przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy nastąpiłoby przy uwzględnieniu dotychczasowego terminu przedawnienia wcześniej, przedawnienie następuje z upływem tego wcześniejszego terminu” – dodaje Związek i ocenia, że taki sposób sformułowania przepisu jest „niemożliwy do zaakceptowania”. Proponuje, by do roszczeń przedawnionych w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy stosować przepisy dotychczasowe.

Prawo zadziała wstecz?

„O ile zawarte w Projekcie przepisy przejściowe odnoszące się do przepisów skracających okresy przedawnienia lub zmieniających sposób ich liczenia nie budzą większych wątpliwości, o tyle zdecydowanej krytyce należy poddać przepis art. 5 ust. 4 Projektu, odnoszący się do przepisów przewidujących szczególny reżim prawny dla przedawnienia roszczeń przeciwko konsumentom i przewidujący jego zastosowanie również do roszczeń przedawnionych w dniu wejścia w życie ustawy” – podkreśla ZPP.

„Nadanie nowelizacji skutku retroaktywnego w powyższym zakresie, oznaczałoby, posługując się wyrażeniem z jeżyka potocznego, niedopuszczalną zmianę reguł w trakcie gry, której skutki byłyby niezwykle dotkliwe dla przedsiębiorców, zwłaszcza w kontekście niezwykle krótkiego vacatio legis. Mielibyśmy do czynienia w praktyce ze swego rodzaju wywłaszczeniem licznej grupy przedsiębiorców z przysługujących im praw, czego nie byli oni w stanie przewidzieć w chwili podejmowania decyzji o nawiązaniu stosunków prawnych z konsumentami, czy też nabyciu roszczeń wynikających z takich stosunków” – zwraca uwagę.

„Represyjny charakter regulacji”

„Omawianej regulacji nie można przy tym tłumaczyć potrzebą zdyscyplinowania wierzycieli, albowiem osiągnięcie tego celu nie jest obiektywnie możliwe w przypadku roszczeń, co do których termin przedawnienia już upłynął” – zwraca uwagę ZPP, podkreślając „wyłącznie represyjny charakter” omawianej regulacji. W ocenie Związku zgodność omawianego rozwiązania z zasadą równego traktowania obywateli przez prawo „może budzić wątpliwości”.

ZPP: Skutki dla wymiaru sprawiedliwości mogłyby być wręcz dewastujące

ZPP podnosi wreszcie, że „nie przewidziano wyjątku w stosunku do roszczeń będących przedmiotem postępowania sądowego wszczętego przed dniem wejścia w życie zmian. W konsekwencji obowiązkiem sądu byłoby zbadanie kwestii przedawnienia z urzędu, bez względu na datę wszczęcia postępowania oraz jego aktualne stadium”. Według oceny ZPP, skutkiem byłoby znaczące przedłużenie się postępowania. „Biorąc pod uwagę ogromną liczbę spraw, których to dotyczy, skutki dla wymiaru sprawiedliwości mogłyby być wręcz dewastujące” – podsumowuje Związek.

Czytaj także

 7
  • Bardzo dobry przepis, biorac pod uwage metody jakie stosowali celnicy i urzedy skarbowe w Polsce i to niezaleznie od rzadowej konfiguracji , jaka wtedy rzadzila. A poza tym , trzeba wiedziec komu sie pozycza, a z drugiej strony nie mozna czlowiekowi rujnowac zycia przez przeklete pieniadze.
    •  
      Powinno być skrócone do 5 lat czyli tak jaki jest prawny obowiązek trzymania dokumentów o spłaconym długu , bo obecnie przedawnienie to 10 lat a konieczność trzymania dowodów 5 lat w ten sPOsób mafia windykacyjna i komornicza ten sam dług ściąga dwa trzy razy...
      • Który z polityków jest winien kasę 6lat i nie chce czekać?
        •  
          To ogromny problem m.in. dla firm windykacyjnych, które mogą ponieść ogromne straty na wprowadzanych zmianach. Popłakałbym się nad nimi gdybym nie wiedział , że kupują długi za 5 % ich wartości a potem hodują długi aż obrosną odsetkami.
          • Najlepiej umorzyć dlużnikom wszystkie ich dlugi, te wobec ZUS i US też,bądzmy coraz bardziej miłosierni.Okres 10 letni który obowiązywał do tej pory,był odpowiedni i nie potrzeba tu żadnych zmian ,oprócz badania przedawnienia z urzędu ,bo to powodowalo nadużycia i zwiększenie nie potrzebnych spraw sądowych,to samo odnosi się do odwołań dłużnikow,nieraz nie mają żadnych podstaw merytorycznych do odwołania,wiec wymyślają cuda,zapychając sądy sprawami.

            Czytaj także