Marcin Gortat dla „Wprost”: Polacy w USA byli traktowani jak tania siła robocza

Marcin Gortat dla „Wprost”: Polacy w USA byli traktowani jak tania siła robocza

Marcin Gortat
Marcin Gortat / Źródło: Newspix.pl / RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT
– Wprawdzie nigdy nie spotkałem się z agresją, ale zdarzały się sytuacje, w których koledzy na koszykarskim parkiecie, śmiali się z mojego akcentu albo błędów językowych. Nikt jednak nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Odpowiedni wzrost, postura i polski charakter były wystarczającymi straszakami na każdego, kto chciałby mnie obrazić. – mówi Marcin Gortat.

Do Stanów zjechałeś w 2005 roku. Jak Polak, Marcin Gortat, czuł się na początku w USA?

Na starcie kariery spotykałem różne osoby. Większość była sympatyczna. Nie dawała mi odczuć, że jestem obcym na ich terenie. Ale nie zawsze było kolorowo. Wprawdzie nigdy nie spotkałem się z agresją, ale zdarzały się sytuacje, w których koledzy na koszykarskim parkiecie, śmiali się z mojego akcentu albo błędów językowych. Nikt jednak nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Odpowiedni wzrost, postura i polski charakter były wystarczającymi straszakami na każdego, kto chciałby mnie obrazić.

To było 13 lat temu. Jak od tamtej pory zmieniło się postrzeganie Polaków w Stanach?

Mam wrażenie, że kilka lat temu Polacy byli traktowani głównie jak tania siła robocza. Dziś w oczach Amerykanów jesteśmy odbierani zdecydowanie inaczej. Polscy lekarze, specjaliści z branży IT, naukowcy, biznesmeni są bardzo doceniani. Ich wykształcenie, wiedza, pracowitość i sumienność imponują Amerykanom, a tym samym Polacy stają się cennym nabytkiem. Coraz więcej naszych rodaków zasiada na wysokich stanowiskach prestiżowych firm i staje się równoprawnymi partnerami biznesowymi.

A tobie jak prowadzi się biznes w Stanach?

Moja restauracja „Urbain 40” w Orlando wciąż jest niewielkim biznesem, który traktuję jako inwestycję na przyszłość, a nie sposób na zarobienie kolejnych milionów w krótkim czasie. Rozwijamy się, dbamy o różnorodne menu, aby zadowolić podniebienia coraz bardziej wymagających gości. Ale sieci restauracji „Urbain 40” na razie nie planujemy. Stan Floryda, gdzie znajduje się moja restauracja, jest przychylny dla przedsiębiorców. Są tam dużo niższe podatki niż w wielu innych amerykańskich stanach, choć z drugiej strony jest mu jeszcze daleko do Wyoming, Nevady i Delaware, które są uznawane w USA za raje podatkowe.

Czytaj także:
Gortat goni Lewandowskiego. Czy wejdzie na listę 100 najbogatszych Polaków?

Pojęcie „American Dream” nadal obowiązuje?

Do Stanów przyjeżdżają miliony osób z różnych stron świata, żeby spełnić się zawodowo, zostać docenionym, zarobić miliony dolarów - i to właśnie dla większości, bez względu na branżę, w której działa, jest ten „American Dream”. Przeprowadzając się do Stanów nie myślałem o tym, jak powinien wyglądać mój amerykański sen. Przyjechałem do Stanów trenować pod okiem najlepszych, spróbować swoich sił w NBA. Nie wiedziałem, czy się uda czy nie, ale zaryzykowałem. Dziś, nieskromnie mogę powiedzieć, że powiodło mi się i jestem w punkcie, o którym nawet nie marzyłem te kilkanaście lat temu, kiedy przyleciałem do Stanów. Udało się dzięki wielu wyrzeczeniom, pokorze i ciężkiej pracy nad sobą oraz swoimi umiejętnościami i z perspektywy czasu widzę, że bez tego bardzo trudno jest osiągnąć sukces w Stanach. No chyba, że trafi się szóstkę w lotka.

Dzisiaj Polakom łatwiej odnieść sukces w Stanach niż kiedyś?

Dzisiaj Amerykanie zupełnie inaczej postrzegają Polaków. Coraz częściej doceniają ich możliwości i kapitał w postaci wiedzy i umiejętności. Coraz więcej firm, którym udało się w Polsce, decyduje się zaryzykować i spróbować swoich sił na znacznie większym rynku. Cieszę się, że tak jest, bo to dzięki właśnie tym odważnym udaje się zmieniać oblicze Polaków.

Czytaj także:
Gortat, Krupa, Zawierucha: Jak Polacy podbijają USA. Co w nowym "Wprost"?

Okładka tygodnika WPROST: 36/2018
Cały wywiad opublikowany jest w 36/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 6
  • a teraz traktują gorzej od murzynów .

    spytajcie @ ronbada , zbierał bawełnę na wyscigi z czarnymi .
    • A jak mieli być traktowani ? Jak książęta?
      • Maurycy Kropelka
        przecież obecny "Wprost" jest odmianą soft gazowni, więc nie ma się czemu dziwić.
        •  
          No i oczywiście redakcja wybiera cytat, który jest zaprzeczeniem treści i sensu wywiadu, ale wie że każdy Polak ma syndrom "naszych k****wa biją" i kliknie by przeczytać.

          Czytaj także