Zakaz działania takich firm jak Uber byłby szkodliwy

Zakaz działania takich firm jak Uber byłby szkodliwy

Uber, zdjęcie ilustracyjne
Uber, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. markistock
Zakazanie funkcjonowania takich firm jak Uber byłby zawracaniem Wisły kijem. A także działaniem na szkodę pasażerów szukających tanich przewozów oraz ludzi, którzy chcą w ten sposób dorobić.

Rząd przyjął projekt ustawy o transporcie drogowym i zmianach w innych przepisach, która ma uregulować działalność takich firm jak Uber. Wprowadzono m.in. definicję pośredników w przewozach, organizujących je z pomocą aplikacji, a same aplikacje mogą zastąpić kasy fiskalne. Nowością jest wymóg licencji dla kierowców wykonujących przewozy, jednak w zamian złagodzono kryteria ich uzyskania. Nie trzeba przechodzić szkolenia i zdawać egzaminu z topografii miasta. Warto dodać, że samą profesję taksówkarską zderegulowano kilka lat temu, gminy nie mogą już ograniczać liczby licencji. Nawiasem mówiąc, ten ruch swego czasu bardzo taksówkarzy niepokoił, przewidywali katastrofę. Teraz zapowiadają masowe protesty.

Andrzej (imię zmienione) ma 26 lat, mieszka we Wrocławiu. Skończył studia, pracuje, ale trudno mówić o kokosach w tak młodym wieku, a wraz ze swoją dziewczyną utrzymują się sami w wynajmowanym mieszkaniu. Dorabia jeżdżąc "na Uberze". Niepokoi go wprowadzenie licencji, ale dostrzega też pozytywy. "We Wrocławiu zarabia w ten sposób wielu obcokrajowców. Zdarza się, że za kierownicą siadają ludzie nie znający języka i nie mający pojęcia o mieście oraz poruszaniu się po nim" - opowiada. Andrzej dorabia jeżdżąc średnio raz w tygodniu, wydatek na licencję (200 zł na okres od 2 do 15 lat) będzie dla niego odczuwalny. Cieszy się natomiast ze zrównania aplikacji z kasami fiskalnymi.

Jako wolnorynkowiec wolałbym ograniczenie do minimum regulacji dla przedsiębiorców (organizujący przewozy będzie musiał prowadzić ewidencję zleceń itd.), ale patrząc realnie, wolę złagodzenie wymogów dla taksówkarzy i innych wykonujących podobną działalność, niż zakazywanie działania takim firmom jak Uber. Świat idzie do przodu i nie da się tego zatrzymać, zresztą nie ma powodu. Niech ludzie - w tym przypadku pasażerowie i kierowcy - korzystają z dobrodziejstw nowoczesnych technologii. I Uber, i korporacje taksówkowe znajdą swoje miejsce na rynku. Klienci mają różne preferencje. Niektórzy szukają usługi jak najtańszej, inni wysokiej jakości, dobrych samochodów etc. Paradoksalnie, licencje dla dorabiających okazjonalnie mogą im pomóc, ponieważ część klientów obawia się wybierać innych przewoźników niż taksówkarzy. Oby tylko przepisy w ostatecznej uchwalonej przez Sejm wersji (mają obowiązywać od 2020 r.) nie utrudniały niepotrzebnie ich uzyskania. Niech o kształcie rynku zdecydują klienci, byle warunki rywalizacji były jednakowe. A przepisy i obciążenia fiskalne jak najłagodniejsze.

/ Źródło: Wprost

Czytaj także

 2
  • Krzysztof (imię zmienione) ma 33 lata, jeździ legalną taxi od 7 lat, zgodnie z obowiązującym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, założył działalność gospodarczą i jest mikroprzedsiębiorcą. W związku z powyższym jest zobowiązany przepisami prawa i płaci 15 600 rocznie ZUSu (1300/mc). Samochód używany jako legalna taksówka jest zobowiązany do dużo wyższego niż standardowo ubezpieczenia (nawet do 100% więcej), żeby pasażer legalnej korporacji taxi był w pełni ubezpieczony w trakcie przewozu. W przypadku Krzysztofa ubezpieczenie to wynosi 3700 zł rocznie (gdyby nie było to Taxi, ubezpieczenie nie przekraczałoby 1500 zł). Do tego Krzysztof kupił z własnej kieszeni taksometr i kasę fiskalną, które musi serwisować co 2 lata (obowiązkowe przeglądy - również wymóg nałożony przez państwo). Po ok 5 latach kasa fiskalna zapełnia pamięć i trzeba kupić nową (1700zl wraz z RZĄDOWĄ fiskalizacją) do tego oczywiście wymagane odnawialne badania psychotechniczne, lekarskie, okulista (odpowiednio 200, 150, 50zl) co 5 lat. Są to wszystko koszty wynikające z obowiązujących przepisów i Krzysztof oczywiście chcąc nie chcąc musi się do nich zastosować. Trzeba przyznać, że Andrzej który według artykułu ma wydać 200 zł na 15 lat żeby zalegalizować swoją działalność rzekomo nie może sobie pozwolić na poniesienie takich kosztów, gdyż jak twierdzi "będzie to dla niego odczuwalne", wydaje się komiczne i zakłamane do granic możliwości. Tym bardziej znając realia i to, że Andrzej za jedną dniówkę bądź nockę weekendową jeżdżąc uberem zarabia minimum 300 zł netto. Krzysztof nie może uwierzyć, że w państwie prawa za jakie rzekomo uchodzi Polska, w artykule tygodnika wprost wypisuje się takie bzdury oraz że redaktorzy tego tygodnika wierzą, że to co piszą jest prawdą. A może nie wierzę tylko piszą tak z jakiegoś innego powodu? Zadziwiające jest również to, że w artykule przedstawia się studenta Andrzeja NIELEGALNIE WYKONUJACEGO ZAROBKOWY PRZEWÓZ OSOB jako wyrocznię, która oznajmia w sposób autorytatywny jak według niego w Polsce powinien wyglądać rynek Taxi, jakie przepisy powinny zostać zniesione żeby jemu było prościej i wygodniej, a które mogą zostać. Idąc tym tokiem rozumowania za chwilę Andrzej napadnie na kantor, gdyż będzie mu brakowało pieniędzy na wakacje na Majorce "a przecież mu się należy".

    Jako uzupełnienie dodam tylko, że Krzysztof wraz z dziewczyną kupił mieszkanie za 320 000 zł w kredycie na 20 lat plus odsetki (łącznie ok 450 000 zł), pracuje 6 dni w tygodniu po 10 do 12 godzin, co miesięcznie daje 270-280h pracy, czyli prawie dwa ustawowe etaty i codziennie na ulicach mija mnóstwo Andrzejów, którzy jeżdżą jak dzieci zagubione we mgle, nie mając większego pojęcia ani dokąd jadą ani którędy, bo myślenie zastępuje im strzałka na Google maps. Owi Andrzeje śmieją się Krzysztofowi w twarz, bo oni są "cwani" i obchodzą przepisy a Krzysztof jest legalnie działającym przedsiębiorcą z którego danin społecznych finansowane są emerytury, programy społeczne i inne wydatki państwa. Krzysztof jako legalnie działający taksówkarz popiera uczciwą i zdrową konkurencję. Nie ma nic przeciwko kolejnej firmie typu Uber, pod warunkiem zachowania zasad uczciwej konkurencji czyli takich samych dla wszystkich. Jeżeli firma Uber (i jej kierowcy) będzie spełniać te wszystkie wymagania i ponosić te wszystkie koszty, które nałożone są na legalnie działające Taxi będzie można mówić o wolnym rynku i zasadach uczciwej konkurencji, co miało już miejsce w wielu krajach Europy i co dziwne skutkowało wycofaniem się świadczenia usług przewozowych przez firmę Uber z tychże krajów. Czyżby przestało to być wtedy opłacalne? Drugą ewentualnością jest zniesienie dotychczasowych obowiązujących wymagań dla Taxi co automatycznie spowoduje możliwość obniżenia ceny za przejazd legalną taksówką. Inaczej obowiązujący stan rzeczy można śmiało porównać do kupowania pirackiego oprogramowania po niższych cenach, alkoholu bez akcyzy na placu itp. Jeżeli Polski Rzad nie stanie na wysokości zadania i nie będzie egzekwować obowiązujacych przepisów prawa wpuszczając firmy typu Uber na rynek Taxi, zniszczy tym samym legalnie działających przedsiębiorców, płacących do kasy państwa ponad 15000 zł rocznie, zmuszając ich do zamknięcia działalności która przestanie być rentowna. Czy może o to chodzi?
    • Cały cywilizowany świat reguluje rynek taxi, u nas w kraju żeby zostać taksówkarzem trzeba mieć Polskie obywatelstwo lub kartę stałego pobytu( tj główny problem dla ubera i Bolta), zdany egzamin z topografii ( widać jak obcokrajowcy i przyjezdni jeżdżą pod prąd i walą w słupy i inne auta) oraz bardzo tanią licencje. Spełnienie tych wymogów w żaden sposób nie ma wpływu na cenę, ponieważ są korporacje taxi, które jeżdżą taniej od ubera. Teraz weźcie pod uwagę to, że Polska nie jest suwerennym państwem i ambasador USA decyduje za Polski rząd o tym że  izraelsko amerykański twór uber ma być i koniec. Wiecie co będzie jak zostanie tylko uber? Będą ceny z kosmosu i monopol, a samochody autonomiczne to przyszłość raczej daleka.
      Teraz uber jest fajny dla pasażera, bo jedzie sobie o 5 PLN taniej niż taxi. Dla kierowcy, który umie liczyć uber to dno i jazda w której kierowca dopłaca do każdego przejechanego km, no chyba że jeździ pod partnerem to zarabia jakieś 5 zł na godzinę... Po co to komu?