Protest związkowców Fiata przed tyską fabryką

Protest związkowców Fiata przed tyską fabryką

Ok. 300 związkowców z "Solidarności" demonstrowało przed fabryką Fiata w Tychach. Protestowali przeciw utrudnianiu przez pracodawcę działalności związkowej oraz nakłanianiu pracowników do występowania z tego związku. Pracodawca zaprzecza, by ingerował w sprawy przynależności związkowej swoich pracowników.

W demonstracji przed główną bramą tyskich zakładów, przebiegającej w huku petard oraz przy akompaniamencie gwizdków i syren, uczestniczyli nie tylko związkowcy "S" z Fiata, ale także z innych firm, m.in. Opla i Volkswagena oraz kilku śląskich kopalń, hut i szpitali. Prócz związkowców z regionu śląsko-dąbrowskiego "S", przyjechali przedstawiciele m.in. regionów łódzkiego i małopolskiego.

"Nasz protest jest skierowany przeciw części kadry kierowniczej za to, że szykanowała członków 'Solidarności'. Dyrekcja popełniła błąd, gdy widząc, jak wielu jest członków naszego związku w zakładzie, 19 marca wezwała ich do siebie i podkładała deklaracje wypisania się z 'S' i wstrzymania potrącenia składki związkowej" - mówiła w czwartek szefowa tego związku w polskich spółkach Fiata, Wanda Stróżyk.

W przesłanym mediom wkrótce po ujawnieniu sprawy przez "S" oświadczeniu kierownictwa spółki, napisano m.in., że "w Fiat Auto Poland zakończyły się negocjacje płacowe (...) Wynegocjowane porozumienie podpisały wszystkie organizacje związkowe z wyjątkiem 'S'. Obserwuje się, że w zaistniałej sytuacji niektórzy członkowie 'S' wypisują się z tej organizacji".

Jak powiedział rzecznik Fiat Auto Poland Bogusław Cieślar, podczas jednego z cyklicznych spotkań z kadrą kierowniczą jeden z dyrektorów powiedział m.in., że pracownicy mają prawo zarówno do zapisywania się, jak i do wypisywania się ze wszystkich związków zawodowych. "W naszej spółce działa siedem związków, pracownicy mogą dowolnie zapisywać się do nich - kierownictwo nie ingeruje w te sprawy" - zaznaczył Cieślar.

O utrudnianiu działalności związku w firmie kilka dni temu związkowcy powiadomili prokuraturę. Według nich, 19 marca niektórzy pracownicy zakładu montażu Fiata byli wzywani na indywidualne rozmowy. Kierownicy mieli im wtedy podsuwać do podpisania gotowe oświadczenia o rezygnacji z przynależności do "Solidarności". Część z pracowników uległa - według związkowców - presji przełożonych.

"Kierownictwo podczas takich rozmów używało różnych argumentów, oprócz finansowych, np. sugerowano skierowanie zatrudnionych poza produkcją do pracy na linii. Niektórzy dali się złamać. Do dziś kierownicy oddali nam tylko część takich deklaracji. Będziemy oczekiwać, że zarząd Fiata zdejmie ze stanowiska odpowiedzialne za to osoby" - twierdziła w czwartek Stróżyk.

Dodała, że represje przeciw związkowi nasiliły się, gdy w połowie marca "Solidarność", jako jedyny związek w Fiat Auto Poland, nie podpisała porozumienia w sprawie podwyżek płac, twierdząc, że kwoty podwyżek są średnio o 40 proc. niższe niż w siostrzanej spółce Fiat-GM Powertrain.

Stróżyk podkreśliła, że ostatecznie w czwartek "S" zgodziła się na podpisanie porozumienia. Dodała też, że do polskich związkowców dzwonił już jeden z dyrektorów generalnych samochodowej części koncernu Fiata i prosił o przedstawienie sytuacji. W jej ocenie, może to wpłynąć na poprawę sytuacji "S" w polskich spółkach Fiata.

"Musi jednak nastąpić też kategoryczna zmiana podejścia do pracownika i sposobu zarządzania - nie poprzez wprowadzanie atmosfery i dyscyplinę, lecz współzarządzanie przez pracowników. Nie może tak być, że nie ma jasnych zasad podwyżek indywidualnych - teraz kadra kierownicza decyduje o tym według własnego widzimisię" - dodała szefowa "S" w Fiacie.

Jak powiedział Cieślar, władze Fiat Auto Poland są gotowe do rozmowy dotyczącej różnych propozycji związków. "Kierownictwo spółki systematycznie w ciągu całego roku spotyka się z organizacjami związkowymi działającymi w naszej spółce - właśnie te spotkania są miejscem rozmów o podnoszonych przez związki sprawach" - zaznaczył rzecznik.

Czwartkowy protest "Solidarności" z Fiat Auto Poland, prócz reprezentantów tego związku z innych zakładów i regionów, wsparł przedstawiciel włoskiej centrali związkowej CGIL, Lello Raffo. Mówił m.in., że włoskie związki nie zgadzają się na przejawy dyskryminacji związkowej, jakie mają miejsce w polskich zakładach Fiata.

"Jestem tu, bo we Włoszech 'Solidarność' ma wielki szacunek. Represje wobec związków zdarzają się też u nas, jednak nie na taką skalę. Coś, co ma tu miejsce, jest niedopuszczalne - nie możemy cofać się do średniowiecza" - wołał w czwartek oklaskiwany przez demonstrantów Raffo.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0