Stocznię Szczecińską da się uratować bez wsparcia UE?

Stocznię Szczecińską da się uratować bez wsparcia UE?

Nawet w przypadku negatywnej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie prywatyzacji Stoczni Szczecińskiej Nowa, możliwe jest uratowanie zakładu - uważają prezydent Szczecina oraz wojewoda zachodniopomorski.

Wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz powiedział o tym dziennikarzom podczas piątkowego briefingu, w którym brał udział również prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Dzień wcześniej obaj uczestniczyli w zorganizowanym w Warszawie spotkaniu związkowców SSN i zarządu firmy z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem; spotkanie poświęcone było sytuacji stoczni.

"Najważniejsze wtedy byłoby to, żeby nie doprowadzić do rozczłonkowania stoczni i by pod nadzorem syndyka, przy podtrzymanej produkcji, zakład mógł zostać sprzedany w całości" - wyjaśnił Zydorowicz.

Potencjalny inwestor Mostostal Chojnice, którego przedstawiciele także wzięli udział w spotkaniu w resorcie, zadeklarował, że mimo upadłości zakładu będzie w stanie zrealizować program prywatyzacyjny - powiedział Krzystek. Zarówno Krzystek, jak i Zydorowicz podkreślili, że w sprawie stoczni jeszcze nie wszystko jest przesądzone, bo ostateczna decyzja w tej sprawie nie zapadła.

Inwestor zapewnił - jak mówił prezydent Szczecina - utrzymanie zatrudnienia przynajmniej dla 75 proc. załogi.

"Są też zapewnienia m.in. ze strony Agencji Rozwoju Przemysłu, że finansowanie stoczni byłoby nawet po ogłoszeniu jej upadłości, by nie przerywać ciągłości produkcji" - powiedział.

Jak podkreślił wojewoda, wariant upadłości, czyli plan "B", nie jest na razie dopuszczany, choć - jak zaznaczył - "jest oczywiście rozpatrywany". "Na razie negatywna decyzja była faktem medialnym" - dodał.

Wojewoda i prezydent zapewniali, że do ewentualnego negatywnego wariantu są przygotowane urzędy pracy.

"Ale nie chodzi o zasiłki, a o programy pozwalające np. na przekwalifikowanie się pracowników" - podkreślił Krzystek. Obydwaj najbardziej obawiają się odpływu ludzi, szczególnie wysokiej klasy specjalistów. Ich zdaniem jest wiele firm, które będą chciały ich zatrudnić.

"Teraz należy jednak całą energię skoncentrować na tym, by Komisja Europejska dała się przekonać, że warto utrzymać stocznie w Szczecinie i Gdyni" - powiedział Krzystek.

We wtorek unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes zapowiedziała po spotkaniu z Aleksandrem Gradem, że zaproponuje Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie przyszłości polskich stoczni.

W oficjalnym komunikacie KE, wydanym po spotkaniu Kroes z polskim ministrem skarbu, napisano, że "komisarz Kroes zobowiązała się, że zaproponuje KE tak szybko, jak to będzie możliwe, ostateczną decyzję" o zatwierdzeniu bądź odrzuceniu planów restrukturyzacji.

12 września resort skarbu przesłał KE plany restrukturyzacji polskich stoczni. ISD Polska (właściciel stoczni Gdańsk) proponuje połączenie zakładów w Gdańsku i Gdyni. Konsorcjum Mostostal Chojnice chce kupić stocznię Szczecin. Jeśli Bruksela ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a to może oznaczać ich bankructwo.

pap, keb

Czytaj także

 0

Czytaj także