Gaz nie płynie!

Gaz nie płynie!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Photos.com 
W kilka godzin po odkręceniu kurków rosyjski Gazprom oświadczył, że Ukraina zablokowała wszystkie działania związane z tranzytem gazu do Europy. Ukraiński Naftohaz przyznał, że nie odbiera gazu, gdyż warunki przesyłu gazu przez Rosjan są nie do zaakceptowania.

Rzeczniczka Komisji Europejskiej Pia Ahrenkilde Hansen poinformowała, że tranzytem przez Ukrainę gaz nie płynie wcale lub płynie go bardzo mało. Według innego przedstawiciela KE, unijni obserwatorzy nie mają pełnego dostępu do punktów rozdzielczych zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie.

Szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso rozmawiał telefoniczne z premierem Rosji Władimirem Putinem i wyraził rozczarowanie poziomem dostaw gazu w kierunku UE oraz poziomem dostępu unijnych obserwatorów do punktów rozdzielczych gazu, w tym także w Moskwie.

"Rano Gazprom rozpoczął realizację planu wznowienia dostaw gazu do Europy, a Ukraina zablokowała wszystkie nasze działania związane z tranzytem gazu do Europy" - powiedział wiceszef Gazpromu Aleksandr Miedwiediew. Oświadczył też, że wbrew uzgodnieniom, Ukraina nie wpuściła rosyjskich obserwatorów na swoje obiekty gazowe: ani do podziemnych magazynów, ani do centrum dyspozycyjnego ukraińskiego systemu przesyłowego. Według wiceszefa rosyjskiego koncernu, Ukraina nie planowała wznowienia tranzytu rosyjskiego gazu do Europy. Jego zdaniem, Kijów "tańczy do muzyki USA".

Rzecznik ukraińskiej spółki paliwowej Naftohaz Wałentyn Zemlanski powiedział, że warunki przesyłu gazu przez Rosjan są nie do zaakceptowania. "Nie możemy zaakceptować ani objętości przesyłanego z Rosji gazu, ani kierunku, którym postanowiono go transportować bez uzgodnienia z Naftohazem" - powiedział.

Wcześniej Naftohaz domagał się od Gazpromu napełnienia gazem wszystkich rurociągów tranzytowych, a nie - jak obecnie - tylko jednego, który prowadzi przez Ukrainę do państw bałkańskich.

Przedstawiciel prezydenta Ukrainy ds. bezpieczeństwa energetycznego Bohdan Sokołowski nazwał przesłane Naftohazowi zlecenie Gazpromu o wznowieniu tranzytu gazu przez Ukrainę prowokacją, a zawarte w niej warunki techniczne określił jako niemożliwe do spełnienia.

Podkreślił, że "zaproponowana przez Gazprom trasa przez Sudżę oznacza, że rosyjski gaz będzie dostarczany drogą okrężną i sparaliżuje wewnętrzny system, dostarczający paliwo do obwodu donieckiego i ługańskiego (wschodnia Ukraina)".

Zdaniem przedstawiciela prezydenta Juszczenki strona rosyjska świadomie zaplanowała tę akcję, by Ukraina nie miała możliwości przesłania gazu tam, gdzie jest on najbardziej oczekiwany, czyli do Bułgarii i innych państw bałkańskich.

"Robi się to po to, by po raz kolejny oskarżyć Ukrainę i podważyć jej wizerunek rzetelnego państwa tranzytowego" - podkreślił Sokołowski.

Wcześniej prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko polecił resortom siłowym wzmocnienie ochrony stacji przesyłania gazu, które znajdują się na ukraińskim terytorium.

"W związku z odnowieniem przez Federację Rosyjską dostaw gazu (przez Ukrainę) do państw zachodniej Europy polecam użyć niezbędnych środków w celu zapobieżenia nieoczekiwanym sytuacjom na obiektach należących do sieci gazowniczych Ukrainy" - napisał Juszczenko w liście do szefów MSW, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych.

ND, em, PAP