Obama liczy na solidarność

Obama liczy na solidarność

Prezydent USA Barack Obama powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla dziennika "Financial Times", że oznaką sukcesu szczytu G20 w Londynie będzie sygnał jednomyślności ze strony liderów grupy wobec kryzysu gospodarczego.

"Kraje (G20) zrobią to, co konieczne, by promować handel i wzrost (gospodarczy)" - powiedział "FT" Obama, dodając, że "najważniejszym zadaniem dla nas wszystkich jest przekazanie silnego komunikatu o jedności w obliczu kryzysu".

Obama powiedział również, że jego zdaniem światowa gospodarka potrzebuje zarówno bodźców, jak i reformy regulacji prawnych. Podkreślił, że niezbędne są oba te elementy, gdyż - jak powiedział - "musimy uporać się z problemami, które przed nami stanęły, jak i upewnić się, że podejmujemy kroki, by zapobiec pojawieniu się takich załamań ponownie".

Zaapelował do liderów krajów G20, aby podjęli kroki, by zlikwidować "toksyczne aktywa" w bilansach banków poszczególnych krajów oraz zapewnić wystarczającą ilość kapitału w sektorze bankowym.

Kolejną sprawą, która - jak powiedział Obama - "musi być przedyskutowana", są raje podatkowe. Tłumacząc, dlatego ta kwestia jest istotna, mówił: "Nie chcemy, by ludzie mieli możliwość igrania z systemem lub omijania uregulowanych rynków kapitałowych". Dodał, że regulacje powinny obejmować nie tylko banki, ale i inne instytucje, które mogą stanowić potencjalne "ryzyko systemowe" dla globalnych rynków kapitałowych.

Prezydent USA wyraził optymistyczne przekonanie, że szczyt G20, który odbędzie się w tym tygodniu, stworzy ramy dla globalnego uzdrowienia gospodarki.

Dodał, że w gospodarce dostrzegalne są "przebłyski stabilizacji" -  jako takie wymienił oznaki pewnej stabilizacji na amerykańskim rynku mieszkaniowym.

Znaczna część wywiadu dla "FT" poświęcona jest gospodarce amerykańskiej i reakcji w USA na kryzys. Prezydent podkreślił, że pakiet, który ma uzdrowić amerykańską gospodarkę zawiera "bardzo agresywne" kroki.

Obama rozpocznie we wtorek swoją pierwszą wielką podróż zagraniczną jako prezydent USA. Potrwa ona dziewięć dni. W jej trakcie weźmie udział w szczycie G20 w Londynie 2 kwietnia, szczycie UE w Pradze oraz NATO w Strasburgu i Kehl. Złoży też dwudniową wizytę w Turcji, która będzie pierwszym krajem muzułmańskim, jaki odwiedzi.

Premier Kanady Stephen Harper w niedzielnym wywiadzie dla agencji Reutera poparł stanowisko prezydenta USA Baracka Obamy i premiera Wlk. Brytanii Gordona Browna w sprawie metod walki z globalnym kryzysem gospodarczym.

W przededniu szczytu G-20 Harper opowiedział się po stronie Obamy i Browna, którzy są zwolennikami ratowania gospodarki poprzez rządowe pakiety pomocowe dla zagrożonych instytucji finansowych w poszczególnych krajach.

Kraje europejskie, a zwłaszcza Niemcy i Francja odrzuciły sugestie Waszyngtonu, który nalegał na wprowadzenie w krajach EU planów uzdrowienia gospodarek metodą zastrzyków finansowych ze skarbu państwa, tak jak to miało miejsce w USA.

Harper powiedział Reuterowi, że zastrzyki takie są bardzo ważnymi bodźcami, których światowa gospodarka potrzebuje, by uniknąć pierwszej od czasów II wojny światowej globalnej recesji.

Według Harpera liderzy państw G-20 powinni "skupić się na stabilizowaniu światowej gospodarki" i wykorzystać "bodźce monetarne" dla zapewnienia jej rozwoju.

Premier Kanady wyraził też nadzieję, że kraje G-20 osiągną porozumienie w sprawie rządowych bodźców dla gospodarek, a w konsekwencji podejmą "jakąś skoordynowaną akcję".

Liderzy państwa europejskich nie skłaniają się jednak do naśladowania przykładu USA czy Wielkiej Brytanii w radzeniu sobie z kryzysem gospodarczym; podczas szczytu G-20 chcą skoncentrować się na modyfikacji regulacji prawnych obowiązujących w sektorze finansowym, by uniknąć kolejnych katastrof na rynkach finansowym, takich jakie nastąpiły po upadku Lehman Brothers we wrześniu ubiegłego roku.

pap, keb

Czytaj także

 1
  • czytelnik IP
    Naiwny jest ten prezydent Obama - byc moze to wplyw narkotykow, ktore zazywal ( w oparciu o jego wlasna autobiografie ). Prezydent Obama potrafi dac niezly show, ale nie zna sie ani na finansach, ani na gospodarce. Co prawda on moglby zrobic to samo co kiedys prezydent Clinton tzn. dac wolna reke w finansach szefowi Fed, a gospodarke oddac pod opieke gieldy, a samemu szukac wrazen u jakiejs nowej Moniki, ale na to to prezydent Obama jest jeszcze zbyt dumny. Pozostaje mu wiec nadzieja - nie ta z wczesniejszych jego obiecanek - ze Europa i Azja wyciagna USA z kryzysu.