Krzaklewski jak Rydzyk - nie ma nosa do giełdy

Krzaklewski jak Rydzyk - nie ma nosa do giełdy

Dodano:   /  Zmieniono: 
M.Stelmach/Wprost 
Pieniądze zebrane na ratowanie Stoczni Gdańskiej przez stowarzyszenie Mariana Krzaklewskiego częściowo wyparowały na giełdzie, informuje "Gazeta Wyborcza".
Dziennik przypomina, że ogłoszona w 1996 r. kwesta przyniosła 5 mln 253 tys. zł, głównie od członków "Solidarności". Pieniądze wykorzystano częściowo, a resztę ulokowano w bankach i rychło zrobiło się z tego 7 mln.

Plany zakładały, że zostaną spożytkowane, m.in. na renowację historycznej Sali BHP, w której podpisano Porozumienia Sierpniowe.

Ani remontu Sali BHP, ani innych przedsięwzięć nie udało się wdrożyć przed kryzysem. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że połowa pieniędzy przepadła w funduszach inwestycyjnych, których wartość w ubiegłym roku dramatycznie spadła.

Dziennik przypomina, że pieniądze zebrane na stocznię przez o. Tadeusza Rydzyka także utonęły na giełdzie, głównie w akcjach szczecińskiej spółki Espebepe.

Przewodniczący "S" Janusz Śniadek zapowiada, że 4 czerwca rozpocznie nową zbiórkę publiczną na remont Sali BHP.

ND, PAP