"Polska wysłała precyzyjne dane ws. stoczni"

"Polska wysłała precyzyjne dane ws. stoczni"

Dodano:   /  Zmieniono: 
photos.com 
Minister skarbu Aleksander Grad zapewnił dziennikarzy, że jego resort odpowiedział Komisji Europejskiej na jej pytania w sprawie polskiego wniosku o wyznaczenie nowego terminu sprzedaży majątku stoczni Gdynia i Szczecin.

 

Rzecznik KE ds. konkurencji Jonathan Todd powiedział, że Komisja zażądała od polskiego rządu dodatkowych informacji, potrzebnych do rozpatrzenia prośby polskich władz o wyznaczenie nowego terminu sprzedaży stoczni. Informacje przedstawione przez Polskę we wniosku KE uznała za niewystarczające.

"Przygotowaliśmy odpowiedź na pytania (Komisji Europejskiej). Nie było żadnej zwłoki, żadnego zniecierpliwienia ze strony Komisji Europejskiej, bądź zarzutu, że czegoś we wniosku nie było. To są typowe pytania: czy ten termin jest ostateczny, czy ewentualnie widzimy potrzebę jego wydłużenia, czy procedury prawne i administracyjne po zakończeniu sprzedaży będą trwały krócej czy dłużej. To są normalne pytania, w związku z tym nie ma co robić z tego sensacji" - powiedział szef resortu skarbu.

Wcześniej rzecznik MSP Maciej Wewiór na pytanie, do kiedy ministerstwo chciałoby przedłużyć termin sprzedaży majątku stoczni, odpowiedział: "Myślę, że do końca roku bylibyśmy w stanie zamknąć procedurę sprzedaży".

"Wszystko było doprecyzowane"

Grad podkreślił, że wniosek przesłany do KE "był bardzo doprecyzowany". Dodał, że jego resort wysłał jeszcze w poniedziałek do KE dodatkowe informacje.

"Po sprzedaży (majątku stoczni), zgodnie ze specustawą stoczniową, są jeszcze procedury administracyjne, które wymagają domknięcia. Nie do końca możemy przewidzieć, ile to może trwać, bo to zależy od polskich sądów. Przygotowaliśmy nasze przypuszczenie, kiedy ta procedura ostatecznie mogłaby się zamknąć już w tym postępowaniu czysto sądowo-administracyjnym" - wyjaśnił Grad.

Pytany o szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku przez KE, szef resortu skarbu powiedział: "Czekamy na to, co zrobi Komisja. Nie chciałbym mówić, jakie są szanse. Uważam, że argumentacja jest po naszej stronie. Pamiętajmy, dzisiaj stocznie nie funkcjonują i nie produkują statków. Tam nie są zatrudnieni ludzie. W związku z tym one nie zaburzają europejskiego rynku".

"Komisji Europejskiej powinno być tak naprawdę wszystko jedno, czy robimy to pod rządami specustawy stoczniowej, czy - czego nie chcemy robić - w drodze ustawy prawo upadłościowe" - dodał.

Przypomniał, że w drodze specustawy stoczniowej sprzedaż majątku stoczni odbędzie się szybciej, gdyż "realizacja prawa upadłościowego ciągnie się latami i nigdy nie wiadomo, jakie będą tego efekty". "Jeżeli dzisiaj chcemy te aktywa (stoczni) sprzedawać, to lepiej zrobić to w drodze specustawy stoczniowej, która przewiduje, że po 31 sierpnia Komisja musi wydłużyć jej funkcjonowanie" - powiedział.

Tym razem minister nie zapesza

Na pytanie dziennikarzy, czy strona katarska nadal jest zainteresowana stoczniami, Grad odparł: "Trochę mnie życie nauczyło, że nie warto mówić, kto jest zainteresowany. Dopiero na końcu widać, czy ten ktoś jest w stanie wystartować w przetargu i go wygrać. A już mieliśmy taki przypadek, że ktoś wygrał ten przetarg, wpłacił 40 mln zł wadium, ale nie podpisał końcowej umowy i nie wpłacił całej ceny. W związku z tym poczekajmy na nowe postępowanie".

Rządowa agencja Qatar Investment Authority (QIA), która miała przejąć prawa do zakupu majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie po dotychczasowym inwestorze, nie wpłaciła pieniędzy. Agencja ta może jednak wystartować w nowym przetargu, o który resort zwrócił się do KE. Wcześniej fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG), który wygrał przetarg na główne części majątku tych dwóch zakładów, nie wpłacił pieniędzy w wyznaczonym terminie.

Zdaniem Grada, QIA nie przystąpił do inwestycji w polskie stocznie, ponieważ "zabrakło mu czasu na sprecyzowanie i uzgodnienie wszystkich spraw formalno-prawnych, jeśli chodzi o wejście w prawa dotychczasowego inwestora (SPFG)". "Uważam, że to był główny powód" - dodał.

Pytany, czy nie obawia się tego, że będzie musiał pożegnać się ze swoim stanowiskiem, Grad powiedział: "Każdy z ministrów wie, że kiedyś przychodzi i odchodzi. To nie jest funkcja, miejsce, do którego należy się przywiązywać. Szczególnie w Ministerstwie Skarbu jest tyle trudnych projektów, że zawsze można sobie wyobrazić taki projekt, przy którym się odchodzi. Czy to będzie projekt związany ze stoczniami, nie wiem. To pytanie trzeba zadać panu premierowi. Oprócz stoczni jest wiele spraw, którymi się zajmuję".

Los ministra rozstrzygnie się we wtorek

Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział, że premier Donald Tusk daje sobie jeszcze kilka dni na decyzję co do przyszłości ministra skarbu. Dodał, że decyzji w tej sprawie należy się spodziewać raczej w przyszłym tygodniu.

Grad zapowiedział, że zwróci się jeszcze w środę do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, by na najbliższym posiedzeniu odbyła się debata w sprawie stoczni.

"Niedługo opozycja będzie miała okazję wziąć udział w debacie. My też jej chcemy; jesteśmy do niej przygotowani. Opozycja będzie miała okazję się wykazać. Myślę, że SLD też może odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kiedyś doszło do upadłości stoczni" - powiedział.

"Niech się we własne piersi uderzy i SLD, i PiS. My się też w swoje piersi bijemy. Ale mamy czyste sumienie w tej sprawie. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe" - dodał.

pap, keb