Belka: może być tylko lepiej

Belka: może być tylko lepiej

fot. Wikipedia
Tempo wzrostu polskiego PKB w drugim kwartale 2010 r. wyniosło 3,5 proc. Na tle pozostałych gospodarek Unii Europejskiej Polska wypada pod tym względem bardzo korzystnie. - Byłbym zupełnie pewien, że kryzys w Polsce się skończył, gdyby ożywił się także popyt inwestycyjny przedsiębiorstw – mówi prezes NBP prof. Marek Belka.
- Kryzys w Polsce to właściwie nie był kryzys, tylko spowolnienie gospodarcze – komentuje prof. Belka. Polskiej gospodarce z pewnością pomógł fakt, że pod względem monetarnym wciąż pozostajemy suwerennym państwem. Mimo to, Polska miała dużo szczęścia. Zabrakło go niestety Rumunii i Węgrom, które w przeciwieństwie do Słowacji i innych państw strefy euro nie mogły schronić się pod skrzydłami Europejskiego Banku Centralnego.

Wahania kursu walutowego pomogły Polsce w poprawie bilansu handlu zagranicznego. W najtrudniejszej fazie kryzysu osłabienie złotego pozytywnie wpłynęło na konkurencyjność towarów produkowanych przez krajowych eksporterów. – Najgorsze mamy za sobą – zapewnia prezes NBP.

Profesor jest jednak ostrożny w wypowiadaniu długoterminowych sądów. – Poczekajmy z prognozami. Jesteśmy na dobrej drodze. Myślę, że ożywienie nastąpi, ale najpierw przedsiębiorstwa muszą odbudować zapasy – przekonuje. Spadek inwestycji realizowanych przez polskich przedsiębiorców był naturalną konsekwencją kryzysu. Niezwykle ważne jest odbudowywanie zaufania inwestorów. Jeśli uznają oni wzrost popytu na swoje produkty za prawdopodobny, magazyny ponownie się zapełnią. Jeśli ożywienie gospodarki się utrzyma, szybko skończą się moce produkcyjne. Wtedy, inwestycje okażą się niezbędne.

Obiecujące prognozy dla Polski najpewniej nie sprawdzą się jednak w pozostałych krajach UE. Chociaż niemiecka gospodarka osiąga doskonałe rezultaty „może to nie wystarczyć do wyciągnięcia w górę gospodarek, które są dziś w ogonie Europy – tłumaczy Belka. Profesor pozostaje jednak optymistą – Gospodarka europejska rozwija się inaczej niż amerykańska. Zachowuje się trochę jak ciężka lokomotywa: wolno hamuje i wolno rusza – dodaje.

– Paradoksalnie naszymi największymi atutami będą dzisiejsze słabości – przekonuje prezes NBP – Fundusze unijne będą w dalszym ciągu bardzo ważne – przyznaje. Uwagę należy poświęcić przede wszystkim reformie systemu emerytalnego. Najwyższy czas zainwestować również w szerokopasmowy Internet i infrastrukturę. Fatalny stan polskich dróg hamuje bowiem nie tylko kierowców, ale i wzrost gospodarczy.

„Dziennik Gazeta Prawna", kz

Czytaj także

 0