Niemcy: zbyt późno otworzyliśmy rynek pracy dla Polaków. To był błąd

Niemcy: zbyt późno otworzyliśmy rynek pracy dla Polaków. To był błąd

Dodano:   /  Zmieniono: 
Philipp Roesler (fot. Wikipedia) 
Późne otwarcie niemieckiego rynku pracy dla pracowników z Polski było błędem - ocenił wicekanclerz, minister gospodarki i technologii Niemiec Philipp Roesler. Roesler dodał, że efektem tego jest brak w Niemczech tysięcy fachowców.
Niemiecki polityk odwiedził wraz z wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem siedzibę firm Volkswagen Poznań i Nivea Polska. Wizyta miała związek z polsko-niemieckim posiedzeniem rządów, które odbywa się w 20. rocznicę podpisania przez Polskę i Niemcy Traktatu o dobrym sąsiedztwie. - Przedłużenie okresu przejściowego dla swobody przepływu pracowników z 2009 do 2011 roku było, patrząc z dzisiejszej perspektywy, dużym błędem. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo wielu fachowców musiało omijać Niemcy i pracuje obecnie w innych krajach - powiedział Roesler. Niemcy były, wraz z Austrią, ostatnim państwem Unii Europejskiej, które zniosło restrykcje dla pracowników m.in. z Polski - siedem lat po przystąpieniu naszego kraju do UE. Od 1 maja Polacy bez ograniczeń mogą podejmować pracę w tych krajach.

- Faktycznie 1 maja nic się nie zmieniło, nie nastąpiła żadna fala przepływu siły roboczej z Polski do Niemiec. Ubolewamy z tego powodu, życzylibyśmy sobie więcej fachowców z Polski; mamy obecnie spore niedobory siły roboczej w Niemczech - przyznał niemiecki wicekanclerz. Dodał, że nie wyklucza specjalnej kampanii skierowanej do polskich fachowców, promującej pracę w Niemczech. - Toczymy dyskusję, w ramach naszej koalicji rządowej, na temat możliwego wspierania migracji fachowców do Niemiec. Nie jesteśmy jeszcze zgodni, co do postępowania, ale już teraz mamy niedobór fachowców np. ok. 140 tys. inżynierów. Mamy niedobór informatyków, techników wszystkich specjalności i deficyt pracowników zawodów społecznych - ocenił.

Niemiecki wicekanclerz po wizycie w zakładach Volkswagena i Nivea Polska stwierdził, że niemieccy przedsiębiorcy chwalą poziom, wydajność i zaangażowanie polskich pracowników. - Niemieccy przedsiębiorcy wychwalają przede wszystkim wysoki poziom kwalifikacji pracowników na lokalnym rynku pracy. Przedsiębiorcy, którzy reprezentują niemieckich inwestorów w Poznaniu są zadowoleni ze swoich inwestycji, w końcu produkty tutaj produkowane nie są sprzedawane tylko na lokalnym rynku, ale też na rynkach ogólnoświatowych, co świadczy o ich jakości - podkreślił. Zdaniem ministra, wraz z oddaniem połączenia autostradowego A2 z Niemiec do Polski rośnie szansa na nowe niemieckie inwestycje w Polsce. - Wszyscy, z którymi rozmawiałem cieszą się z autostrady, która wkrótce zostanie oddana do użytku. Cieszą się, że przetrwali kryzys, to daje nowe możliwości dla nowych inwestycji. Konkretne projekty to już decyzja przedsiębiorców, ale jeżeli infrastruktura współgra i daje lepsze warunki jest to dobre pole dla nowych inwestycji - powiedział Roesler.

Wicepremier Waldemar Pawlak ocenił z kolei, że są duże szanse na nowe inwestycje Niemiec w naszym kraju i tworzenie nowych miejsc pracy. Jego zdaniem Polska jest postrzegana, jako solidny partner w interesach. - Dziś, kiedy są burzliwe relacje w globalnej gospodarce, liczy się pewność i bliskość kooperanta Polska może być dla przemysłu niemieckiego solidnym partnerem - mówił Pawlak. Zwrócił uwagę, że polskie firmy coraz chętniej inwestują w Niemczech, szczególnie we wschodnich landach. - To daje dobry impuls do rozwoju zwiększania obrotów gospodarczych - stwierdził. Podkreślił, że obroty handlowe między Polską a Niemcami w 2009 i 2010 r. przewyższyły niemiecko-rosyjskie obroty handlowe. - To jest taki symboliczny moment i miara tych ostatnich 20 lat, kiedy Polska z punktu widzenia gospodarczego, handlowego stała się dla Niemiec partnerem ważniejszym niż Rosja - ocenił Pawlak.

PAP, arb