Unia krytykuje Orbana. Teraz za niegospodarność

Unia krytykuje Orbana. Teraz za niegospodarność

Viktor Orban (fot. Wikipedia)
KE skrytykowała w środę Węgry za to, że nie realizują planu trwałego ograniczania deficytu finansów publicznych. Jako sankcję KE zaleciła otwarcie nowego etapu procedury dyscyplinującej wobec tego kraju, możliwe jest nawet zawieszenie wypłaty funduszy UE.

Zdaniem KE Węgry jedynie na papierze spełniły w 2011 r. formalny wymóg ograniczenia deficytu poniżej 3 proc. PKB zgodnie z wymaganiami Traktatu z Maastricht. - Komisja podjęła decyzję o rekomendowaniu sankcji wobec Węgier, które wprawdzie będą miały formalny deficyt prawdopodobnie w okolicach 3 procent (PKB - red.) albo poniżej w tym roku, natomiast dokonane to  zostało na zasadzie różnych manipulacji budżetowych, które nie wróżą poprawy sytuacji w następnych latach - powiedział komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski.

KE twierdzi, że formalnie pozytywny wynik kryje w istocie pogorszenie strukturalnej sytuacji budżetowej. I choć w 2012 r. deficyt ma pozostać na poziomie poniżej 3 proc. PKB, to w 2013 r. ma ponownie wzrosnąć do  3,25 proc. PKB, nawet jeśli nie weźmie się pod uwagę negatywnego wpływu złej sytuacji makroekonomicznej i rosnących kosztów obsługi węgierskiego długu - podała KE. - Podsumowując, korekta nadmiernego deficytu w 2011 r. nie ma  charakteru trwałego. Węgry nie podjęły skutecznych działań w odpowiedzi na zalecenie Rady UE z lipca 2009 r. (ws. korekty deficytu) - ogłosiła KE.

Następnym etapem procedury, który proponuje KE, będzie stwierdzenie przez radę ministrów finansów krajów UE (Ecofin), że Węgry nie wdrożyły zalecanych działań. Na tej podstawie, KE wyda kolejne zalecenie pod  adresem Węgier określające termin i sposób trwałego ograniczenia deficytu poniżej 3 proc. PKB. KE w środę uznała natomiast, że Polska, Belgia, Cypr i Malta, które także są objęte procedurą nadmiernego deficytu, podejmują działania i są na drodze do trwałego zredukowania deficytu poniżej dopuszczalnego limitu 3 proc. PKB. Węgry pod rządami konserwatywnego premiera Viktora Orbana są w sporze z KE, nie tylko jeśli chodzi o ich finanse publiczne, ale także kontrowersyjną ustawę ograniczającą niezależność banku centralnego i  inne nowe przepisy, które krytycy uznają za zamach na demokrację. Tymczasem Węgry, które nie są w stanie same finansować się na rynkach, potrzebują zewnętrznej pomocy finansowej szacowanej na ok. 20 mld euro. Rząd w Budapeszcie wstępnie ogłosił gotowość do rozważenia zmian w  ustawie o banku centralnym. 20 stycznia br. komisarz ds. gospodarczych i  walutowych Olli Rehn spotka się z węgierskim ministrem odpowiedzialnym za pomoc finansową dla Węgier Tamasem Fellegim.

Amadeu Altafaj Tardio, rzecznik Rehna informując o tym spotkaniu, zaznaczył, że jest "wiele tematów", które będą w jego trakcie poruszone. Wymienił m.in. kwestię dodatkowych środków budżetowych, jakie Węgry miały zapewnić, by w 2012 r. zejść ze swoim deficytem poniżej 3 proc. PKB, zgodnie z kryteriami z Maastricht. - Kolejne kwestie to rozmowy w  związku z prośbą władz węgierskich o zapobiegawczą pomoc finansową oraz  niezależność banku centralnego tego kraju - powiedział rzecznik. Zarówno KE jak i MFW ogłosiły, że nie wydadzą decyzji ws. nowej pomocy, o jaką zwrócił się w grudniu 2011 r. rząd Węgier, dopóki nie  zostanie wyjaśniona sprawa niezależności banku centralnego.

eb, pap

Czytaj także

 1
  • jazmig IP
    Polska ma wyższy deficyt i bezczelne manipulacje finansowe i nic, a Węgry obniżyły deficyt i się ich czepiają.