Egipt bez benzyny. Władze winią spekulantów, Egipcjanie winią władze

Egipt bez benzyny. Władze winią spekulantów, Egipcjanie winią władze

Przed stacjami benzynowymi w Egipcie ustawiają się długie kolejki (fot. EPA/ALI ALI/PAP)
W Egipcie od kilku dni utrzymują się dotkliwe braki w dostawach paliwa. Władze kraju za powstałą sytuacją obwiniają spekulantów, ale w społeczeństwie narasta przekonanie, że brak paliwa jest skutkiem niegospodarności władz. To już drugi kryzys paliwowy od początku roku. Nie jest wykluczone, że doprowadzi on do zniesienia państwowych dotacji na paliwo i inne towary, które rocznie kosztują państwowy budżet kilkanaście miliardów dolarów.

W miastach i poza nimi przed stacjami benzynowymi ustawiają się długie kolejki samochodów - część kierowców spędziła w nich noc, czekając na swoją kolej. Właściciele stacji narzekają, że otrzymują od władz połowę zwykłego przydziału paliwa lub nie dostają go wcale.

Rząd egipski utrzymuje, że winę za ewentualne niedobory ponoszą spekulanci, którzy sprzedają powszechnie dostępne, subsydiowane przez państwo paliwo na czarnym rynku. Minister ds. ropy naftowej Mohammed Ghorab twierdzi wręcz, że podaż ropy na egipskim rynku przekracza popyt, a zgłaszane problemy wynikają z  "braku zaufania między rządem a obywatelami".

Tymczasem wśród Egipcjan narasta przekonanie, że braki w dostawach paliwa to skutek złej kondycji egipskiej gospodarki i nieudolność władz w  tym zakresie. Niestabilna sytuacja polityczna w Egipcie na skutek zeszłorocznych protestów i politycznych niepokojów odbiła się na turystyce, głównym źródle dochodów, oraz odstraszyła zagranicznych inwestorów. Rosną bezrobocie i inflacja. Deficyt budżetowy Egiptu w roku fiskalnym kończącym się 30 czerwca ma  wynieść ok. 19 mld dolarów, czyli 8,7 proc. PKB. Aby załatać dziurę budżetową, władze negocjują pożyczkę od MFW w wysokości 3,2 mld dolarów i rozważają sprzedaż państwowych ziem. Trudna sytuacja budżetowa kraju doprowadziła już do sporów między parlamentem, zdominowanym przez ugrupowania islamskie, a rządem wspieranym przez wojskowych.

PAP, arb

Czytaj także

 0