Brytyjski koncern: gaz nam wycieka, ale nie wybuchnie

Brytyjski koncern: gaz nam wycieka, ale nie wybuchnie

Platforma Elgin (fot. EPA/TOTAL E&P UK/PAP)
Wyciek gazu z uszkodzonego odwiertu na platformie Elgin na Morzu Północnym nie stwarza ryzyka zapłonu i wybuchu mimo działającej tzw. pochodni gazowej, w której spalany jest niezagospodarowany gaz - zapewnił operator platformy, koncern Total.
Według rzecznika Totalu Davida Hainswortha sytuacja wokół platformy wiertniczej oddalonej o 240 km na wschód od szkockiego Aberdeen jest stabilna. Hainsworth zaznaczył, że płomień wydobywający się z komina pochodni gazowej pozostawiono celowo podczas ewakuacji pracowników, aby gaz uwolniony w trakcie wcześniejszego procesu produkcyjnego mógł się wypalić. Wcześniej z obawy przed zapłonem na  platformie wyłączono zasilanie.

Tylko wyciek...

Niektórzy eksperci obawiają się, że gaz wydobywający się z  uszkodzonego odwiertu i otaczający platformę może wejść w kontakt ze  źródłem zapłonu. Total zaznaczył jednak, że chmura gazu znajduje się na  wysokości filarów platformy, a więc znacznie niżej niż komin, a sam płomień traci na intensywności. Hainsworth podkreślił, że pochodni gazowej nie da się wygasić zdalnie.

Na powierzchni morza wokół Elgin utworzyła się rozległa, połyskująca plama tzw. gazowego kondensatu. Wokół platformy ustanowiono kilkukilometrową strefę zamkniętą dla statków i samolotów. Z prognozy pogody wynika, że przez najbliższe 5-6 dni nie zmieni się kierunek wiatru, który oddala chmurę gazu od płomienia.

...czy aż wyciek?

Tymczasem Jake Molloy ze związku zawodowego RMT, reprezentującego pracowników platform wiertniczych, obawia się katastrofalnych skutków wycieku, jeśli dryfujący gaz znajdzie się w sąsiedztwie pobliskich instalacji. - Oczywiście w przypadku gwałtownego podmuchu wiatru skłębiona chmura gazowa może wznieść się wyżej i napotkać źródło zapłonu - przyznał Hainsworth. Zastrzegł jednak, że "trudno to przewidzieć, choć z  pewnością do czasu wygaśnięcia płomienia na Elgin nie można dokonywać żadnych prac". Rzecznik dodał, że eksperci techniczni Totalu rozważają różne opcje zahamowania wycieku gazu. W grę wchodzi m.in. wydrążenie tzw. studni odciążającej, czyli awaryjnego szybu pozwalającego odprowadzić gaz innym ujściem i zmniejszyć ciśnienie w złożu. Taka operacja zajęłaby do 6 miesięcy. Rozważane jest też szybsze rozwiązanie: zamknięcie szybu gazowego, ale łączy się to z koniecznością skierowania ekipy inżynierów w  niebezpieczny rejon katastrofy.

Sytuację monitoruje brytyjskie ministerstwo energii i zmian klimatycznych. Resort jak dotąd nie dopatrzył się większego ryzyka skażenia środowiska. Do wycieku doszło w nocy z 25 na 26 marca, ale wiadomość o wycieku podano do wiadomości publicznej dopiero dzień później.

PAP, arb

Czytaj także

 0