Ile rzepaku straciliśmy przez mrozy?

Ile rzepaku straciliśmy przez mrozy?

W 2011 roku rzepak na rynku krajowym był drogi. (fot. sxc)
Szacunki dotyczące upraw rzepaku zniszczonych przez tegoroczne mrozy będą znane dopiero pod koniec kwietnia - poinformował dyrektor Polskiego Stowarzyszenie Producentów Oleju Lech Kempczyński. Na szczęście padające obecnie deszcze wzmacniają rośliny po zimie.

Rzepak potrzebuje dużo wilgoci i jeżeli ją ma, potrafi "odbić" nawet wówczas, gdy roślina została częściowo uszkodzona - tłumaczy Kempczyński. W jego ocenie mrozy zniszczyły kilkanaście procent powierzchni tej uprawy. - To nie jest tragedia, raczej kłopot - ocenił.

Jak podaje Bank Gospodarski Żywnościowej, powołując się na szacunki firmy analitycznej Sparks, łącznie w 7 województwach północno-zachodniej, zachodniej i centralnej Polski (lubuskie, wielkopolskie, dolnośląskie, łódzkie, kujawsko-pomorskie, pomorskie, zachodniopomorskie) areał zasiewów rzepaku ozimego kwalifikujący się do  likwidacji wskutek wymarznięcia oceniany jest na ok. 160 tys. ha (27 proc. zasiewów). Sparks szacuje, że w skali kraju może okazać się konieczne ponownie obsianie ok. 170 tys. ha, tj. ok. 20 proc. areału obsianego rzepakiem jesienią. Kempczyński zaznacza, że dopiero za około dwa tygodnie będzie wiadomo, ile faktycznie gruntów ponownie zasiano rzepakiem.

Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w  2011 r. rzepak w Polsce uprawiano na powierzchni 774 tys. ha, z czego ponad 93 proc. zajmowały odmiany ozime. Średni plon rzepaku ozimego został oszacowany na 22,9 dt/ha, a jarego - na 18,5 dt/ha. Czy zimowe straty przełożą się na ceny oleju, będzie zależało m.in. od plonów (wydajność z hektara). Straty mogą jeszcze powstać w wyniku wiosennych przymrozków. W maju ubiegłego roku z tego powodu zniszczone zostały kwiaty na roślinie, co miało znaczny wpływ na wielkość zbiorów.

W optymistycznym scenariuszu rzepak odbuduje swoje możliwości produkcyjne. Stowarzyszenie zakłada raczej taki rozwój sytuacji. Według niego zbiory będą na poziomie ubiegłego roku i wyniosą ok. 2 mln ton. Jak podkreślił Kempczyński, ewentualne straty zimowe raczej nie będą miały wpływu na poziom cen rzepaku. Jego ceny są bowiem wyznaczane na  podstawie notowań na giełdzie Matif w Paryżu. - Tak naprawdę o cenie rzepaku na światowym rynku decyduje sytuacja w Chinach i Kanadzie. Decydują nie rolnicy, a handlarze - stwierdził.

W 2011 roku rzepak na rynku krajowym był drogi. Płacono za niego nawet 1800 zł za tonę, podczas gdy rok wcześniej rolnik mógł dostać za  to ziarno 1,2-1,3 tys. zł/t. W ubiegłym tygodniu ceny rzepaku na giełdzie Matif wzrosły do  najwyższego poziomu od maja 2011, na co w znacznej mierze wpłynęła wyraźna zwyżka notowań cen soi i rzepaku za oceanem oraz pierwsze prognozy mówiące o spadku światowej produkcji nasion oleistych w  kolejnym sezonie 2012/13. Pod koniec marca rzepak na paryskiej giełdzie kosztował ponad 490 euro za tonę.

Według Kempczyńskiego, nie da się w tej chwili przewidzieć, jak cena rzepaku wpłynie na poziom cen olejów jadalnych. Przyznał jednak, że o  tym, ile kosztuje olej, przesądza cena surowca. Jednak polityka cenowa zakładów tłuszczowych jest taka, żeby mimo skoków cen surowca utrzymywać cenę oleju na stabilnym poziomie. W Polsce na olej przerabiane jest jedynie ok. 1 mln ton rzepaku, reszta przeznaczana jest na biopaliwa. W naszym kraju konsumuje się głównie olej rzepakowy, kolejne miejsca zajmują olej słonecznikowy oraz oliwa z oliwek. W sumie w 2010 r. spożycie olejów wynosiło 20,4 kg na osobę rocznie. W strukturze spożycia tłuszczów w naszym kraju ok. 66 proc. stanowią tłuszcze roślinne, w tym połowę oleje.

W drugiej połowie marca br. litr oleju kujawskiego (rzepakowego) kosztował w supermarketach od 5,59 do 8,59. Średnio 6,66 zł za litr.

eb, pap

Czytaj także

 0