"Wyjście Grecji ze strefy euro jest dziś łatwiejsze do zniesienia"

"Wyjście Grecji ze strefy euro jest dziś łatwiejsze do zniesienia"

(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Wyjście Grecji z eurolandu to złe rozwiązanie, ale byłoby dziś łatwiejsze do zniesienia niż rok temu, bo większość długu Grecji jest już w rękach publicznych, a nie banków prywatnych – ocenia ekonomista prestiżowego Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) Ferdinand Fichtner. Nie obawia się on efektu zarażenia na Hiszpanię czy Włochy.

- Mam nadzieję, że wybory pozwolą na pozostanie Grecji w euro, ale wyjście Grecji z euro byłoby teraz łatwiejsze, bo większość długu Grecji, około 80 proc., jest już jest w rękach publicznych – powiedział ekspert na spotkaniu z grupą korespondentów z Brukseli, wskazując m.in. na efekty interwencji Europejskiego Banku Centralnego oraz pożyczki państw euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To oznacza, wyjaśnił, że w przypadku wyjścia Grecji z euro nie byłoby dziś ryzyka systemowego upadku banków europejskich, zwłaszcza francuskich czy niemieckich, do niedawna posiadających znaczne ilości obligacji greckich.

Wyjście Grecji ze strefy euro to ostateczność

Ekspert przyznał, że nie wierzy, by Grecji udało się w przyszłości spłacić swe długi. - Spodziewam się w przyszłości "haircutu" (redukcji długów, ang. "strzyżenie") u kredytodawców publicznych - powiedział. W lutym 2012 r. miał miejsce haircut długu Grecji u prywatnych wierzycieli mniej więcej o połowę (ok. 100 mld euro).

Zastrzegł jednak, że tzw. Grexit, (zbitka angielskich słów "Greece" i "exit" - jak się przyjęło mówić o wyjściu Grecji z euro) - to „ostateczność“ i „najgorsze rozwiązanie“, gdyby nowy rząd nie chciał respektować zobowiązań do reform. Chodzi o zobowiązanie się do reform i oszczędności w zamian za pomoc państw eurolandu i Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla bankrutującej Grecji; pomoc ta do 2014 r. ma wynieść (łącznie z obu przyjętych dotąd pakietów pomocowych) około 240 mld euro.

Zdaniem eksperta jeśli nowy rząd wyłoniony w niedzielnych wyborach odstąpi od tych zobowiązań, „trojka (eksperci EBC, KE i MFW) nie może zgodzić się na przekazanie dalszych pieniędzy z funduszu ratunkowego“. A to w dalszej kolejności najprawdopodobniej będzie oznaczało, że kraj wyjdzie z euro i utworzy nowy własny bank centralny i powróci do drachmy. To jednak nie rozwiąże problemu zadłużenia kraju u partnerów w UE.

"Eksport? A co Grecja ma do wyeksportowania?"

- Ekonomicznie i politycznie mówiąc, jeśli Grecja zostanie w euro, byłoby lepiej – byłoby łatwiej kontrolować sytuację. Jeśli Grecja wyjdzie z euro, to nowy rząd z tą słabą drachmą i tak nie będzie w stanie spłacić długów u publicznych kredytodawców. Prywatni wierzyciele też by stracili, bo oni również nie zostaliby spłaceni tą słabą drachmą – powiedział ekspert. Deprecjacja drachmy zwiększyłaby konkurencyjność greckiej gospodarki, przyznał, „tylko co Grecja ma do wyeksportowania?" – ironizował.

Zdaniem eksperta ryzyko zarażenia Grexitem na inne kraje euro byłoby „relatywnie ograniczone“. Przeciwnicy Grexitu argumentują, że rynki mogłyby testować, czy kolejna do wyjścia z euro byłaby Hiszpania czy Włochy. „Rynki wiedzą, że przypadek Włoch czy Hiszpanii jest inny“ – powiedział wskazując, że są to tak duże gospodarki euro, iż tu nie może być mowy o wyjściu z euro, bo wtedy euroland po prostu się rozpadnie.

17 czerwca w pogrążonej w głębokim kryzysie zadłużenia Grecji odbędą się nowe wybory parlamentarne, ponieważ po poprzednich z 6 maja żadnej partii nie udało się utworzyć rządu. Zgodnie z niektórymi sondażami w wyborach 17 czerwca pozycja skrajnie lewicowej partii SYRIZA jeszcze bardziej się umocni - może ona zająć pierwsze bądź silne drugie miejsce. Jej lider Aleksis Cipras deklaruje, że jest za pozostaniem kraju w UE i strefie euro, ale domaga się radykalnej renegocjacji planu pomocowego i reform dla Grecji. Sprzeciwiają się temu KE, jak i Berlin, na którym spoczywa główny ciężar pożyczek dla Grecji.

sjk, PAP

Czytaj także

 0