Afera drogowa. "Polska nie straciła i nie straci tych środków"

Afera drogowa. "Polska nie straciła i nie straci tych środków"

Premier Donald Tusk zapowiedział, że środki zamrożone przez Komisję Europejską po wykryciu podejrzenia o zmowę przetargową wykonawców (ok. 3,5 mld zł) dróg ostatecznie na pewno trafią do Polski. - Polska nie straciła i nie straci tych środków - podkreślił premier. Szef rządu dodał, że jeśli oskarżenia okażą się prawdziwe i sąd potwierdzi je wyrokiem to środki unijne przeznaczone na ten odcinek drogi, na którym doszło do zmowy przetargowej, zostaną przeznaczone na budowę innego odcinka.
Premier podkreślił, że jest zadowolony z działań urzędników i pracowników służb specjalnych, którzy dzięki "determinacji” szybko odkryli całą sytuację. Donald Tusk zaznaczył także, że strona polska brała udział w przygotowaniu stanowiska Komisji Europejskiej i wiedziała o całej sprawie "od dłuższego czasu”.

Zbigniew Jaskólski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie poinformował na antenie TVN24, że działania wykonawców polskich dróg podejrzanych o próbę utworzenia zmowy cenowej rozpoczęły się wiosną 2009 roku. 21 grudnia Komisja Europejska poinformowała polskie władze o wstrzymaniu wypłaty środków unijnych w związku z tymi podejrzeniami.

Oskarżeni mieli - według Jaskólskiego - "uzgadniać między sobą, które konsorcja mają wygrać przetargi na poszczególne odcinki dróg". Akt oskarżenia w tej sprawie obejmuje 11 osób - od 3 grudnia zajmuje się nią Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli. - 10 osób ma zarzuty dotyczące uczestniczenia w tzw. zmowie przetargowej. Tu zagrożenie jest do trzech lat pozbawienia wolności. Dodatkowo jeden z przedstawicieli firm ubiegających się o przetargi - poza uczestniczeniem w tzw. zmowie - wręczył korzyść majątkową dyrektorowi GDDKiA w Warszawie - dodał prokurator (owa korzyść majątkowa to wieczne pióro warte 11700 zł).
 
Zmowa przetargowa miała być możliwa dzięki temu, że konsorcja - informowane przez dyrektora warszawskiego oddziału GDDKiA o wysokości środków przeznaczanych na inwestycje uzgadniali między sobą kto wygra przetargi. - Chodziło też o to, że ci, którzy nawet przegrają nie byli stratni i byli podwykonawcami w innych miejscach - wyjaśnił Jaskólski. Sprawa dotyczy rozbudowy drogi ekspresowej na odcinku Jeżewo-Białystok, przystosowania do parametrów drogi ekspresowej drogi krajowej nr 8 na odcinku Piotrków Trybunalski-Rawa Mazowiecka oraz o budowy autostrady A4 Radymno-Korczowa.

W związku z tą sprawą Solidarna Polska domaga się dymisji ministra transportu Sławomira Nowaka.

arb,ml TVN24 TVP Info

Czytaj także

 0