Pogrzeb króla mody

Pogrzeb króla mody

W kilka lat z małej lokalnej firmy zrobił globalną ikonę mody. W wieku 66 lat zmarł Yves Carcelle, twórca potęgi Louis Vuitton.

Yves był twarzą tego domu. Pionierem. Zawsze spragniony, namiętny. W ciągłym ruchu. Był jednym z najbardziej inspirujących liderów, których kiedykolwiek poznałem. Straciliśmy dzisiaj jednego z najdroższych przyjaciół” – tak na wiadomość o śmierci Yvesa Carcelle’a zareagował Bernard Arnault, francuski multimilioner, właściciel luksusowego koncernu LVMH, do którego należy marka Louis Vuitton. Jeden z najbogatszych Francuzów ma za co dziękować, bo to dzięki Carcelle’owi odzieżowy brand z literami LV w logo stał się najmocniejszą nogą w jego biznesie. Jeszcze w latach 90. firma kojarzyła się z produkowaniem staromodnych kufrów i walizek. Dzisiaj marka jest wyceniana na ponad 28 mld dolarów. Jej ubrania stały się obiektem pożądania wszystkich gwiazd show-biznesu. Jak Carcelle’owi udało się osiągnąć taki sukces?

Urodził się w Paryżu. Studiował matematykę w elitarnej francuskiej École Polytechnique. Zdobył też dyplom na Insead – największej prywatnej szkole zarządzania i biznesu na świecie. W świecie mody wylądował zupełnie przypadkiem. Zaczynał od sprzedawania środków czystości i pianek poliuretanowych. To taka miękka gąbka, którą izoluje się poddasza. Później zatrudnił się w Absorbie – francuskiej firmie szyjącej ubranka dla dzieci. Do Louis Vuitton trafił z Descamps – topowego francuskiego producenta tekstyliów domowych. Firmy z ponad 200-letnią tradycją.

W LVMH objął stanowisko szefa strategii. Już po roku pracy przydzielono mu miejsce w radzie nadzorczej. Kilka lat później przejął kontrolę nad modową odnogą francuskiej spółki. Carcelle nie tylko opiekował się marką Louis Vuitton. Dostał cały portfel luksusowych brandów: Céline, Givenchy, Donna Karan czy Kenzo. Zarażanie całego świata francuską elegancją przychodziło mu z wielką łatwością. W ciągu kilku lat podwoił liczbę butików LVMH do 1,3 tys. sklepów działających w 50 krajach. Przychody wzrosły aż dziesięciokrotnie do rekordowych 13 mld dolarów. Jak Carcelle to osiągnął?

Postawił przede wszystkim na wygłodniałe azjatyckie rynki, gdzie liczba zamożnych stale rosła, ale wciąż było miejsc, gdzie mogliby wydać grube dolary. Carcelle przyszedł im z pomocą. Podsunął Azjatom pod nos ekskluzywne torby i akcesoria z charakterystycznym wzorem „Monogram Canvas” – dzisiaj najczęściej podrabianym patentem na świecie. W ten sposób Louis Vuitton stało się marką globalną. Wyznacznikiem jakości i luksusu. Z czasem oprócz toreb i drobnych skórzanych akcesoriów do oferty trafiła też odzież i obuwie. I to spod igły Marca Jacobsa, amerykańskiego projektanta mody, którego Carcelle zatrudnił w 1997 r. „Oddał całe życie temu miejscu. Zdawał sobie sprawę, że to ogromny interes i on go buduje. Ale z drugiej strony nie zapominał, że to była dla niego wielka przyjemność. I to robiło całą różnicę” – wspominał swojego byłego szefa.

Carcelle z modowego biznesu odszedł dwa lata temu. Na stanowisku zastąpił go Michael Burke, amerykański biznesmen francuskiego pochodzenia, który przez lata sprawował funkcje menadżerskie w LVMH. Carcelle został wysłany na biznesowe wakacje, jak można nazwać posadę wiceprezesa Fundacji Louis Vuitton, która opiekuje się bogatą kolekcją sztuki wystawianej w galerii na przedmieściach Paryża. „Miał zdolność patrzenia na cały obraz poprzez najmniejsze detale. Był idealnym połączeniem lewej i prawej półkuli mózgu, czyli miał to, czego szuka się u topowych menadżerów” – pisał o nim Antoine Arnault, syn właściciela koncernu LVMH.

Carcelle zmarł na raka nerek. Zostawił po sobie żonę Rebeccę, pięcioro dzieci i tysiące kolekcji ze znaczkiem LV.

Okładka tygodnika WPROST: 38/2014
Więcej możesz przeczytać w 38/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0