Kawa po polsku

Kawa po polsku

Polacy piją coraz więcej kawy, w dodatku jest ona coraz lepsza. Wszystko wskazuje na to, że już za parę lat będziemy kawową potęgą.

Przeciętny Polak wypija napar z ponad 3 kg ziaren kawy rocznie. Aż 90 proc. rodaków deklaruje picie kawy. I choć ciągle daleko nam do gigantów, takich jak Brazylia, USA, Niemcy, to i tak Polska jest 11. krajem na świecie pod względem konsumpcji tego napoju. Tylko w ciągu ostatnich dziesięciu lat konsumpcja kawy w Polsce wzrosła aż o 80 proc. Jak twierdzą specjaliści, coraz większą wagę przywiązujemy też do jakości pitego trunku. Już nie wystarczy nam tradycyjna, PRL-owska „plujka” – lubimy mieć w domu wysokiej jakości ekspres, selekcjonujemy gatunki kawy.

Jeszcze w PRL kawa była synonimem luksusu. Stanowiła też najpopularniejszą łapówkę. A ponieważ trudno ją było kupić, tworzono legendy o tym, że jest rzekomo produktem niezdrowym. Dziś specjaliści uspokajają: picie kawy w normalnych ilościach nie tylko nie zagraża zdrowiu, ale wręcz może mieć na nie pozytywny wpływ. Kawa zawiera bowiem antyoksydanty, które spowalniają procesy starzenia, ponadto usprawnia pracę serca i rozszerza naczynia krwionośne. Picie kawy w umiarkowanych ilościach poprawia pamięć, zapobiega też nowotworom i miażdżycy. Nic więc dziwnego, że po upadku komunizmu, gdy deficyty kawy się skończyły, wróciliśmy do polskiej tradycji delektowania się tym napojem.

POLSKA TRADYCJA

A tradycja to naprawdę zacna. „Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju? / W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju / Jest do robienia kawy osobna niewiasta / Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta / Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku / I zna tajne sposoby gotowania trunku / Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu / Zapach moki i gęstość miodowego płynu” – pisał w „Panu Tadeuszu” Adam Mickiewicz. W XIX w. kawa na polskim dworze stanowiła dobrze ugruntowany obyczaj. Podawano ją „państwu” do łóżka z rana na rozbudzenie, ale pito także wieczorami. Co ciekawe, był to napój raczej kobiecy, uchodził za lekarstwo na trawienie. Zresztą pierwsze europejskie wzmianki o kawie także zwracały uwagę na medyczne walory czarnej używki. I właśnie jako lek kawa trafiła na kontynent europejski. Szybko jednak zaczął się rozpowszechniać zwyczaj picia kawy dla przyjemności – pierwsza kawiarnia w angielskim Oksfordzie powstała w 1650 r. Niemały wkład w rozwój kultury picia kawy mieli Polacy – po zwycięstwie pod Wiedniem w 1683 r. Jerzy Franciszek Kulczycki otworzył pierwszą w Wiedniu i jedną z pierwszych w Europie kawiarnię. Położony nieopodal katedry Dom pod Błękitną Butelką (Hof zur Blauen Flasche) błyskawicznie stał się jednym z ulubionych miejsc austriackiej elity.

Z DWORÓW POD STRZECHY

Przejęty od „niewiernych” nowy przysmak długo jednak powodował w chrześcijańskiej Europie sporą rezerwę – uważano, że to dzieło szatana. W sprawie musiał się wypowiedzieć sam papież. Na szczęście Klemens VIII był jej wielkim smakoszem i ogłosił światu, że „Szatana trzeba wypędzić, a kawę uczynić napojem chrześcijan”. Od tej pory nic już nie stało na przeszkodzie, by kawa podbiła Europę.

KAWA Z KLUBOKAWIARNI

Po latach PRL-owskich zaniedbań w szybkim tempie odbudowujemy kulturę picia tego szlachetnego trunku. Coraz lepiej znamy się na kawie i coraz częściej szukamy dobrych jakościowo, szlachetnych gatunków pochodzących z różnych krańców świata. Jak pokazuje badanie Retail Proposition Index 2014, jednym z miejsc, gdzie możemy zakupić taką kawę, są delikatesy Alma, które wygrywają w rankingu sieci spożywczych przygotowanym przez OC&C Strategy Colsultants.

Polacy z roku na rok stają się coraz większymi kawoszami. Prawdziwy boom przeżywają też kawiarnie i klubokawiarnie – ponad 70 proc. rodaków deklaruje uczęszczanie do tego typu lokali. Klubokawiarnie to już fenomen społeczny – stają się ostoją niezależnych artystów, aktywistów miejskich i alternatywnych polityków. Wbrew pozorom to także żadna nowość. Już Tadeusza Kantor mawiał: „Każda rewolucja artystyczna zaczyna się w kawiarni”. Z kolei Jerzy Giedroyc dorzucał: „Z kawiarni genewskich wyszła rewolucja sowiecka, z kawiarni krakowskich – niepodległa Polska”. Kto wie, czy w hipsterskich lokalach przy osławionej latte z sojowym mlekiem nie wykuwa się dziś przyszły kształt naszego kraju? �

Okładka tygodnika WPROST: 46/2014
Więcej możesz przeczytać w 46/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • George IP
    Dokładnie, porządny ekspres to podstawa, do tego odpowiednie ziarna i można się cieszyć smakiem kawy. Różnica jest wymierna, i mając teraz ekspres saeco, nie byłbym w stanie się już chyba przestawić na zwykłą zalewaną kawę albo jakąś 3w1, którą kiedyś piłem seriami...