PKP: informacja ma być sztuką

PKP: informacja ma być sztuką

Kolej wymienia system informacji dworcowej. Przetarg warty miliard złotych już budzi kontrowersje

Tablica z rozkładem jazdy w hali dworca PKP w Poznaniu. Na samej górze informacja o pociągu z Wrocławia do Szklarskiej Poręby. Powoli wyświetla się zapowiedź, że będzie opóźniony. Bardzo powoli. Pasażer nie wytrzymał. Zaczął kręcić film, który wrzucił w kwietniu na YouTube. Na obraz nałożył licznik czasu: pięć sekund, dwadzieścia sekund… Dopiero po 1 minucie i 7 sekundach na elektronicznym ekranie pojawia się pełna treść informacji. Pociąg spóźni się 70 minut. Internauta dodaje komentarz: „Tablica na nowym dworcu PKP w Poznaniu. A im zimniej, tym tablica działa wolniej”. Można tylko przypuszczać, w jakim są stanie i jak działają tablice na innych dworcach w kraju. Ale to się ma niedługo zmienić. PKP PLK rozpisał przetarg na nowoczesny system informacji pasażerskiej i monitoringu. To jedno z największych przedsięwzięć tego typu w historii. Wartość kontraktu to prawie 1 mld zł.

INSPEKCJE NA DWORCACH

PKP opublikowało 13 października ogłoszenie. I rozpoczęły się kontrowersje. Firmy, które chcą stanąć do przetargu, oprotestowały jego treść i warunki. Protesty trafiły do Krajowej Izby Odwoławczej. Dlaczego? Po pierwsze, z powodu zbyt krótkiego terminu na złożenie oferty – do 17 listopada. To najkrótszy dopuszczony prawem czas na złożenie oferty. Co jest do wykonania w tym czasie? Oferta musi uwzględniać dostawy sprzętu, zaplanowanie realizacji inwestycji, prac budowlanych itp. Lokalizacji, gdzie będą montowane tablice, jest ponad 800. Pozycji w formularzu ofertowym jest ponad 22 tys. W każde miejsce trzeba wpisać cenę za konkretną usługę lub dostawę potrzebną do realizacji umowy.

Drugi zarzut w odwołaniach to brak informacji potrzebnych do skalkulowania ceny. „Zamawiający przekazał tylko część informacji o lokalizacjach (…), są niekompletne” – czytamy w jednym z odwołań, firmy T-Systems Polska. W tych dokumentach powinien znajdować się opis, w jakim stanie są kolejowe obiekty, gdzie będą montowane tablice. W związku z tym cytowana firma chciałaby mieć możliwość przeprowadzenia inspekcji na dworcach, żeby uzyskać niezbędne informacje potrzebne do uszczegółowienia oferty. Kolejny problem to termin wykonania zamówienia określony na 15 listopada 2015 r. Zdaniem protestujących nierealny. – Te terminy przesądzają od razu, że przetarg jest niewykonalny. Brakuje map, inwentaryzacji tych dworców. Ile czasu trzeba, żeby objechać te miejsca,ile trzeba utworzyć ekip? Na zrobienie porządnych projektów potrzebny jest rok – ocenia ekspert z branży IT.

I dodaje, że część dworców jest zabytkowa, co jeszcze bardziej utrudni wywiązanie się z umowy. W takim przypadku czas na uzyskanie zgody na budowę od konserwatora zabytków zawsze jest dłuższy. Według warunków zamówienia czas na przedłożenie dokumentacji projektowej to od 90 do 135 dni od podpisania umowy. Przetarg na tablice dworcowe jest porównywalny z modernizacją ZUS. W tym drugim przypadku Najwyższa Izba Kontroli uznała, że trzy miesiące na przygotowanie oferty to było za mało. Według NIK określenie takiego terminu było po prostu nieuczciwą konkurencją wobec firm, które nie pracowały wcześniej na potrzeby ZUS – mówi mój rozmówca.

BYŁ DIALOG TECHNICZNY

PKP uważa, że odwołania są merytorycznie nieuzasadnione. – Termin na składanie ofert jest zgodny z ustawą Prawo zamówień publicznych, a postępowanie zostało poprzedzone trzyetapowym dialogiem technicznym, prowadzonym w oparciu o przepisy tej ustawy – odpowiada rzecznik prasowy PKP PLK Mirosław Siemieniec. I dodaje, że w wyniku tego dialogu zamówienie zostało podzielone na cztery części. Nie ma więc przeszkód, żeby zadania określone w przetargu realizowało kilka firm. – Po to prowadziliśmy dialog techniczny. Wzięliśmy pod uwagę zdanie wykonawców – mówi.

Dodaje ponadto, że PKP prowadziła już podobne duże inwestycje, a październikowy przetarg to tylko zwielokrotnienie tego, co było robione na kolei do tej pory. – Jesteśmy zdeterminowani, żeby przeprowadzić tę innowacyjną inwestycję przede wszystkim z myślą o pasażerach – zapewnia. Prezentacja wideo nowego systemu dla pasażerów „Informacja jest sztuką” wygląda nowocześnie. Jest udana. Czy tak samo będzie się prezentował nowy system tablic na dworcach? Kolega redakcyjny, gdy spojrzał na fragment filmu reklamowego, spytał jednak rzeczowo: „A jest jakaś różnica wobec tego, co jest dzisiaj?”.

Trzeba przyznać, że rewolucji nie ma. Nowe tablice są czytelne i estetyczne. Dominują dwa kolory: niebieski i biały. I trochę żółci zarezerwowanej „dla przyjazdów”. Największe ekrany w technologii LCD podświetlane diodami mają mieć 12 pozycji. Do tego cały system mniejszych tablic w różnych formatach: peronowych, do tuneli i tzw. infokioski. Ekrany mają też umożliwiać emisję reklam. I tu pojawia się kolejna wątpliwość. Krytycy przetargu uważają, że warunki zamówienia są tak napisane, żeby preferować konkretnych dostawców ekranów. PKP PLK twardo zaprzecza: – Specyfikacja dopuszcza wszystkich wykonawców, wraz z szeroką gamą dostępnych na rynku technologii i nie preferuje żadnego producenta.

Choć trzeba przyznać, że niektóre zapisy budzą wątpliwości nawet u laika. Jak na przykład wymóg, żeby ekran z informacją dla pasażerów montowany w hali dworcowej wytrzymywał temperaturę -10°C. Mróz w zamkniętych, ogrzewanych budynkach? Co prawda zdarzało się, że zimą zamarzały pociągi. Więc być może PKP dmucha na zimne. Tak duża inwestycja to nie koniec planów modernizacyjnych na kolei. PKP przymierza się do kolejnych sześciu dużych projektów o wartości 10 mld zł, finansowanych z unijnych dotacji. Ale najpierw trzeba wygrać konkurs. I trzeba mieć nadzieję, że losy inwestycji w tablice informacyjne dla pasażerów nie przeszkodzą w pozyskiwaniu tych pieniędzy.

Okładka tygodnika WPROST: 46/2014
Więcej możesz przeczytać w 46/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0